Na przyrody salonach rozpostarły się wiosenne dywany zawilców. Połacie całe! Na takich salonach to ja mogę brylować :)
Modlitwa to podróż do własnego wnętrza... Piszę tu o moich pasjach... O Camino... O spotkaniach... O podróżach do wewnątrz... O książkach, filmach i muzyce... O tym co jest we mnie... Czasem trzeba się zatrzymać, by móc iść dalej... Spojrzeć wstecz, usłyszeć swoje myśli... Zapamiętać jakiś obraz zatrzymany na fotografii... Wrócić do słów czasem zapomnianych i czerpać siłę... Czas jak rzeka płynie... Codziennie wsłuchuj się, czy upływa w rytmie Twego Serca, wtedy nigdy nie będzie stracony...
Więcej o mnie:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Film. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
poniedziałek, 4 marca 2013
Karkonoskie przestrzenie malowane słońcem i cieniem...
Rzeźbione wiatrem, mrozem i śniegiem... Gdy zobaczyłem dziś w górach swój cień, pomyślałem jak dawno mi tam nie towarzyszył. Tym większa była radość znów go w górach spotkać. Przestrzeń wokół pełna dziś była słonecznego światła i powłóczystego cienia. Na zmrożonej bieli śniegu cień krzewów i drzew żył swoim życiem w rytmie padających nań promyków słońca. Stara prawda brzmi "nie ma cienia bez słońca i słońca bez cienia" i nie wątpię, że dotyczy ona nie tylko przyrodniczych, ale i wielu ludzkich przestrzeni.
piątek, 2 listopada 2012
Góra Witosza w jesienno-zimowej szacie
Należąca do znajdujących się w Kotlinie Jeleniogórskiej Wzgórz Łomnickich góra Witosza (484m n.p.m.) to prawdziwa "wyspa" osobliwości. Bogata w wiele form drzewostanu i w wiele form skalnych (w tym jaskiń). Widokowa i pełna niekończących się schodków, które zaczynają się już od samego podejścia na nią żółtym szlakiem od strony Staniszowa i prowadzą prawie na sam jej szczyt, zwieńczony pozostałościami po kolumnie Bismarcka. To właśnie w takim kierunku prowadzi dzisiejsza foto-wędrówka.
środa, 17 października 2012
Spotkanie z Edytą Bartosiewicz: koncert w Krakowie (14.10.2012)
![]() |
| sala Auditorium Maximum w Krakowie przed koncertem jeszcze po brzegi nie wypełniona |
To nie był mój pierwszy koncert Edyty Bartosiewicz, ale po latach pierwszy. Nie udało mi się być 14.09.2012 na koncercie we Wrocławiu, dlatego pobyt na koncercie mojej ulubionej artystki w Krakowie musiał już dojść do skutku. Było fantastycznie!
poniedziałek, 15 października 2012
wtorek, 9 sierpnia 2011
Skąpane w blasku...
W dużym stopniu idę światu pod prąd. Gdy on płynie niekontrolowanym nurtem „postępu”, ja wzmacniam brzegi swej duszy, by nie zalało jej płynące z nurtem świata szambo.
piątek, 11 lutego 2011
Jak zostać królem
wtorek, 1 lutego 2011
Gadające rybki
wtorek, 10 listopada 2009
Gladiator
Gdy za oknem długo leje deszcz i ma się wrażenie że niskie ciemne chmury jakby dotykały ziemi, wtedy wielu ludzi mówi o tzw. pogodzie barowej. Ja takie chwile zdecydowanie częściej określam jako pogodę kinową :) I choć nie jestem i nigdy nie byłem zagorzałym kinomaniakiem, to właśnie wtedy, wybieram się częściej na jakieś nowe filmy do kina albo odkurzam w wolnym czasie w domowym zaciszu stare dobre filmy, lub też sięgam po te jeszcze przeze mnie nie odkryte. Są takie filmy, po obejrzeniu których, brak mi słów, by wyrazić co czuję, co myślę... Jestem po nich rozbity na miliony maleńkich cząsteczek, czyli moich myśli, które dotąd jako tako tworzyły jakąś całość, by później rozbiec się każda w inną stronę. I tak też się stało, gdy odkryłem w końcu po latach głośny film Ridleya Scotta z 2000 roku pt. GLADIATOR.
niedziela, 22 lutego 2009
Inność, Baton i Karkonosze
Odkąd pamiętam intrygowała mnie inność. Pewnie dlatego, że często sam czułem się inny od spotykanych ludzi i czułem, że do nich nie pasuję, ale próbowałem się w nowym otoczeniu odnajdywać. Oswajać swoją inność wobec inności reszty. I tak w istocie jest, bo przecież każdy człowiek jest inny. Niektórzy jednak są bardziej inni od pozostałych i muszą oswoić swoją samotność. I właśnie o takich ludziach jest film "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona", który obejrzałem w kinie kilka dni temu. Główny bohater żyjący fizycznie wstecz (rodzi się jako 80-letni staruszek, a umiera jako niemowlę) to metafora inności. 'Baton' miejscami mnie wzruszył, miejscami rozbawił. I przypomniał, że każda inność musi odnaleźć się w tym co nazywa swoją rzeczywistością. Rozczarowała mnie w tym filmie zbyt duża liczba uproszczeń, ale dwie i pół godziny w kinie zleciały szybko. Tak jak kilkudniowy zimowy trekking po Karkonoszach z którego właśnie wróciłem. Zima w Karkonoszach hula. Niedawno ogłoszono tam (podobnie jak w Tatrach) IV stopień zagrożenia lawinowego. Królowa Sudetów okazała się jednak na tyle dla mnie łaskawa, że pozwoliła popatrzeć na zimowy świat ze swojego wierzchołka. Piękny świat.
Subskrybuj:
Posty (Atom)







