w stronę Domu Pamięci...
Modlitwa to podróż do własnego wnętrza... Piszę tu o moich pasjach... O Camino... O spotkaniach... O podróżach do wewnątrz... O książkach, filmach i muzyce... O tym co jest we mnie... Czasem trzeba się zatrzymać, by móc iść dalej... Spojrzeć wstecz, usłyszeć swoje myśli... Zapamiętać jakiś obraz zatrzymany na fotografii... Wrócić do słów czasem zapomnianych i czerpać siłę... Czas jak rzeka płynie... Codziennie wsłuchuj się, czy upływa w rytmie Twego Serca, wtedy nigdy nie będzie stracony...
Więcej o mnie:
piątek, 31 lipca 2009
czwartek, 30 lipca 2009
Leśni ludzie
Jest takie pełne akcentów przyrody miejsce, które jest kolejowym przystankiem, a nie posiada żadnego (choćby najmniejszego) oznaczenia, że nim jest. Nie ma tam żadnego budynku. Szynobus zatrzymuje się po prostu w lesie... Miejsce to znajduje się na kolejowej trasie, którą czasami przemierzam, pomiędzy Żaganiem a Legnicą. Nazywa się Studzianka (choć nazwy tej też na próżno tam szukać). Miejsce osobliwe... Kiedyś była tu stacja z prawdziwego zdarzenia... Obecnie rzadko kto korzysta z tego przystanku, a jeśli już to są to prawdziwi leśni ludzie, jakich spotkałem w tym miejscu wczoraj. Wsiedli do szynobusu z wiklinowymi koszami pełnymi jagód. Na pozór zwykli zbieracze jagód – ktoś by pomyślał. Ubrani w zdarte koszule w kratę, powycierane spodnie, z wełnianymi torebkami na szyjach... Mieli zgrabiałe dłonie, twarze poorane przez czas, z rozchwianym posiwiałym włosem... Kobiety i mężczyźni. Wyglądali pięknie z umęczonymi duszami na ramionach... Wolni od zabiegania... Szczęśliwi oddechem i rytmem natury... Przy nich wszystko inne w szynobusie wydało się jakby nieprawdziwe... I chociaż porozsiadali się nie obok siebie, tworzyli grupę... Prawdziwych leśnych ludzi...
niedziela, 26 lipca 2009
Gorce
Wróciłem z gorczańskich szlaków. Przemierzałem miejsca, które przemierzali niegdyś ks. prof. Józef Tischner oraz papież Jan Paweł II. A zaczęło się od Rabki Zdrój, która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Lubię uzdrowiska. Każde ma niepowtarzalną atmosferę, klimat, park zdrojowy... Rabka nie jest wyjątkiem. Zupełnie innym klimatem urzekła mnie Łopuszna. Odwiedziny znajdującego się tam grobu Tischnera oraz Tischnerówki, czyli Muzeum Pamięci księdza profesora, były wyjątkowe, tak jak wyjątkowy był i jest w swoich publikacjach dla mnie Tischner.
wtorek, 21 lipca 2009
Jestem w Gorcach
Lubię podróżować, bo jestem ciekawy miejsc, które posiadają własną duszę... Fascynuje mnie życie ludzi w takich miejscach, znaki historii, przyroda... Więc... Plecak z najpotrzebniejszymi rzeczami, dobry nastrój, noclegi w płachcie biwakowej pod chmurką, aparat fotograficzny, odwiedziny po raz pierwszy m.in. Łopusznej, wędrówki śladami Jana Pawła II i ks. prof. Józefa Tischnera... i chłonięcie gór wszystkimi zmysłami... Raj dla duszy wędrownej... Reszta po powrocie...
poniedziałek, 20 lipca 2009
Odgłosy lata...
Dziś słuchając radiowej Trójki i audycji „Na lato” Artura Andrusa dowiedziałem się z jakimi dźwiękami kojarzy się słuchaczom lato. Rozpiętość skojarzeń była tak zadziwiająco szeroka, że zacząłem się zastanawiać nad swoim brzmieniem lata... To niesamowite, ale najlepiej usłyszałem dźwięki lata w swojej głowie wtedy, gdy zamknąłem oczy i wyruszyłem w krainę letnich wakacyjno-urlopowych wspomnień głównie z dzieciństwa...
niedziela, 19 lipca 2009
Niezwyczajni...
