Jak zwykle pod koniec roku patrzę trochę wstecz i trochę na przód. Kończy się 2010 rok i był to dla mnie rok pełen życiowych zmian i wewnętrznych przemian.
Modlitwa to podróż do własnego wnętrza... Piszę tu o moich pasjach... O Camino... O spotkaniach... O podróżach do wewnątrz... O książkach, filmach i muzyce... O tym co jest we mnie... Czasem trzeba się zatrzymać, by móc iść dalej... Spojrzeć wstecz, usłyszeć swoje myśli... Zapamiętać jakiś obraz zatrzymany na fotografii... Wrócić do słów czasem zapomnianych i czerpać siłę... Czas jak rzeka płynie... Codziennie wsłuchuj się, czy upływa w rytmie Twego Serca, wtedy nigdy nie będzie stracony...
Więcej o mnie:
środa, 29 grudnia 2010
poniedziałek, 27 grudnia 2010
Święta w górach
![]() |
| zimowy krajobraz Masywu Śnieżnika |
Wróciłem z Masywu Śnieżnika. Drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia spędziłem aktywnie w pięknych zimowych okolicznościach górskiej przyrody. I nie obyło się bez rakiet śnieżnych. Bez nich nie udałoby się po pięciogodzinnej wędrówce w śniegu dotrzeć do schroniska "Na Śnieżniku".
czwartek, 23 grudnia 2010
Na Święta Bożego Narodzenia...
W świąteczny czas życzę wszystkim czytającym te słowa radosnego i spokojnego przeżywania najpiękniejszych Narodzin...
wtorek, 21 grudnia 2010
Kolęda dla nieobecnych
Okres przedświątecznych przygotowań w pełni. Na wigilijnym stole nie zabraknie pustego miejsca. Ono jest pięknym symbolem oczekiwania nowego niespodziewanego gościa, ale również symbolem tych po których to puste miejsce przy stole zostało. Symbolem bliskich, którzy już odeszli...
środa, 15 grudnia 2010
Białe szaleństwo: rakietowanie!
Nie trzeba jechać w góry, aby korzystać z tego białego zimowego szaleństwa, czyli wędrówek po śniegu na rakietach śnieżnych. Choć w górach jest co prawda więcej do zobaczenia, to mnie już nosi i nie czekam z rakietami na góry: korzystam z nich wędrując po zaśnieżonych leśnych ostępach. Dziś także w ten sposób korzystałem z zimowych uroków przyrody. Ale był czad! :)
wtorek, 14 grudnia 2010
Ukryte w małych rzeczach...
Najpiękniejsze jest wszystko to co najprostsze. Jak choćby szklanka gorącej herbaty w zimny śnieżny czas na kuchennym stole... Jak choćby odrobina chleba i słoninki w domku – karmniku dla ptaków, i zimowej ptasiej uczty z zachwytem podpatrywanie...
piątek, 10 grudnia 2010
Reakcje...
Utknąłem wczoraj w pociągu. Wsłuchany w stukot kół jadącego równym tempem pojazdu, który zapełniony był po brzegi pasażerami, nagle zostałem wyrwany z tego rytmu. Nastąpił zgrzyt, huk, uderzenie od strony podłogi, gwizd i świst hamulca. Obsługa pociągu przedzierając się między zdezorientowanymi pasażerami wybiegła jak najszybciej mogła na zewnątrz, a tam śnieg, mróz, lodowaty wiatr i ciemność...
środa, 8 grudnia 2010
W Dolinie Chochołowskiej...
Zima w wielu miejscach wygląda mniej lub bardziej pięknie, a w Tatrach jest szczególna. Wiem, bo bywałem w Tatrach zimą... Poszperałem w przepastnych archiwach swoich fotografii (jak ja lubię wracać do takich wspomnień) i wygrzebałem dziś zimowe zdjęcia z tatrzańskiej Doliny Chochołowskiej. Nawet przy zachmurzonym i szaro-burym niebie zima w górach nie traci swojego uroku.
czwartek, 2 grudnia 2010
Że nie zauważyłem zimy? :)
sobota, 27 listopada 2010
piątek, 26 listopada 2010
Ciemności duszy
Coraz mniej MAM...
A moje BYĆ czy wystarczy by ŻYĆ?...
W tym świecie, gdzie liczą się częściej pozory...
Nie pragnę MIEĆ, pragnę ŻYĆ...
Pod żadnym pozorem...
sobota, 20 listopada 2010
Zdrowa dawka złości
![]() |
| okładka płyty "St Anger" grupy Metallica |
Kilka dni temu znów ze mnie wypłynęła. Stąd umieszczona wyżej adekwatna okładka płyty Metallica. Lecz zacznę od początku. Od kilku miesięcy pracuję nad czymś. To bardzo ważny dla mnie projekt życiowy. Niestety pomimo wytrwałej pracy i dobrych chęci jakoś tak się on toczy miesiącami, że już trzy razy spotkał się z niepowodzeniem. Pracuję więc nad nim dalej. Ulepszam, próbuję w związku z nim czegoś nowego. Bardzo mi na tym projekcie zależy. Żeby był dobry i żeby wypalił. Cóż. Przyznaję się do jednej z moich bardzo ważnych i czasem uprzykrzających życie wad. Pod pewnymi względami jestem perfekcjonistą. Na szczęście nie skrajnym, ale jednak.
niedziela, 14 listopada 2010
Na rozstajach dróg...
