Było już ciemno, kiedy znalazłem się w tym miejscu. Na najdalej na północ wysuniętym obszarze Polski stoi ten obelisk. Pomyślałem, że zazwyczaj lubimy stawiać różne pomniki, wyznaczać i oznaczać teren, podkreślać co jest w nim "naj" - gdzie jest najwyżej, gdzie najniżej, gdzie najdalej, gdzie najbliżej... Pewnie dlatego, że wszelkie "naj" w różnych względach stawiane i wyróżniane są ponad to co zwyczajne i przeciętne, a szkoda bo w zwykłych, niepozornych i nie "naj" miejscach kryje się często więcej niż można się spodziewać. W tym względzie czasem więc faktycznie najciemniej jest pod latarnią :)
Modlitwa to podróż do własnego wnętrza... Piszę tu o moich pasjach... O Camino... O spotkaniach... O podróżach do wewnątrz... O książkach, filmach i muzyce... O tym co jest we mnie... Czasem trzeba się zatrzymać, by móc iść dalej... Spojrzeć wstecz, usłyszeć swoje myśli... Zapamiętać jakiś obraz zatrzymany na fotografii... Wrócić do słów czasem zapomnianych i czerpać siłę... Czas jak rzeka płynie... Codziennie wsłuchuj się, czy upływa w rytmie Twego Serca, wtedy nigdy nie będzie stracony...
Więcej o mnie:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 7 sierpnia 2014
wtorek, 5 sierpnia 2014
Jastrzębia Góra: latarnia morska na Przylądku Rozewie
Na najdalej wysuniętym na północ krańcu Polski - na Przylądku Rozewie - znajduje się jedna z kilkunastu udostępnianych do zwiedzania na polskim wybrzeżu latarni morskich. Kilka dni temu miałem przyjemność odwiedzić to miejsce i jako miłośnik rozległych przestrzeni musiałem wejść na szczyt latarni, aby podziwiać widoki.
piątek, 2 maja 2014
Rewa na rowerze: przez Aleję Lipową w Mostach nad Bałtyk i Cypel Rewski
Krótka rowerowa przejażdżka z Gdyni przez m.in. miejscowość Mosty i znajdującą się tam Aleję Lipową, która jest pomninikem przyrody, do położonej nad samym Bałtykiem Rewy. A tam obowiązkowo odwiedziny Cypla Rewskiego wraz z kolejnym pomnikiem - krzyżem złożonym z kotwic i alejką wyłożoną tabliczkami z nazwiskami ofiar morza - ku pamięci.
wtorek, 18 czerwca 2013
Sopockie molo przed sezonem, czyli o inspirującej mocy bałtyckiego wiatru
Sopockie molo tuż przed wakacyjnym sezonem okazało się - tak jak przypuszczałem - pomostem do spokojnej wędrówki w głąb morza. Nieobciążone ciżbą ludzkich istnień pozwalało wyraźniej wsłuchiwać się w takt szumiącej zza barierek melodii. Bałtycki wiatr schładzał słoneczny żar z nieba, delikatnie rzeźbiąc i pieszcząc w morskiej wodzie grzywy niesfornych fal. Nie mogłem się nadziwić jak ta sceneria sprzyjała wedrówkom w głąb siebie. Bałtycki wiatr nieoczekiwanie bowiem wygładzał również niespokojne myśli w mojej głowie. Spokój, przestrzeń i morza bezkres zdawały się poszerzać perspektywę mojego wewnętrznego postrzegania, a tamten bałtycki wiatr wciąż mnie inspiruje.
sobota, 15 czerwca 2013
Osobliwe miejsca: Klif Redłowski w Gdyni
Klif Redłowski w Gdyni zwany też Cyplem Orłowskim lub Orlą Głową - to jedno z piękniejszych miejsc jakie udało mi się ostatnio zobaczyć. Miejsce, gdzie ziemia, wiatr i woda spotykają się w sposób daleki od zwyczajowego pojmowania spotkania. Gdzie od lat toczy się rozmowa żywiołów. Czasem gwałtowna pośród burz i sztormów. Czasem subtelna jak muśnięcie motyla. Pozostaje nieodparte wrażenie, że choć rozmowa ta trwa bez słowa, pozwala czasem zrozumieć tak wiele.
