Wędrując Camino de Santiago nierzadko paliło mnie wiosenne słońce, smagał nieobliczalny wiatr, zraszał niespodziewany deszcz... I ta Droga wciąż we mnie trwa, a dzisiejszy wiosenny deszcz przypomniał mi o wędrówce przez deszczowe lasy eukaliptusowe Hiszpanii.
Modlitwa to podróż do własnego wnętrza... Piszę tu o moich pasjach... O Camino... O spotkaniach... O podróżach do wewnątrz... O książkach, filmach i muzyce... O tym co jest we mnie... Czasem trzeba się zatrzymać, by móc iść dalej... Spojrzeć wstecz, usłyszeć swoje myśli... Zapamiętać jakiś obraz zatrzymany na fotografii... Wrócić do słów czasem zapomnianych i czerpać siłę... Czas jak rzeka płynie... Codziennie wsłuchuj się, czy upływa w rytmie Twego Serca, wtedy nigdy nie będzie stracony...
Więcej o mnie:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deszcz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Deszcz. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 23 marca 2014
piątek, 21 czerwca 2013
Przyszło lato - co Ty na to? :-)
Przyszedł w końcu ten dzień. Najdłuższy w roku. Z nim przyszło lato. Trzy miesiące lata. W słońcu czy w deszczu - bez znaczenia dla tych, którym różnorodność barw lata nie psuje nastroju. Dla nich to tylko letnie urozmaicenie. Takie osoby uśmiechają się do lata, a ja uśmiecham się z nimi :-)
czwartek, 25 października 2012
Perły mglistej i deszczowej jesieni
Kto powiedział, że mglista i deszczowa jesień nie jest piękna? Jest, tylko jej piękna trzeba czasem uważniej poszukać.
czwartek, 26 lipca 2012
Deszcz: krople, perły i łzy
Koraliki z kropel deszczu i pojedyncze krople przykuły moją uwagę. Wyglądały jak unikatowe i bezcenne ozdoby, które pojawiły się tu zaledwie na chwilę, bądź jak łzy, które spadły z zasmuconego i pochmurnego oblicza. Zanim wysuszył je czas, zdążyły jeszcze rozświetlić się w promieniach przebijającego się przez chmury słońca.
środa, 4 lipca 2012
Czas deszczowy - czas kolorowy
Czas deszczowy to czas kolorowy. W deszczu lub po deszczu na liściach można odkrywać i zliczać rozsypane krople łez, które wydało zachmurzone niebo. W czasie większej ulewy chroniąc się w domu można zajrzeć do świata kredek, dzięki którym świat nabiera barw zależnie od wyobraźni. Lato to pora roku pełna różnorodnych owoców. Koraliki porzeczek to tylko jedne z nich - owoce, dzięki którym w pochmurny deszczowy dzień świat wciąż pozostaje kolorowy i do tego smaczny. A ponownie chroniąc się w biegu do domu przed ciepłym letnim deszczem można posłużyć się choćby tymczasowymi parasolami z liści robinii akacjowej. W czasie deszczu dzieci się nudzą czy częściej nudzą się dorośli? :)
czwartek, 21 lipca 2011
Kalosze szczęścia
Nie wiem skąd bierze się narzekanie na zwykłą deszczową pogodę. Rozumiem, że można narzekać na nieszczęście jakim jest gwałtowna zmiana pogody i jej intensywność, która niekiedy sieje zniszczenia, ale na zwykły deszcz? Jest w nim wiele korzyści, a dla niektórych także wiele niezwykłości. Popatrzyłem na dzieci, które wybiegły w kaloszach radośnie brodzić w kałużach i pomyślałem, że wielu dorosłym przydałyby się takie kalosze szczęścia.
niedziela, 3 lipca 2011
Deszcze niespokojne...
… i ten zimny wiatr... Jeszcze chwila... Jeszcze czekam... Kawałek zimnego lata jest po to aby wzmocnić wewnątrz słońca oblicze...
niedziela, 26 września 2010
poniedziałek, 17 maja 2010
Deszcz
„Będzie padać do piątku” - usłyszałem dzisiaj dość głośną rozmowę kasjerek w jednym z banków. „Do piątku?! A miało padać tylko do wtorku” - padła pełna żalu odpowiedź, jak gdyby pogodę, tak jak najbliższe dni można było zaplanować co do każdego drobnego szczegółu. Nie da się, ale my ludzie wciąż próbujemy to robić. Uwięzieni w schematach i pełnym kontroli życiu, gdzie ma być wszystko dograne – najlepiej tak, aby nam nie popsuć dnia. I zazwyczaj nie mamy planu B. I gdy choć najdrobniejszy element w naszej spodziewanej rzeczywistości się zmienia, sypie się cały plan A. I nawet pogody czas nie uczy nas... Ale myślę, że jest OK. Zawsze jest OK, gdy zastanowimy się i stwierdzimy, że nie mamy wpływu na to co się zdarza, ale mamy wpływ na to jak to przyjmiemy :)
czwartek, 15 października 2009
O g(o)rzałkach - jak kto woli :)
Zauważyłem, że kiedy za oknem, tak jak teraz, spotkać można zimne i mokre wygwizdowo, wielu ludzi narzeka na świat i staje się zimnych, tak jak temperatura na zewnątrz. A to moim zdaniem najlepsza pora, aby szukać wbrew panującej pogodzie grzałek. Tak, tak, grzałek! I nie chodzi tutaj tylko i wyłącznie o termostaty, grzejniki, farelki, piecyki... Nie chodzi tutaj także tylko o rozgrzewające napoje (nie dla każdego grzałka to gorzałka), ciepłe ubrania, czy podróże w gorące kraje. Nie mam tu też na myśli ciepła drugiego człowieka. Taka grzałka istnieje w nas, trzeba ją tylko w sobie odnaleźć i po prostu włączyć. Na przekór wszystkiemu. Najlepszą grzałką jest Miłość. Banalne, ale jakże prawdziwe. Jeśli lubisz siebie, masz do siebie szacunek, dużo sympatii i motywacji, to zrobisz wszystko, aby nie zamarznąć. I znajdziesz jeszcze tyle tej energii w sobie, aby ogrzać nią parę innych osób. I wtedy fakt, że na dworze plucha i zimnica, nie sprawia już wrażenia „życiowej katastrofy”. Czy samopoczucie warto więc uzależniać od pogody?
środa, 24 czerwca 2009
Pora deszczowa...
Jeśli deszcz porównać można do łez, to nie pamiętam, aby świat tak długo w tej części globu płakał. Jakbym znajdował się w porze deszczowej, gdzieś na krańcach Ameryki Południowej lub Azji... To dobra pora na ćwiczenie cierpliwości w oczekiwaniu na słoneczne chwile. Tak samo jak cierpliwość i wolę walki ćwiczy spotykana przeze mnie w drodze do pracy starsza kobieta, która przy pomocy bliskiej osoby i chodzika, uczy się na nowo stawiać kroki nogami, które odmówiły jej posłuszeństwa. Podziwiam ją za to i jednocześnie czerpię od niej siłę do walki. Zdrowym ludziom zazwyczaj trudno pojąć i zauważyć jej codzienny heroizm. Mając zdrowe ręce, zdrowe nogi, zdrowe ciało zwykle znajdujemy jakiś chory powód do narzekań, np. na deszcz. Zupełnie niepotrzebnie. Siła do przezwyciężania trudności każdego dnia leży w głowie...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