Tęsknię za zimą w górach, a tu przyszła wiosna w powietrzu... w listopadzie! Przyroda nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Dziś we Wrocławiu było w cieniu +18 stopni. I ten zapach ciepłego jesiennego powietrza. Tak, to prawdziwy dar jesieni. I cieszę się nim póki mogę, bo będzie trwał przecież tylko chwilę... Jak wszystko co najpiękniejsze.
środa, 10 listopada 2010
Już się nie mogę doczekać...
...zimy w górach! :) Co jakiś czas zaglądam na różne strony internetowe, na których umieszczone są zdjęcia z kamer z widokiem na góry. I tak podpatruję i na przykład cieszę się widokiem na ośnieżone Tatry.
niedziela, 7 listopada 2010
Na Pęksowym Brzyzku...
To jedno z moich ulubionych zakopiańskich miejsc. Może dlatego, że lubię cmentarze. Ten jest jednym z tych dla mnie szczególnych, bo związanych z górami. W listopadzie moje myśli wędrują też do symbolicznych górskich cmentarzy w Tatrach i Karkonoszach. I do tych wszystkich symbolicznych cmentarzy spotkanych na poboczach dróg...
piątek, 5 listopada 2010
Kiedy dzień wygląda ładniej nocą...
Przyszły takie wietrzne, chłodne, szare, chmurne i deszczowe, krótkie typowo listopadowe dni... Kiedy dzień wygląda ładniej nocą, wtedy zmienia się perspektywa patrzenia...
wtorek, 2 listopada 2010
niedziela, 31 października 2010
Pielgrzymka do Domu...
Życie to Camino. Jest pełną zwątpień i uniesień pielgrzymką do Domu... Kiedy myślę o Dniu Wszystkich Świętych to nie czuję smutku. To jest dla mnie bardzo radosne Święto. Radosne wewnętrznie... Radosne sercem... Radosne zadumą...
czwartek, 28 października 2010
Diabelska Maczuga (w cieniu Głazów Krasnoludków)
Stoi sobie samotnie na polu tuż przy drodze w miejscowości Gorzeszów w Kotlinie Kamiennogórskiej w otoczeniu Sudetów Środkowych. Odkryłem ją dwa miesiące temu, zaraz po tym jak wędrując czerwonym szlakiem opuściłem urocze Głazy Krasnoludków.
wtorek, 26 października 2010
A ja mam taki gust wypaczony...
... że lubię wrony! Dostrzegam je co roku najbardziej późną jesienią, kiedy kolorowe liście opadły już z niektórych drzew, a w tle tylko kraaa i kraaa. Dziś w parku też zwróciły na mnie swoją uwagę. Wrony. Jakże niedoceniane...
niedziela, 24 października 2010
Uzurpator przyjaźni
Znam go... Jest jak małe dziecko, które nie poznało jeszcze ani świata, ani siebie... Dziecko wymuszające zainteresowanie najbliższych dostępnymi sobie środkami... Uzurpujące sobie prawo do każdej zachcianki...
czwartek, 21 października 2010
wtorek, 19 października 2010
SMS: Słucham, Mówię, Spotykam
Pod takim hasłem organizowane były dla licealistów m.in. we Wrocławiu warsztaty z komunikacji międzyludzkiej, a ja od lat traktuję samą formę SMS jako fantastyczny sposób na wymianę myśli. Nie każdy wie, że w tym roku SMS wchodzi w wiek dorosły, bowiem w grudniu ta forma komunikacji skończy 18 lat.
niedziela, 17 października 2010
Przeznaczenie czy Przypadek, a co z Wolną Wolą?
Istnieje wiele nieporozumień dotyczących tych trzech aspektów. Niektórzy wierzą w przeznaczenie, w zapisane gdzieś i z góry ustalone całe życie człowiecze, na które nie mamy wpływu. Inni wierzą w szczęśliwe przypadki, zrządzenia losu i w zbiegi okoliczności. Ja nie wierzę ani w takie przeznaczenie, ani nie uważam aby moim życiem rządził przypadek. Owszem, zdarzające się przypadki mają wpyw na moje życie, ale mam silną i wolną wolę, którą się kieruję... Wybieram... Wszystko to na co mam wpływ. Resztę przyjmuję z Pokorą. Wychowany w duchu chrześcijańskim, kiedyś odszedłem od Boga, aby do Niego z powrotem po latach wrócić. Wierzę w Moc Ducha Świętego. Chyba najtrafniej to całe zawirowanie w tym temacie opisał (poniżej) według mnie ksiądz Dariusz Kowalczyk. Najtrafniej dla mnie, dlatego że ja siebie w tym odnajduję... W chrześcijaństwie bowiem przeznaczenie tyczy się jedynie zbawienia, a nie tego jak wygląda nasze życie. Człowiek zgodnie z własną wolą może odpowiedzieć na to zaproszenie lub nie...
czwartek, 14 października 2010
środa, 13 października 2010
Między drzewami...
