piątek, 15 lutego 2013

Karkonosze: z zimowej perspektywy Kowarskiego Grzbietu


Nie przepadam za zimą w mieście, za to z dala od cywilizacji uwielbiam! Jest trzy razy Ce: ciszej, czyściej i ciekawiej. To nic, że słońca ostatnio jak na lekarstwo. W sieci szarych dni słońce dużo jaśniej lśni, kiedy promienieje od wewnątrz, na zewnątrz współdzieląc się z innymi uśmiechem. Wtedy szarobure chmury nad głową są bez znaczenia, a pokonywanie zimowych ścieżek pośród choinkowych krain staje się frajdą samą w sobie. Jak u dzieci!


















3 komentarze:

  1. Zdjęcia bajeczne! Brak słońca jak widać niekoniecznie musi odejmować urodę pejzażowi, który sam w sobie jest niezwykły. A ośnieżone świerki zawsze mi sie kojarzą z dzieciństwem i Bożym Narodzeniem. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże Narodzenie z dzieciństwa też kojarzy mi się z ośnieżonymi połaciami świerków i sosen - kiedyś to były zimy... i właśnie te zimy z dzieciństwa wspomina się bajkowo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne zdjęcia :-) Pełne harmonii i spokoju. Na wszystko jest czas... także jest czas zimowego snu, który pozwala odpocząć...
    Zima jest piękna w górach, ale także w mieście np. Łazienki Królewskie, czy rezerwat Las Kabacki to także piękne zimą miejsca.
    Różnorodność świata zadowoli wszystkich :-)
    Dominik

    OdpowiedzUsuń