Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inspiracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inspiracje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 maja 2014

Łódeczki marzeń


Znowu mam skrzydła
o mój Dobry Boże.
I mogę wzlecieć 
nad szarzyznę dnia. 
Z ptakiem rozmawiam 
i obłokiem płynę.  

czwartek, 4 lipca 2013

Nad Bałtykiem w Orłowie - malowniczej dzielnicy Gdyni


Nad Bałtykiem przysiadł malarz. Pędzlem władał jak natchniony. Inspiracją było życie, to co widział, to co czuł... Wiatr fale malował na morza bezkresie. W gdyńskim Orłowie malarz odnalazł swój dom. O czym szumi morze? O czym szumi serce? Na pozór oddzielne melodie splotły się w jeden ton. W sercu bowiem nosił malarz morze. W morzu dostrzegł serca swego toń.

wtorek, 18 czerwca 2013

Sopockie molo przed sezonem, czyli o inspirującej mocy bałtyckiego wiatru


Sopockie molo tuż przed wakacyjnym sezonem okazało się - tak jak przypuszczałem - pomostem do spokojnej wędrówki w głąb morza. Nieobciążone ciżbą ludzkich istnień pozwalało wyraźniej wsłuchiwać się w takt szumiącej zza barierek melodii. Bałtycki wiatr schładzał słoneczny żar z nieba, delikatnie rzeźbiąc i pieszcząc w morskiej wodzie grzywy niesfornych fal. Nie mogłem się nadziwić jak ta sceneria sprzyjała wedrówkom w głąb siebie. Bałtycki wiatr nieoczekiwanie bowiem wygładzał również niespokojne myśli w mojej głowie. Spokój, przestrzeń i morza bezkres zdawały się poszerzać perspektywę mojego wewnętrznego postrzegania, a tamten bałtycki wiatr wciąż mnie inspiruje.

środa, 23 maja 2012

Pociąg do gór!


Kompletnie nie wiem jak to się kiedyś stało, że połknąłem górskiego bakcyla. Z początku góry zauroczyły mnie tak trochę nieśmiało. Z czasem coraz bardziej, aż przyszedł kiedyś taki dzień, w którym odkryłem, że w moim życiu góry zajęły dość sporą przestrzeń. I przestrzeń ta stała się ważna.

piątek, 23 września 2011

Jesień mnie inspiruje...


... tak jak żadna inna pora roku. Cieszę się, że przyszła. Lubię jesień niezależnie od "piórek" w jakie się przystraja. W ciepłych barwach w słońcu czy w zimnych i mokrych tonach szarości. Lubię ją bowiem nie za to jak wygląda, ale za prawdę, którą nosi w sobie. Czasem piękną jak brązowo-żółte liście szeleszczące pod stopami, czasem niewygodną jak obślizgłe gnijące liście w listopadzie. A najbardziej cenię ją za to, że wyzwala we mnie iskrę do podróżowania po wszystkich tych miejscach, które skrywają się pod jesiennym płaszczem. Jesień to najlepszy czas na zbieranie owoców i na przekonanie się co jest do zebrania :)

środa, 30 marca 2011

Słabości na pół...


Widzisz ten obrazek i myślisz może, że to piękna sielanka... Bo są tu soczyste kolory, bo jest spokój i Droga wznosząca ku Niebu... Ale nie zauważasz schodów, których każdy próg może być jak pokonywanie słabości...

niedziela, 20 lutego 2011

Okruchy najważniejszych myśli...


Okruchy najważniejszych myśli nie powstają znikąd, ot tak sobie. Są odpowiedzią na usłyszane pytania. Z zewnątrz - od innych ludzi, a także od wewnątrz - czyli na pytania zadane sobie z głębi własnej duszy... 

wtorek, 14 grudnia 2010

Ukryte w małych rzeczach...