W poniedziałek... Pod błękitnym niebem... Między drzewami toczyła się rozmowa... Słowa płynęły tak cicho... Wolno i pięknie... Żadna podróż, nawet w najpiękniejsze góry, nie jest tak ważna jak podróż do ludzkiego wnętrza... Przystaję zdumiony... Nadziwić się nie mogę, że wciąż słyszę ten szept w mojej głowie...
wtorek, 12 października 2010
Fotograficzne reminiscencje: Góry Bialskie
Jest jeszcze wiele gór i górskich miejsc w Polsce, które czekają abym je odkrył... I ja czekam na ich odkrycie... Czasem to odkrywanie jest wręcz uderzająco piękne.... Jednym z takich uderzająco pięknych miejsc okazały się odkryte przeze mnie poraz pierwszy w minioną niedzielę Góry Bialskie.
piątek, 8 października 2010
wtorek, 5 października 2010
Dar Męstwa czyli Odwaga Serca
Spotykam często dwie ograniczone ludzkie postawy do wyboru: odwagę z pychą i brak odwagi z pokorą. Jak gdyby żadna inna postawa nie istniała...
środa, 29 września 2010
poniedziałek, 27 września 2010
niedziela, 26 września 2010
sobota, 25 września 2010
piątek, 24 września 2010
wtorek, 21 września 2010
wtorek, 14 września 2010
Smakowity czas owoców winorośli
Wrzesień to dla mnie przede wszystkim miesiąc winogronowy. Objadam się tymi darami natury już od dobrych kilku dni. Nie każdy wie, że winogrona wzbogacają organizm w wiele cennych składników mineralnych...
piątek, 10 września 2010
W poszukiwaniu Siebie...
Ktoś bardzo dla mnie ważny zapytał mnie niedawno co robić jeśli się nie wie co dalej robić w życiu... Zastanowiłem się... I przypomniałem sobie, że ja też kiedyś zadałem sobie to ważne pytanie. Jeśli się nie ściemnia, nie kombinuje i naprawdę pracuje nad sobą, to nic złego się nie dzieje, jeśli wciąż po latach się nie wie co chce się w życiu robić. Niektórzy wiedzą co chcą robić, kim chcą zostać od małego, inni nie (potrzebują na to więcej czasu) – ale nie o to chodzi, aby się z kimś porównywać. To jest po prostu fakt. Życie to krótki i długi czas, ale niech to będzie TWÓJ CZAS – odpowiedziałem. Poszukuj, choćby całe życie... I nie chodzi również o to, aby pewne sprawy rozwiązać jak najszybciej, tylko o to, aby rozwiązać je dobrze – a to bardzo indywidualna kwestia...
poniedziałek, 6 września 2010
O nieporozumieniach
Co jest przyczyną nieporozumień między ludźmi? Brak otwartości na drugiego człowieka i narzucanie na siebie z góry ustalonych i nie mających nic wspólnego z rzeczywistością założeń. Zaburzony może być w ten sposób zarówno nadawca, jak i odbiorca. Zastanowił mnie dzisiaj właśnie ten temat. Poniżej umieszczam prosty schemat komunikacji, która czasem wcale nie jest taka prosta:
środa, 1 września 2010
Wcale nie pesymistycznie
Czasem składam słowa w wiersze. Przychodzą mi łatwo do głowy i jeśli czuję, że coś ważnego w nich jest - szybko je zapisuję. Dodaję im później ostatni sznyt, ale nie zmieniam ich sensu, przekazu... Zainspirowany niedawno usłyszaną historią, napisałem wcale nie pesymistycznie... :
niedziela, 29 sierpnia 2010
Dusze mam dwie...
Przyznaję, że drzemią we mnie różne muzyczne fascynacje, ale generalnie muzycznie dusze mam dwie. Jedną jest SZEPT, a drugą jest KRZYK. Dlatego tak bardzo lubię piosenki, które są rozbudowane niekiedy właśnie od szeptu do krzyku... We właściwym momencie. Z jednej strony kręci mnie piosenka autorska, rock progresywny, coś mocniejszego w brzmieniu... Z drugiej strony lubię poezję śpiewaną, coś łagodniejszego... I ważny jest dla mnie tekst – piękno słów i mądrość przekazu, okraszone emocjami prawdziwymi. Wyśpiewane głosem, który wibruje, generuje emocje i nie drażni... I to wszystko wymagające skupienia i zamyślenia... W drodze do własnej wrażliwości...
sobota, 21 sierpnia 2010
Głazy Krasnoludków
Przyciągały mnie swoją nazwą już od dawna, ale dopiero tydzień temu odkryłem jakie są naprawdę. Ukrywają się w lesie niedaleko Krzeszowa i zwane są także Gorzeszowskimi Skałkami - od nazwy pobliskiej wsi Gorzeszów. Krasnoludki w ich nazwie wzięły się od legendy, według której dawno, dawno temu zamieszkiwały pośród tych skalnych głazów krasnoludki. Więcej o Głazach Krasnoludków można dowiedzieć się tu i tu. A poniżej kilka zdjęć, jakie udało mi się stamtąd przywieźć.