niedziela, 9 czerwca 2013
Bałtyk czerwcowy
Ostatni raz nad Bałtykiem byłem w 2004 roku w czasie dwutygodniowej wyprawy rowerowej po Pomorzu Zachodnim. Kiedy więc kilka dni temu całkiem nieoczekiwanie przyszło mi spędzić nad Bałtykiem i w Trójmieście kilka słonecznych i ciepłych dni, nie sądziłem, że morze podaruje mi tyle swojej spokojnej siły, której tak bardzo mi brakowało. Jest nieobliczalne - zależnie od pogody - podobnie jak góry i siłą szumu morskich fal potrafi ukoić równie mocno co wiatr kołyszący górskie drzewa. O ile jest to spokojny wiatr, taki jak ten spotkany przeze mnie nad Bałtykiem. O ile jest to Bałtyk jeszcze przed sezonem wakacyjno-turystycznym, kiedy nie ma jeszcze tej mnogości odwiedzających, która zagłusza szum fal, rozmowy mew i szepty myśli.
wtorek, 4 czerwca 2013
Poznańskie chwile
Czasem tak bywa, że z różnych względów tylko przez chwilę przebywa się w miejscu, w którym chciałoby się zostać na dłużej, by móc poczuć jego klimat. Czasem chwila wystarcza by w kadrze esencję miejsca zatrzymać lecz na smakowanie miejsca za krótka dla mnie była ta poznańska chwila. Fotografie mają jednak to do siebie, że patrząc na nie dostrzegam więcej niż tamtej chwili dostrzec mogłem. Poznań zdecydowanie wart jest dłuższej chwili poznania.
sobota, 23 marca 2013
Na ścieżkach życia
W życiu jest wiele ścieżek, szlaków i dróg. Czasem przysypanych, zapomnianych, nieodkrytych, dawno nieodwiedzanych, nieświadomych czy na nowo wytyczanych. Zupełnie jak na przykład zimą w górach. Kwestią wyboru jest którą z nich się podąży i co nas motywuje do wyruszenia w dalszą drogę :)
niedziela, 10 marca 2013
Siła marzeń, czyli pierwsza jaskółka wiosny nie czyni
Siła marzeń jest niezwykła. Myślę, że każdy człowiek ją posiada, tylko być może nie każdy jest jej świadomy. Odkąd pamiętam jednymi z moich marzeń było latanie i góry, albo latanie ponad górami. Niejednokrotnie śniło mi się, że widzę szczyty gór i spoglądam na nie z wysoka. Siła marzeń zakodowana i odkrywana gdzieś w sobie ma moc przyciągania, więc kiedyś góry przyciągnęły mnie do siebie. Raz, drugi, trzeci... Aż w końcu zbliżyłem się do nich jeszcze bardziej. Ale co z lataniem?
niedziela, 13 stycznia 2013
Góry Izerskie: w stronę zachodzącego słońca
Prawdziwe dary nieba, tak jak wszystkie inne prawdziwe dary, są bezcenne. Takim darem może być dla kogoś choćby czyjś uśmiech, dobre słowo, gest... Dziś w Górach Izerskich zostałem obdarowany słońcem, które co rusz wyłaniało się zza gęstych chmur. Jak promień światła w szarym mroku surowego zimowego krajobrazu. Niby nic takiego, ale dla mnie to także prawdziwy dar. Cieszą mnie takie chwile.
piątek, 28 października 2011
Ocalić od zapomnienia: Wołtuszowa
Wołtuszowa - nieistniejąca, ale i niezapomniana osada (jedna z wielu) w Beskidzie Niskim. Dziś urokliwe miejsce odpoczynku w pobliżu cerkwiska i cmentarza. Pilnują go dawni mieszkańcy, tyle że w drewnie zaklęci.