Najpiękniejsze jest wszystko to co najprostsze. Jak choćby szklanka gorącej herbaty w zimny śnieżny czas na kuchennym stole... Jak choćby odrobina chleba i słoninki w domku – karmniku dla ptaków, i zimowej ptasiej uczty z zachwytem podpatrywanie...

wtorek, 8 grudnia 2009

Inspiracje

To niesamowite jak wiele inspiracji odnaleźć można wokół! Wystarczy dobrze szukać i wsłuchiwać się w swoją duszę, bo każdego inspiruje co innego. Nigdy nie chciałem żyć tylko i wyłącznie 'powierzchownie'. Odkąd pamiętam fascynowały mnie podróże ku poznawaniu świata, innych ludzi, siebie... Najlepsze w tym wszystkim jest to, że takie inspiracje odnajduję nie tylko w teraźniejszości, ale podróżuję ku nim również w przeszłość – historię ludzkości... Najciekawsze zawsze były wnioski wysnute z własnych doświadczeń, przeżyć i poszukiwań – one odnoszą się rzecz jasna do teraźniejszości. Nic tak nie jest przecież autentycznie doświadczane jak przeżycia „na własnej skórze”. Jakże inspirujące bywa to co spotyka nas z zewnątrz, a co jest nam w jakiś sposób bliskie i dlatego inspirujące. Inspiracje prowadzą mnie ku Dobru i Prawdzie. Poruszają we mnie jakąś dawno nie rozedrganą lub nigdy nie rozedrganą strunę. Te słowa piszę właśnie pod wpływem nowo odkrytej inspiracji! Niedługo i o niej tu napiszę :)

piątek, 4 grudnia 2009

Nieustające poszukiwania

Pomyślałem, że mam ogromne szczęście, że umiem nazwać swoje pasje i pochłaniając się im realizować siebie. Gdy piszę coś od siebie tak od serca, jak teraz, to w tych momentach po prostu czuję, że żyję. Gdy z mozołem wdrapuję się na jakiś szczyt górski lub w leśnej ciszy wsłuchuję się w dźwięki natury - czuję tak samo. Gdy w skupieniu zatrzymuję siebie, swoje myśli i fotografuję jakiś ciekawy element krajobrazu, wtedy również czuję, że żyję. Gdy spotykam się z jakimś dziełem ludzkich rąk lub ludzkiego umysłu, dzięki któremu uświadamiam sobie jego piękno, czuję, że żyję. Zwierzęta również mają w sobie wiele piękna... Gdy dzielę się z kimś sobą, swoim światem, swoimi przemyśleniami, problemami, a zwłaszcza radościami - czuję, że żyję. I dla tych chwil warto żyć, bo życie składa się z wielu takich chwil, tylko trzeba je sobie wciąż na nowo uświadamiać i odnajdywać te momenty, które dają nam najwięcej radości :) Będę dalej ich szukać :)

sobota, 23 maja 2009

Podróż wojownika...

Najciekawsze moim zdaniem podróże wcale nie odbywają się na poziomie zewnętrznym, ale do wewnątrz. Do wnętrza drugiego człowieka... Do wnętrza siebie... Podróże na poziomie zewnętrznym sprzyjają podróżom do wewnątrz. Nie każdy umie tak podróżować, bo nie każdy poszukuje Prawdy o sobie, o ludziach, o świecie... Często szuka jej poza sobą... Gdy jednak spotka się na poziomie zewnętrznym drugiego człowieka, który nie gardzi Prawdą i wewnętrznym poszukiwaniem, to zmienia się patrzenie na znany dotąd świat. Powstaje niewidzialna dla innych energia, która jest radością spotkania... Wspólne poszukiwanie jest ŻYCIEM. Można się wzajemnie wiele od siebie poprzez DAWANIE uczyć, czy to w radości, czy w słabościach... Wciąż uczę się rozpoznawać niewidzialne pułapki, których jest naprawdę wiele, i które z całą swą mocą próbują oddalić człowieka od drugiego, od samego siebie, od Boga... Taki wojownik zrozumie drugiego...