środa, 18 sierpnia 2010
Fotograficzne reminiscencje: Góry Krucze
Kilka dni temu miałem okazję odwiedzić i zobaczyć po raz pierwszy Góry Krucze. To niewielkie i niewysokie pasmo górskie w pobliżu Lubawki należy do Gór Kamiennych. Niewysokie to rzecz względna, bo przewyższenia tam są dość duże i wymagające. Wystarczy na przykład wejść od strony Lubawki zielonym szlakiem na szczyt Kruczej Skały (681m npm) w rezerwacie Kruczy Kamień, aby przekonać się, że bywa tam stromo. Ale wysiłek podejścia wynagradzają piękne widoki z Kruczej Skały na Kruczą Dolinę, Dolinę Miłości oraz na szczyty Polskiej (792m npm) i Sępiej Góry (740m npm), czy na pięknie brzmiącą z nazwy górę Bógdał (747m npm). Jest tam uroczo. Z pewnością wrócę tam jeszcze, choćby po to aby wejść na najwyższy szczyt Gór Kruczych - Kralovecky Spicak (880m npm), który w całości znajduje się po stronie czeskiej. Oto kilka zdjęć, które stamtąd ze sobą przywiozłem.
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
"Dwunastu Apostołów" - Domy Tkaczy w Chełmsku Śląskim
Po raz pierwszy zobaczyłem je latem 2003 roku podczas dwutygodniowej wyprawy rowerowej po Przedgórzu Sudeckim. Gdzieś w połowie tej wyprawy, przejeżdżając przez wieś Chełmsko Śląskie, natknąłem się na nie. Wtedy były zamknięte i nie mogłem zobaczyć jak wyglądają w środku. Wczoraj - po siedmiu latach - wybrałem się tam ponownie.
sobota, 14 sierpnia 2010
Pomnik historii: Bazylika w Krzeszowie
Uwielbiam niezywkłe i wyjątkowe miejsca. Na świecie jest ich mnóstwo, a i w Polsce wiele. Niektóre z tych miejsc są tak szczególne, że uznane zostają za pomniki historii. W Polsce do najpopularniejszych pomników historii należą np. Wawel, Biskupin czy Jasna Góra. Wchodząca w skład Zespołu Opactwa Cysterskiego Bazylika Wniebowstąpienia Najświętszej Marii Panny w Krzeszowie od 2004 roku także do nich należy. Poniżej dwa zdjęcia, które udało mi się zrobić podczas pobytu w Krzeszowie w październiku 2006 roku.
czwartek, 12 sierpnia 2010
Oczy szeroko otwarte...
Oczy są zwierciadłem duszy. Nie tylko ludzi, ale także zwierząt. Mój pies tuż przed śmiercią miał bardzo smutne oczy. Wielu ludzi patrzy na świat smutnymi oczami. Co wcale nie znaczy, że czeka ich rychła śmierć. Smutne oczy mogą oznaczać smutną duszę, w której coś istotnego umarło... W smutnych oczach dostrzegam duszę dojrzałą, co nie musi oznaczać, że dojrzały jest człowiek, który ją nosi. Niektórzy ludzie mają stale smutne oczy. Inni zależnie od nastroju, jaki w nich panuje. Oczy śmiejące się i pełne czaru... Oczy skrywające tajemnicę... Słynne kurwiki w oczach... Groźne spojrzenie... Przeszywający wzrok... Zalotne spojrzenie... A co jeśli ktoś – tak jak ostatnio ja – ma chore oczy? Czy to oznacza, że ma również chorą duszę? Niekoniecznie – odparł mi lekarz od duszy. Wszak można też patrzeć Sercem...
wtorek, 10 sierpnia 2010
Szlaki św. Jakuba
"Camino" znaczy po hiszpańsku Droga. Po francusku brzmi "Chemin". Jest bardzo wiele Dróg prowadzących do Santiago de Compostela, ale tych głównych jest tyle ilu apostołów, czyli dwanaście. Myślę o tych najstarszych Drogach, bo jest coraz więcej nowych Dróg, modyfikacji Dróg starszych, ich przedłużeń i alternatyw. Sumując okazuje się, że Dróg pielgrzymkowych do Santiago de Compostela jest tysiące. Najpełniej pielgrzymkę do Santiago powinno się przeżywać rozpoczynając ją po prostu od progu swojego domu, ale potrzeba by na to m.in. dużo wolnego czasu. Dlatego tylko nieliczni się na to decydują, a większość pielgrzymuje właśnie tymi głównymi Drogami pielgrzymkowymi, czyli Szlakami św. Jakuba. Postaram się pokrótce przedstawić te najważniejsze Drogi do Santiago de Compostela.
niedziela, 8 sierpnia 2010
Kościelec
Tatrzański szczyt, ku któremu z wyraźną fascynacją (zawsze gdy w jego pobliżu jestem) wznoszę wzrok; który czy to opalony w słońcu czy otulony mgłą wciąż mnie niezwykle urzeka... to Kościelec. I pomimo tego, że inne szczyty - większe i mniejsze - również potrafią mnie 'zahipnotyzować', to Kościelec był pierwszy i wciąż nim pozostaje... Poniżej kilka zdjęć z mojego ostatniego pobytu w Tatrach z Kościelcem w roli głównej.
sobota, 7 sierpnia 2010
Tam, dokąd zmierzasz...