poniedziałek, 10 października 2011
Fotograficzne reminiscencje: Beskid Niski
Kraina rozległych polan i niewysokich, ale także nie rzadko wymagających gór. Kraina pełna kapliczek, cerkwi, starych cmentarzy, pozostałości po nieistniejących osadach... Kraina rzadko spotykanych dzikich roślin i zwierząt... Kraina, w której można zapomnieć o tym, że istnieje taki świat, który dokądś się spieszy... W Beskidzie Niskim gościłem 8 dni i już myślę o powrocie w jego przestrzenie i pustkowia o łagodnie pofałdowanych horyzontach.
poniedziałek, 19 września 2011
Fotograficzne reminiscencje: Bieszczady
Trzy lata temu Bieszczady przywitały mnie deszczem, otulone gęstymi chmurami, zapraszając na jedynie błotniste szlaki, którymi pozbawiona dalekich widoków wędrówka i tak była ogromną radością. W tym roku przywitały mnie zupełnie odmiennym obliczem. Patrzę i zamieszczona dzisiaj garść nowych bieszczadzkich foto-wspomnień przywołuje we mnie na myśl ciepły wiatr delikatnie kołyszący drzewa i trawy na tej górskiej przestrzeni, gdzie moje myśli zawsze płyną z wiatrem swobodnie.
środa, 14 września 2011
Wróciłem i czuję się dziwnie :)
Tak się rozciągnęło niepostrzeżenie w czasie to moje wędrowanie Głównym Szlakiem Beskidzkim, że w pewnym momencie - kiedy to dostrzegłem - postanowiłem nie spieszyć się z niczym i dalej spokojnie chłonąć wszystko to co mnie tam na górskim szlaku spotykało. Głównym Szlakiem Sudeckim też nie chciałem wędrować pośpiesznie, więc odłożyłem go na rok przyszły, aby spokojnie chłonąć wędrówkowe górskie klimaty i już się cieszę na ich smakowanie :)
piątek, 19 sierpnia 2011
Tam gdzie nogi poniosą...
Tam gdzie linia horyzontu jest pofałdowana. Tam wyruszam. Jeśli wszystko dobrze się ułoży, po przejściu Głównego Szlaku Beskidzkiego, a potem Sudeckiego, na niziny wrócę na jesień :)
środa, 10 sierpnia 2011
Przed długą podróżą...
Ostatnio żyję głównie tylko tym - przygotowaniami. Już za niecałe dwa tygodnie wyruszam w swoją najdłuższą górską podróż w życiu - którą będzie około miesięczne przejście z namiotem (niecałe 900km) zdecydowanej większości gór Polski (Głównym Szlakiem Beskidzkim i Głównym Szlakiem Sudeckim), zaczynając od Wołosatego w Bieszczadach, na Świeradowie-Zdrój w Górach Izerskich kończąc. Będzie ciężko, ale to też spełnienie marzeń i gdybym miał posłuchać obaw, jakie pojawiają się tuż przed wyjazdem w mojej głowie, to nie ruszyłbym tam, choćby mnie wołami zaciągali.
czwartek, 28 lipca 2011
Ruiny pałacu w Jakubowie
Jakubów położony jest około 7 km na południowy-zachód od Głogowa. Najbardziej znany jest z istniejącego tutaj Sanktuarium św. Jakuba, ale tuż obok, w centrum wsi znajdują się ruiny tajemniczego pałacu.
poniedziałek, 11 lipca 2011
Kiedy zatrzymuje się czas...
poniedziałek, 20 czerwca 2011
Dalekie spojrzenie na Tatry
Jest taka ławeczka w Polsce z której przy dobrej pogodzie zobaczyć można cudowny widok na Tatry. To chyba moja ulubiona ławeczka dająca taką perspektywę spojrzenia. Można na niej przysiąść i poczuć radość z Daru Życia, a potem zachować ową ławeczkę i spojrzenie z niej głęboko w sobie. W ramach fotograficznych reminescencji dziś podróż przez 25 takich dalekich spojrzeń na Tatry. Warto poszerzać horyzonty :)
wtorek, 15 marca 2011
Camino de Santiago - Motyw Gór (część 2)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









