Modlitwa to podróż do własnego wnętrza... Piszę tu o moich pasjach... O Camino... O spotkaniach... O podróżach do wewnątrz... O książkach, filmach i muzyce... O tym co jest we mnie... Czasem trzeba się zatrzymać, by móc iść dalej... Spojrzeć wstecz, usłyszeć swoje myśli... Zapamiętać jakiś obraz zatrzymany na fotografii... Wrócić do słów czasem zapomnianych i czerpać siłę... Czas jak rzeka płynie... Codziennie wsłuchuj się, czy upływa w rytmie Twego Serca, wtedy nigdy nie będzie stracony...
Więcej o mnie:
niedziela, 31 maja 2009
czwartek, 28 maja 2009
O odpoczynku...
Ktoś mi kiedyś powiedział, że potrafię odpoczywać. Zdziwiłem się... I wtedy usłyszałem, że to jest sztuka i nie każdy to potrafi. Dla mnie dobry odpoczynek to po prostu uwolnić się od zegarka... Od wszelkiego przymusu czy pośpiechu... Bez zwierzchnictwa (z wyjątkiem niebiańskiego) cieszyć się twórczo pięknymi sprawami życia... Być pogodnym i zadowolonym. Nawet gdy pada (jak dzisiaj) deszcz... I nie zapominać o ludziach, którzy pracują, bym ja korzystał z dni wolnych... Wkrótce role się odwrócą :)
środa, 27 maja 2009
sobota, 23 maja 2009
Podróż wojownika...
Najciekawsze moim zdaniem podróże wcale nie odbywają się na poziomie zewnętrznym, ale do wewnątrz. Do wnętrza drugiego człowieka... Do wnętrza siebie... Podróże na poziomie zewnętrznym sprzyjają podróżom do wewnątrz. Nie każdy umie tak podróżować, bo nie każdy poszukuje Prawdy o sobie, o ludziach, o świecie... Często szuka jej poza sobą... Gdy jednak spotka się na poziomie zewnętrznym drugiego człowieka, który nie gardzi Prawdą i wewnętrznym poszukiwaniem, to zmienia się patrzenie na znany dotąd świat. Powstaje niewidzialna dla innych energia, która jest radością spotkania... Wspólne poszukiwanie jest ŻYCIEM. Można się wzajemnie wiele od siebie poprzez DAWANIE uczyć, czy to w radości, czy w słabościach... Wciąż uczę się rozpoznawać niewidzialne pułapki, których jest naprawdę wiele, i które z całą swą mocą próbują oddalić człowieka od drugiego, od samego siebie, od Boga... Taki wojownik zrozumie drugiego...
czwartek, 14 maja 2009
poniedziałek, 11 maja 2009
Równie silny, co słaby...
Dlaczego czasem tak bywa, że choć ludzie porozumiewają się w tym samym języku, to nie mogą się zrozumieć? Może jest tak dlatego, że różne rzeczy, sprawy postrzegają inaczej i nie potrafią wczuć się w sposób myślenia tej drugiej osoby, aby zrozumieć, że być może ona też ma rację... Najgorsza jest chyba nieumiejętność przyznawania się do własnych porażek i błędów w myśleniu, działaniu, bo przecież zacietrzewienie i zapatrzenie tylko na czubek własnego nosa nie przynosi postępu. Nie buduje, tylko burzy. Lekceważenie problemów też jest niszczące. Tak jak unikanie ryzyka, bez którego nie ma rozwoju. Chcę ryzykować i ryzykuję wtedy, kiedy umiem przewidzieć pozytywne i negatywne konsekwencje swoich decyzji i czynów. W górach, tak jak w życiu, również ryzykuję. One także nauczyły mnie pokory, dały nieraz w kość, uwidoczniły moje błędy i słabości, wytknęły porażki w myśleniu i działaniu... Dzięki nim wiem też, że równie mocno bywam silny, co słaby...
piątek, 8 maja 2009
O książkach w Dniu Bibliotekarza
Od dawna twierdzę, że z książkami jest tak jak z ludźmi: bardzo rzadko trafia się wartościowa książka, tak jak rzadko pojawia się na naszej drodze wartościowy człowiek. Wiem o tym, bo kiedyś totalnie uciekałem od czasem destrukcyjnego otoczenia w świat książek i tak mi (choć z mniejszym niż kiedyś natężeniem) zostało do dziś. A tak przy okazji to dziś jest Dzień Bibliotekarza. Ostatnie wartościowe książki, które wpadły w moje oczy i ręce, i które z czystym sumieniem mogę polecić to: "Blondynka na Czarnym Lądzie" Beaty Pawlikowskiej, "Przewodnik po przyjaźni" oraz "Jak zgadzać się na własne życie" Józefa Augustyna, a także "Odwaga poddania się" Tommy'ego Hellstena. Pozdrowienia dla wszystkich czytających :)
poniedziałek, 4 maja 2009
Subskrybuj:
Posty (Atom)