Dziś ukazał się pierwszy po wielu latach wywiad z Edytą Bartosiewicz, która już 28 sierpnia wraca z koncertem w ramach festiwalu Orange Warsaw Festival na polską scenę muzyczną. Na październik zaś planuję wydać pierwszą po ponad 10 latach nową płytę. Poniżej wywiad Piotra Metza z artystką oraz moje refleksje z tym związane.
poniedziałek, 2 sierpnia 2010
Skąd czerpać Siłę?
Skąd czerpać Siłę, kiedy czujesz Jej brak? Najpierw zadaj sobie pytanie: co jest dla Ciebie Tą Siłą? Jeśli jest Nią Miłość, jak dla mnie, to odpowiedź brzmi: szukaj Jej w sobie. To niewiarygodnie dziwne jest, że najczystsze Jej pokłady, które nieujarzmione odkrywamy w dzieciństwie, z czasem zostają zdeformowane lub zepchnięte na samo dno naszego 'ja'. Przysypane tak bardzo tym co trzeba i wypada... Oblepione lękiem, że znów zaboli... I ma boleć. To efekt uboczny rozłupywania skorupy skorumpowanych fałszem myśli... Nieprawdziwe są często obrazy, którymi zarzuca nas świat. Nieprawdziwi są ludzie, nieprawdziwe słowa, myśli, intencje... To co jest prawdziwe leży głęboko zakopane i tylko Ty możesz odkryć to na nowo... Jeśli będziesz mieć szczęście, to spotkasz Kogoś, kto Cię do tego swoją postawą zainspiruje, pomoże wydobyć z Ciebie przysypane niczym ważnym pokłady Tej Siły... Jeśli będziesz uważnie słuchać, to zrozumiesz, że inicjatywa wyruszenia w podróż do głębin należy do Ciebie... Jeśli będziesz Dawać To co tam odkryjesz, źródło Tej Siły nie wyschnie...
niedziela, 1 sierpnia 2010
Annabrzeskie Wąwozy - oddech przyrody, oddech historii...
Są takie miejsca, które przypominają mi, kiedy pośród nich przebywam, o tym że jestem tylko chwilowym tchnieniem życia w czasoprzestrzeni. Takim małym, kruchym, niedoskonałym i niewiele znaczącym punkcikiem na linii wciąż biegnącego do przodu czasu. Zawsze tak o sobie myślę, gdy stoję na przykład obok kilkusetletnich drzew, takich jak te, znajdujące się na granicy województw dolnośląskiego i lubuskiego, w „Annabrzeskich Wąwozach”.
![]() |
| występujący tu miejscowo starodrzew datuje się nawet na 400 lat |
czwartek, 29 lipca 2010
środa, 28 lipca 2010
Tęsknić znaczy kochać
Znam dwa rodzaje tęsknoty. Zła tęsknota jest wtedy, kiedy tęsknisz za Kimś lub za Czymś bardzo mocno, ale jednocześnie to uczucie blokuje Twój rozwój, postęp i wzrost. To taka destrukcyjna tęsknota... Dobra tęsknota - przeciwnie. Wystarczy, że o Kimś lub o Czymś w tęsknocie pomyślisz i czujesz narastającą w sobie wewnętrzną Siłę... Mimo tego, że tęsknota to zawsze odczuwany brak Kogoś lub Czegoś, co wniosło w nasze życie wiele dobrego. Różnica pomiędzy obiema tęsknotami leży w zaufaniu do siebie i do Kogoś, z którego wynika tylko ta dobra tęsknota. Tęsknić znaczy także kochać, a kochać można mądrze lub na zabój po omacku. Do wszystkiego trzeba dojrzeć...
poniedziałek, 26 lipca 2010
Dziennik z podróży "Moje Camino"
Ruszyła strona z zapiskami 'dzień po dniu' z mojego Camino. Klikając w znajdujący się obok znak muszli lub zaglądając tu, można poczytać i zobaczyć to, co udało mi się przelać na "elektroniczny papier" oraz zachować na zdjęciach. Strona będzie co jakiś czas aktualizowana. Z czasem różne rzeczy ulatują z pamięci, a za pomocą właśnie tej strony chcę zachować wszystko to, co jeszcze nie zostało zapomniane... Na szczęście to co najwazniejsze zostaje w Sercu...
Sukcesywnie uzupełniane są również zasoby Archiwum bloga. Wszystkie wątki z 2010 roku można już tam odnaleźć. Posty z roku 2009 są w trakcie przenosin ze starej strony.
niedziela, 25 lipca 2010
Dzień Świętego Jakuba
W kalendarzu dziś są imieniny Jakuba, a w całej Hiszpanii i Portugalii obchodzone są kulminacyjne uroczystości Roku Świętego, zwanego również Rokiem Jakubowym, który przypada zawsze wtedy, kiedy 25 lipca wypada w niedzielę. Rok 2010 jest więc Rokiem Świętym, a następny taki Rok przypadnie dopiero w 2021 roku. Na zdjęciu poniżej sfotografowałem pomnik Świętego Jakuba podczas swojej pielgrzymki. O sylwetce tego Apostoła można dowiedzieć się więcej na przykład tutaj.
