sobota, 27 marca 2010

Krok do przodu

Najbardziej pobudzające do życia rzeczy nie kończą się na poziomie myślenia, tylko kończą się na działaniu. Co pozostaje z myślenia jeśli nie przekuwa się go w czyn? Jestem na etapie realizacji pewnego marzenia. Przygotowując się do niego, widzę sam po sobie jak bardzo czasem grzązłem w codzienności. Poczucie stawiania kroku do przodu daje takiego kopa, że nie czuję, że nuży mnie codzienność. Powoli... Jak już będę bliżej niż dalej owego marzenia, to o tym opowiem, bo siłą warto zarażać. W każdym razie zawsze będę twierdzić, że kto nie wierzy w siłę swoich marzeń, ten umiera za życia. Dlatego nigdy nie przestańcie mieć marzeń i działajcie! :)

piątek, 26 marca 2010

Fenomen Edyty

Fakt, że ta kobieta artystycznie zniknęła już lata temu, a jej twórczość wciąż jest w mediach żywa, jest niesamowity. Taką siłę rażenia mają tylko legendy, a w Polsce nie mamy ich znów tak wiele. Myślę, że na fenomen Edyty Bartosiewicz składa się kilka czynników. Najważniejszym z nich jest szczerość i prostota przekazu, zarówno w warstwie muzycznej, jak i tekstowej. I wspaniała interpretacja tego co chce się słuchaczom przekazać, czyli emocje. Tak jak to już zostało kiedyś powiedziane: tam gdzie ma być krzyk jest krzyk, tam gdzie ma być szept jest szept, tam gdzie ma być wokaliza jest wokaliza... Proste i chwytające za serce niebanalne teksty i melodie. Wszak nie od dziś wiadomo, że najpiękniejsze relacje międzyludzkie oparte są na prawdziwym emocjonalnym przekazie.

wtorek, 23 marca 2010

Krokusy

Sezon rowerowy rozpoczęty! Co roku czekam na ten moment, kiedy zrobi się już na tyle ciepło i przyjemnie, że moje myśli krążą wokół roweru, który przezimował i ma się dobrze. Oczywiście rower trzeba przygotować do nowego sezonu, więc nie obyło się bez drobnych napraw i prac rowerowych. A potem w drogę i hulaj dusza! Jak cudownie jest móc się wybrać w pierwszą od miesięcy rowerową podróż... Słońce opala, ciepły wiatr buszuje we włosach, budzi się troszkę uśpiony po zimie syndrom niespokojnych nóg, który kieruje mnie wprost ku terenom zielonym :) A w uszach gra ptasia symfonia...

piątek, 19 marca 2010

Czekoladowa z rodzynkami :)

Co ta wiosna z nami robi! Wygania z domów, rozjaśnia słońcem niektóre umysły, pozwala oddychać głęboko i chłonąć zapachy i dźwięki... Wyswobadza nas z tych zimowych szalików, czapek, rękawiczek... Wystawia lica ku słońcu... Myśli w głowie płyną swobodniej... Wędrują już nogi w miejsca z każdą chwilą coraz bardziej zielone, a nawet w mieście szaro-bury dotąd chodnik wygląda jakby inaczej... Zmienia się perspektywa patrzenia... Dostrzegamy piękno tam, gdzie już się zapomniało je dostrzegać... O! Jakie piękne asfaltowe dziury po tej zimie widać na ulicy Czekoladowej! Kierowco zwolnij i popatrz! Wiosna potrafi też zdenerwować :) Od teraz więc jedziesz Czekoladową z rodzynkami :) Taki stan przejściowy. Wiosna potrafi pobudzić do działania!

niedziela, 14 marca 2010

O dwóch rzeczywistościach, które się przenikają...

Od lat wciąż poszukuję tego wszystkiego, dzięki czemu czuję się dobrze, co współgra z moim Sercem. Na wszystkich płaszczyznach życia. Serce nie myśli, nie kalkuluje, nie ocenia... Serce czuje. I choć żyję w tej ogólnej rzeczywistości – dostrzegalnej i dostępnej dla każdego, to tak naprawdę wiem, że żyję też innym życiem, tym do którego dostęp mają tylko nieliczni. Klucz do tego świata jest prosty: Serce. Rozum jest na kolejnym miejscu, dlatego że niekoniecznie tożsamy bywa z Prawdą.


piątek, 12 marca 2010

Wędrówka przez góry codzienności

W życiu trzeba być wojownikiem i szukać swojego szlaku. Odrzucać to, co przeszkadza w dotarciu do celu (np. zachowania niektórych ludzi lub własne myślenie), a w chwilach słabości szukać właściwych rozwiązań i żyć dalej. Świadomie. Wędrówkę przez góry codzienności można więc porównać do górskiego trekkingu: zatrzymać się, by odpocząć, spojrzeć wokół i ruszyć dalej. Z początku ciężko jest złapać odpowiedni rytm kroku i oddechu. Gdy go złapiemy, nieważny przestaje być czas. Liczy się droga – ona jest tu i teraz. Ważne, że idziemy...

środa, 10 marca 2010

Na przekór czasu i odległości

Są tacy ludzie z którymi w żaden sposób nie umiemy nawiązać więzi i są też tacy, z którymi łatwo nawiązujemy wspólną nić porozumienia, dlatego że potrafimy się nawzajem na siebie otworzyć i zrozumieć. Łączą podobne przeżycia, problemy i radości jakimi żyjemy. Łączą podobne wartości, zainteresowania i dlatego jest tak, że gdy tacy ludzie zaczynają żyć oddaleni od siebie, przestają się przez jakiś czas się ze sobą kontaktować, to nadal pozostają sobie bliscy i upływający czas nie przeszkadza im w odnowieniu wzajemnej wymiany myśli.

środa, 3 marca 2010

Klimatyczne miejsca: Chatka Puchatka

Jest najwyżej w Bieszczadach położonym schroniskiem (1232m npm, spotkałem się również ze źródłami podającymi wysokość 1239m npm, a na pamiątkowej pieczątce ze schroniska widnieje wysokość 1228m npm). Leży na Połoninie Wetlińskiej wzdłuż czerwonego szlaku z Przełęczy Orłowicza w kierunku Brzegów Górnych. Do schroniska można dojść również bezpośrednio szlakiem żółtym z Przełęczy Wyżnej oraz pośrednio szlakiem czarnym z osady Górna Wetlinka, gdzie po około 1h dochodzimy na wspomniany wyżej szlak żółty, którym kierujemy się w górę do schroniska. Schron ten zwany też jest popularnie „Chatką” lub „Tawerną”.