środa, 28 stycznia 2009

O pokorze

Wydaje mi się, że w sprawach ważnych, mimo budowanych przez wiele lat i noszonych w sobie stałych wartości, nie mogę i nie chcę kierować się pewnością siebie. Taka "pewność siebie" zaciera obraz lub przekaz danej chwili. Zastąpienie jej pozbawionym pewności otwarciem się na kogoś lub na coś ważnego, pozwala mi doceniać chwile z Kimś lub wobec Czegoś. Nie raz już przekonywałem się, że w niektórych sprawach pewność siebie potrafi być zgubna i przynosić rozczarowanie. Dlatego wolę trenować umiejętność cieszenia się tym co w danej chwili dobrego mnie spotyka, bo jutro może się zdarzyć tak, że mogę już tego nie doświadczać. Poza tym z każdego nowego dobrego czy złego zdarzenia można się wciąż czegoś nowego o świecie, o ludziach, o sobie dowiedzieć i nauczyć.

środa, 21 stycznia 2009

Przyjemności a szczęście

Zastanowiło mnie dlaczego tak często spotykam się z przekonaniami, że szczęście utożsamiane jest TYLKO z przyjemnościami. Góry dają mi szczęście, ale przynoszą też zmęczenie, wysiłek podejścia, ból, zwątpienie, wymagają koncentracji uwagi, czujności, odpowiedzialności, rozwagi, pracy nad sobą... Przyjemność jaką dają to ta niezmącona górska cisza oraz piękno krajobrazu... Góry wrosły we mnie. Na co dzień noszę je w duszy i patrzę na życie poprzez ich pryzmat i tego co mi dotąd dały. Dlatego nie pasuję do tego powszechnie spotykanego stylu życia, w którym celem jest "szczęście" polegające na sprawianiu sobie TYLKO przyjemności. Bez żadnego wysiłku. By MIEĆ równało się BYĆ. W takim myśleniu odnajdywałem kiedyś tylko pustkę i narastającą wewnętrznie niezgodę na takie życie. Być może są ludzie, dla których przyjemności są treścią istnienia... Być może przyjemnościami zabijają w sobie pozornie na chwilę pustkę.

wtorek, 20 stycznia 2009

Wielkie i Ważne, małe i błahe

Życie to także nieustanne obserwacje. Ludzi, spraw i zdarzeń. Spędziłem dziś ponad godzinę na poczekalni pewnego dworca PKS. Czekałem na autobus. W międzyczasie spotkałem posiwiałego podróżnego z daleka oraz trójkę lokalnych podróżnych. Mężczyzna i trzy kobiety. Jakże różne zachowania przedstawiali. W zachowaniu podróżnego z daleka dostrzegłem szacunek i cierpliwość. Do czasu i do ludzi. W zachowaniu reszty: małostkowość i zapatrzenie w siebie. Dla tych kobiet zupełnie nie liczył się podróżny z daleka. Jego zaś niezmiernie ciekawiło otoczenie. Pomyślałem, że chciałbym mieć w jego wieku taką samą ciekawość świata. Ileż przyjemniej jest wciąż poznawać, choćby to co jest dla niektórych nie do poznania, bo jest z pozoru niezauważalne. A jakże czasem łatwo wpaść w pułapkę "krótkowzroczności" i nie dostrzegać tego, jak bardzo nasze ważne i wielkie sprawy, z innego punktu widzenia są takie małe i błahe.

poniedziałek, 19 stycznia 2009

Na początek...

Codziennie odnajdywać w sobie prawdę - to kurs jaki narzuciłem sobie kilka lat temu. Nie znam lepszego. Nie chciałem dalej iść przez życie jak większość ludzi po omacku, bez wewnętrznego drogowskazu, dla których liczy się to co na pokaz. To wymaga wysiłku, bo prawda nierzadko boli i daje popalić, ale przynosi też naukę i szczęśliwy spokój. Zupełnie tak jak po trudzie wejścia na jakąś górę, na której wierzchołku zmęczenie przestaje mieć znaczenie, bo cieszy się dusza, karmiona widokami ze szczytu. Zmęczenie codziennością, składającą się z milionów słów, zdarzeń, dźwięków i obrazów, w której czasem łatwo się pogubić, też przestaje mieć znaczenie, kiedy przypominam sobie, że przecież umiem i wiem jak odpoczywać. I warto budować w sobie i mieć w życiu taką oazę, w której regeneruje się myśli i ciało. I nie pozwalać sobie o tym zapomnieć. Ta strona będzie takim moim pamiętnikiem. Być może ktokolwiek, kto tu zajrzy, odnajdzie w niej także coś dla siebie.