środa, 21 lipca 2010
Kilka zdjęć z Camino
Oto kilka pierwszych zdjęć z mojego Camino (w formie pokazu slajdów), które postanowiłem opublikować:
poniedziałek, 19 lipca 2010
Nowe miejsce...
Nowe miejsce bloga jest bardziej funkcjonalne. Ma nową szatę, pomieści więcej zdjęć i treści... Pojawią się tu także całkiem nowe elementy, w tym osobna strona poświęcona Mojemu Camino. Nowe miejsce jest bardziej przejrzyste, ale jak do każdego nowego miejsca, potrzeba czasu by się do niego przyzwyczaić. Nowe miejsce będzie przede wszystkim wolne od reklam, które często nijak pasowały do treści bloga i nierzadko mnie raziły. Nowe miejsce wciąż się jeszcze rozwija, jak ziarenko, które rzucone na nieznaną sobie glebę poznaje ją i powoli wzrasta i kiełkuje, nierzadko spotykając na swej Drodze różne przeszkody. Nowe miejsce nie zaistniałoby, gdyby nie było starego, toteż znajdą się tu sukcesywnie uzupełniane starsze treści, do których czasem z sentymentem wracam... Nowe miejsce tchnie świeżością, tak jak każdy nowy rozdział książki zwanej życiem...
poniedziałek, 12 lipca 2010
Moje Camino...
Moje Camino trwało w dniach 04.06.2010 – 08.07.2010 i była to moja najdłuższa podróż w życiu. Zapisałem 93 strony pamiętnika, który ze sobą zabrałem, przeszedłem piechotą około 800km z Saint Jean Pied de Port do Santiago de Compostela, zrobiłem kilkaset zdjęć, przeżyłem wiele zachwytów i rozczarowań, spotkałem wielu poszukujących Swej Drogi ludzi z całego świata, zobaczyłem wiele niezwykłych miejsc... Była to także niełatwa podróż w głąb siebie...
sobota, 10 lipca 2010
Wróciłem z Santiago de Compostela :)
... gdzie zobaczyłem między innymi swój cień. Nie tylko ten sfotografowany na zdjęciu... Nie ma jednak cienia bez słońca, także w najciemniejszych zakamarkach własnej duszy :)
piątek, 4 czerwca 2010
Wszystkie drogi prowadzą do... Santiago!
I przyszedł ten dzień, o którym myślałem już od kilku miesięcy... Od kiedy postanowiłem, że chcę wyruszyć w Tą Drogę... Wyruszam na swoje Camino... Od dzisiaj jestem więc pielgrzymem... Jak wszystko pójdzie dobrze, wrócę w lipcu...
czwartek, 3 czerwca 2010
O przygotowaniach przed Camino
Dostaję sygnały od przyszłych caminowiczów, którzy pytają mnie o to jak się przygotowuję do swojego camino. Napiszę, że trwa to całkiem świadomie od września ubiegłego roku, czyli już dobrych 9 miesięcy – jak ciąża :) Przygotowania te podzieliłbym na osiem części: duchową, kondycyjną, żywieniową, finansową, ekwipunkową, papierkową, logistyczną i tradycyjną. Rozwinę je więc w wielkim skrócie...
środa, 2 czerwca 2010
Gdybym miał ją namalować...
Nie umiem się nie bać, gdzieś tam w środku siebie, że stracę coś ważnego zmagając się ze złem. Wtedy naprawdę walczę. W ciszy i samotności. Ze złem, które jest również we mnie. Opanować mnie chce. Wolność, której szukam mieszka w moim sercu. Gdybym miał ją namalować, wyglądałaby jak góry. Namacalny dowód pokonywania słabości wędrowcy. Góry w mojej głowie czasem piętrzą się. Jednak idę...
poniedziałek, 31 maja 2010
Muszla św. Jakuba
Tak wygląda muszla św. Jakuba (na zdjęciu poniżej). Można ją nabyć w punktach początkowych szlaków św. Jakuba, na trasie szlaku, a także w wielu innych miejscach. Powieszona na plecaku oznacza pielgrzyma dróg jakubowych. Swoją muszlę odnalazłem i nabyłem w ubiegłym roku. Zabiorę ją ze sobą w Drogę...
niedziela, 30 maja 2010
Na krawędzi urwiska...