Niezwyczajni ludzie istnieją. Myślę, że mijam ich czasem na ulicy, w pociągu, w autobusie, w pracy... Tylko otwierając się przed kimś (i odwrotnie) mogę poznać czyjąś niezwyczajność. Znam kilka niezwyczajnych osób. Jestem szczęśliwy, że pojawiły się na mojej drodze. Niezwyczajność odbierana jest indywidualnie. Dopiero z czasem można się przekonać, kto tak naprawdę jest/był dla nas niezwyczajny. To ogromna wartość spotkać takich ludzi. Gdy ich nie widzę, to noszę i pielęgnuję ich obraz w sobie. Dużo się od nich nauczyłem. Najpiękniejsze jest to, że w ogóle nie widać po nich niezwyczajności. Są najzupełniej zwyczajni w swoich słabościach i smutkach, radościach i nadziejach. Wyjątkowość ich zwyczajności przekuwa się według mnie na niezwyczajność w tym, że potrafią wciąż iść do przodu, pokonywać przeszkody, dzielić się, poszukiwać i wzrastać, a ja jestem wdzięczny, że mam możliwość wzrastać razem z nimi.
piątek, 17 lipca 2009
Aniela i myśli "złote"...
Co, chcesz się do mnie przenieść? - spytała na widok mnie i mojego plecaka. A co, szukasz ludzi na wynajem? - odpowiedziałem. Po ponad dwóch miesiącach niewidzenia się, właśnie w ten sposób rozpoczęliśmy rozmowę... Odwiedziny pełne wspomnień, żartów, opowieści... o sprawach zaskakujących, o sprawach uwierających, o sprawach pasjonujących... Nasz specyficzny ton wypowiedzi i skrótów myślowych nie potrafiłby rozszyfrować chyba nikt poza nami... Tak już mamy... Kiedyś nawet wpadliśmy na pomysł spisywania naszych co ciekawszych i co śmieszniejszych myśli usłyszanych i wypowiedzianych głównie podczas górskich wędrówek. Oto kilka takich „złotych” myśli (niekoniecznie sensownych), które ostały się „ku pamięci”:
czwartek, 16 lipca 2009
Zacznij od siebie...
Postanowiłem napisać o wtrącaniu się innych ludzi w nasze sprawy i wtrącaniu się nas samych w życie innych osób. Rzadko się o tym pisze, choć to powszechne zjawisko. To zadziwiające, jakże łatwo jest komentować i oceniać czyjeś postępowanie, wygląd, itd., zwłaszcza jeśli osób przez nas ocenianych nie znamy. Przeważnie robimy to za plecami tych, których zachowanie krytykujemy. Choć czasem część z nas potrafi nawet wprost wyrażać swoje opinie o czyimś życiu i nie czuje przy tym żadnego zażenowania. Nie wiem, czy leży to już w ludzkiej naturze, czy jest to temat – rozrywka, takie hobby umilające niektórym czas?
sobota, 11 lipca 2009
poniedziałek, 6 lipca 2009
Niesprawiedliwość...
Niesprawiedliwość to jedna z tych „rzeczy”, które bolą najbardziej. Szczególnie w tych sferach, w których wyraźniej oczekuje się sprawiedliwości, bo przecież naiwnym wydaje się oczekiwanie jej na wszystkich płaszczyznach życia... Niesprawiedliwość wypływa z „wąskiego spojrzenia”... Ludzkiego spojrzenia... Uderza w godność, godzi w szacunek, podcina skrzydła nadziei, przewartościowuje dotychczasowe przekonania, rodzi żal... Może być świadoma i nieświadoma... I jedna i druga wywołuje cierpienie. To co wypływa z człowieka, jak i to w jaki sposób człowiek przyjmuje i reaguje na to co go spotyka, to kwestia tak indywidualna w swej różnorodności jak miliardy ludzi na świecie. Niesprawiedliwość panoszy się od zarania dziejów między ludźmi. Nie sposób jej uniknąć. Nigdy nie wiem jak ją przetrwać lub pomóc przetrwać ją komuś? W cieniu pokory, ciepłych myśli, dobrego słowa i empatycznej ciszy znajduję jednak odrobinę tej malejącej nadziei w czasem nieobliczalnych stanach bezradności... Odrobinę, która z czasem znów wzrasta i pozwala walczyć dalej... :)
niedziela, 5 lipca 2009
Moja ulubiona reklama :)
Generalnie nie lubię reklam. Może dlatego, że kojarzą mi się prędzej z nachalnością niż ze smakiem. Rynek reklam to także sztuka. Wydaje mi się, że trudno wśród milionów reklam znaleźć takie, które są wyjątkowe. Dziś przez przypadek trafiłem na dawną reklamę, którą do dziś uważam za jedną z najlepszych, jakie widziałem. Na samo jej wspomnienie się uśmiecham :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


