Czasem na naszej drodze pojawiają się niespodziewanie różne ciekawe istoty. Jak ten kotek, który był tak ciekawy świata, że postanowił stanąć na mojej drodze, a potem ruszyć w moją stronę. Bardzo lubię zwierzęta i to nie pierwsze, które i mnie polubiło. Kotek okazał się sympatyczną około miesięczną kotką, która zyskała tymczasowo imię Mrucia. Ciekawe gdzie teraz jest Mrucia, bo naturę wędrowniczo-podróżniczą przejawia jak ja :-)
Modlitwa to podróż do własnego wnętrza... Piszę tu o moich pasjach... O Camino... O spotkaniach... O podróżach do wewnątrz... O książkach, filmach i muzyce... O tym co jest we mnie... Czasem trzeba się zatrzymać, by móc iść dalej... Spojrzeć wstecz, usłyszeć swoje myśli... Zapamiętać jakiś obraz zatrzymany na fotografii... Wrócić do słów czasem zapomnianych i czerpać siłę... Czas jak rzeka płynie... Codziennie wsłuchuj się, czy upływa w rytmie Twego Serca, wtedy nigdy nie będzie stracony...
Więcej o mnie:
czwartek, 18 lipca 2013
niedziela, 14 lipca 2013
Natchnienie...
Przychodzi niespodziewanie. Jest siłą napędową, która pobudza do działania, tworzenia, dotykania czegoś więcej, czego nie można zmysłami ogarnąć. Otwiera nowe przestrzenie aktywności i pola ekspresji. I nawet niekoniecznie o to chodzi, by ktoś nas w tym rozumiał, doceniał czy nagradzał. Nie o to również czy wytwór naszego umysłu i rąk będzie dla innych dostrzegalny czy pod różnymi względami wymierny. Natchnienie choć miewa swój zewnętrzny wyraz, przede wszystkim jest drogą poruszeń serca.
środa, 10 lipca 2013
Wokół badmintona
Jaki jest dobry sposób na letnią zabawę w plenerze połączoną z dużą dawką ruchu i śmiechu? Na przykład badminton! Od kilku dni gram w badmintona i znów przekonuję się jak niewiele trzeba aby wyzwolić w sobie i w innych pozytywną dawkę energii. Uff. Nie ma to jak dobrze się zmęczyć i pośmiać :-)
poniedziałek, 8 lipca 2013
Bulwar nadmorski w Gdyni
Spacerowałem właśnie nadmorskim bulwarem w Gdyni, kiedy wraz z kolejnym powiewem łagodnego wiatru od morza poczułem przypływ zmęczenia. Po kilkugodzinnej wędrówce brzegiem morza, moje nogi właśnie tu przypomniały o sobie, domagając się choćby chwili odpoczynku. Ławeczka tuż obok jednego z nadmorskich pomników była jak przystań, w której zatrzymałem się chłonąc współczesną Gdynię pełną odniesień do swojej historii.
czwartek, 4 lipca 2013
Nad Bałtykiem w Orłowie - malowniczej dzielnicy Gdyni
Nad Bałtykiem przysiadł malarz. Pędzlem władał jak natchniony. Inspiracją było życie, to co widział, to co czuł... Wiatr fale malował na morza bezkresie. W gdyńskim Orłowie malarz odnalazł swój dom. O czym szumi morze? O czym szumi serce? Na pozór oddzielne melodie splotły się w jeden ton. W sercu bowiem nosił malarz morze. W morzu dostrzegł serca swego toń.
Subskrybuj:
Posty (Atom)