Stoję na krawędzi urwiska, tam gdzie kończy się znany mi świat. Patrzę przed siebie i boję się, czy dam sobie radę. Są tacy, którzy mi zazdroszczą nie mając pojęcia co czuję. Dla nich ta Droga, tak jak dla zdobywców, jest pełnym wrażeń i przygód wyzwaniem. Dla mnie jest to Droga do Prawdy, w której dla ego nie ma zbyt wiele miejsca. Stoję nad tym urwiskiem i wiem, że wkrótce zrobię pierwszy krok. Dokąd mnie zaprowadzi? Jakim jestem człowiekiem? Czy wrócę? Co kryje się za krawędzią urwiska?
piątek, 28 maja 2010
Mapa Camino de Santiago
Jest wiele dróg prowadzących do Santiago de Compostela. 4 czerwca wyruszam na Camino Frances, czyli tzw. Drogę Francuską (na mapie zaznaczona kolorem zielonym). Swoją miesięczną pieszą pielgrzymkę rozpocznę w Saint Jean Pied de Port na południowym zachodzie Francji. Szlaki Camino można również przemierzać konno lub na rowerze. Więcej o Camino de Santiago można dowiedzieć się m.in. na stronie: http://www.caminodesantiago.pl/
wtorek, 25 maja 2010
Zdobywać czy zaliczać?
Są różne podejścia do gór. Jedni je zdobywają, drudzy zaliczają, a jeszcze inni po prostu się w nie wybierają. Można wybierać się w góry również po to, aby zdobyć czy zaliczyć jakiś szczyt. Rozróżnienie na zaliczanie i zdobywanie gór jest dla mnie ważne. Przez to pierwsze rozumiem traktowanie szczytu w sposób przedmiotowy, jako pewien element, składnik jakiejś większej całości, planu... Jako coś, co realizację tego planu ma przybliżyć, gdzie celem ponoszonego trudu nie jest tylko wejście, zdobycie, widok, emocje z tym wszystkim związane, ale również coś innego, leżącego poza tą górą... Ze zdobywaniem zaś jest jak z osiąganiem wyznaczonych sobie celów.
poniedziałek, 24 maja 2010
niedziela, 23 maja 2010
Niektóre Słowa...
Niektóre Słowa wtedy są prawdziwe, kiedy pozostają niewypowiedziane... Bo cała ich siła nie tkwi w wypowiedzeniu ich lecz w działaniu tego, kto nosi je w sobie... Znam takie Słowa, których jedni nadużywają, którymi nawet manipulują i których znaczenia nie znają... Jeśli będzie mi dane wypowiem je dopiero w dniu śmierci... W obliczu życia niech pozostaną działaniem...
piątek, 21 maja 2010
Opowieść...
Są takie piosenki, które zostają we mnie na lata. I tak jest z tą piosenką, która jest prostą, ale jakże głęboką opowieścią o Nadziei... Edyta Bartosiewicz napisała i nagrała ją już prawie 10 lat temu. Gdy nadchodzą pochmurne i deszczowe dni, przypominam sobie jej słowa i nucę melodię w głowie... I wtedy pośród deszczu i szarego od chmur nieba pojawia się promień słońca... Jak to możliwe? To proste... Każdy nosi w sobie jakąś piosenkę, która wzbudza w nim słońce... Ono jest przecież nie tylko ponad naszymi głowami...
poniedziałek, 17 maja 2010
Deszcz
„Będzie padać do piątku” - usłyszałem dzisiaj dość głośną rozmowę kasjerek w jednym z banków. „Do piątku?! A miało padać tylko do wtorku” - padła pełna żalu odpowiedź, jak gdyby pogodę, tak jak najbliższe dni można było zaplanować co do każdego drobnego szczegółu. Nie da się, ale my ludzie wciąż próbujemy to robić. Uwięzieni w schematach i pełnym kontroli życiu, gdzie ma być wszystko dograne – najlepiej tak, aby nam nie popsuć dnia. I zazwyczaj nie mamy planu B. I gdy choć najdrobniejszy element w naszej spodziewanej rzeczywistości się zmienia, sypie się cały plan A. I nawet pogody czas nie uczy nas... Ale myślę, że jest OK. Zawsze jest OK, gdy zastanowimy się i stwierdzimy, że nie mamy wpływu na to co się zdarza, ale mamy wpływ na to jak to przyjmiemy :)
niedziela, 16 maja 2010
Góry Ołowiane
Góry Ołowiane - to jedne z mniej popularnych pasm górskich w Polsce. Chyba mało, kto o nich słyszał, więc postanowiłem je tu innym przybliżyć. Pierwsza myśl, dotycząca tych gór, która najczęściej zaprząta głowę tym, którzy ich jeszcze nie poznali, wiąże się z pochodzeniem ich nazwy. Dlaczego Ołowiane? Nazwa wzięła się z dość skomplikowanej budowy geologicznej tych gór. Występują tu m.in. margle palmiaste, piaskowce, wapienie dolomityczne, margle miedzionośne oraz ołowianonośne. Od tych ostatnich pochodzi właśnie nazwa pasma.
piątek, 14 maja 2010
Kiedy boli dusza...
Kiedy boli mnie dusza, zamykam się na świat. Ból duszy jest bowiem tym bólem, przy którym wszystko inne przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Jedni zagłuszają ten ból myśląc, że w ten sposób go uśmierzą. Inni poddają mu się, wędrując wraz z nim po zakamarkach swojego wnętrza i szukając nań leku. Należę do tych drugich. Ból duszy to nic innego jak ważne pytania, które pozostawione bez odpowiedzi prędzej czy później wracają. Ze zdwojoną siłą. I wtedy jest ta trudna cisza. I trudne pytania. Nagromadzone gdzieś w podświadomości uderzają swoją wagą...
środa, 12 maja 2010
Gdy niespokojne Serce...
Gdy niespokojne Serce drży przed nieznanym, zawsze wydaje mi się, że coś pokonało je... Nie pozwala zasnąć, ani się uciszyć... Modlitwy też stają się rozedrgane... Trzeba w ufności trwać... Bywa, że nocą to co ciemne jest, jasne staje się nad ranem...
poniedziałek, 10 maja 2010
Góry Kamienne
Nie ma drugich takich w Polsce kopulastych i ostro wypiętrzonych ponad pozostały teren często pojedynczych gór, gdzie w dodatku szlaki poprowadzone są stromo pod górę. Najbliżej do nich jest sąsiednim Górom Wałbrzyskim. Oto kilka jeszcze świeżych zdjęć, które przywiozłem z wymagających i oryginalnych Gór Kamiennych.
niedziela, 9 maja 2010
Ogień, który nie spala...
Obudziłem w sobie ogień tęsknoty za życiem. Za rzeczami, które chciałoby się robić... Miejscami, które chciałoby się zobaczyć... Osobami, które chciałoby się usłyszeć... Ogień tęsknoty, który nie spala, a stopniowo zamienia się w czyn. Odwaga i pokora... Odkrywanie i odrzucanie fałszu... Dobra tęsknota!
czwartek, 6 maja 2010
Dlaczego tam idziesz? - pytania i odpowiedzi
Poniżej fragment niedawnej rozmowy pełnej pytań o moje Camino... Odpowiadałem tak jak czułem...
Camino de Santiago - wspaniała wyprawa, podróż.... a tak właściwie to dlaczego tam idziesz?
Idę dowiedzieć się więcej o sobie i być może usłyszeć odpowiedź na wewnętrzne pytanie: "Kim jesteś" i "Co dalej?"... Chcę być bliżej Boga, bo czuję, że jest to najwłaściwsza Droga wyboru... On jest Miłością, a Miłość nosi w sobie każdy człowiek, tylko nie każdy o tym wie... Chcę coś zmienić w swoim życiu... Stać się odważniejszym... Niosę tam wiele intencji, nie tylko swoich... Nie ukrywam, że boję się tam iść, ale muszę to zrobić, bo inaczej nie przekonam się kim naprawdę jestem, w konfrontacji z nieznanym... Będą tam przecież i trudności i wzruszenia... Jak w życiu.
środa, 28 kwietnia 2010
Przygoda z plecakiem
Nigdy wcześniej mi się to nie przydarzyło. Kilka dni temu wybrałem się na wędrówkę z plecakiem po górach – Rudawach Janowickich. Z plecakiem na wyprawach nigdy się nie rozstaję, a podczas tej wyprawy wyszło na to, że mój plecak chciał rozstać się ze mną. I udało mu się to :)
piątek, 23 kwietnia 2010
Ślężańskie Camino
Kilka dni temu wędrowałem po Masywie Ślęży. Przebiega tam Ślężańska Droga św. Jakuba. Na jednej z tablic informacyjnych przeczytałem:
„Na Camino odkryjesz co jest największą wartością, że stać Cię na więcej, niż kiedykolwiek przypuszczałeś, a odpowiedzi na Twoje pytania znajdują Cię, gdy jesteś uważny. Nie spiesz się, nie bój się wyzwań, po prostu podążaj za znakiem muszli i żółtymi strzałkami...”
niedziela, 18 kwietnia 2010
Jak dobrze znów wrócić...
Jak dobrze znów wrócić do górskiego domu... Wczoraj cały dzień spędziłem w skąpanych w słońcu i jeszcze ośnieżonych Karkonoszach. Przywiozłem kilka zdjęć:
sobota, 17 kwietnia 2010
Nie ma dobra bez zła
Wierzę, że człowiek z natury jest dobry, ale z drugiej strony mądrość ukryta jest w paradoksach. I stąd myślę, że nie byłoby dobra, bez zła. Dobry człowiek musi znać zło. Musi poznać jego smak, aby walczyć o dobro w sobie i poza sobą. Bardzo spodobała mi się jedna z myśli, którą przeczytałem we wczorajszym wydaniu "Metra". Brzmiała ona tak:
sobota, 10 kwietnia 2010
piątek, 9 kwietnia 2010
Zapomniana oaza...
Lubię ten czas i okoliczności, kiedy słyszę swoje myśli. Nikt i nic ich nie zagłusza, a zazwyczaj są one właśnie zagłuszane przez codzienność. W świecie, w którym żyję odczuwam nierzadko przesyt informacji. Jej nadmiar męczy i sprawia, że czasem zapominam o tym, co tak naprawdę jest ważne, a co zbyteczne. Co jakiś czas czuję się niewolnikiem cywilizacji. Dopóki nie przypomnę sobie o swojej oazie. Taką oazę warto budować. I do niej powracać, by nie oszaleć. Taką oazę należy wciąż odnajdywać i być jej najgorętszym obrońcą przed wszystkim tym, co może jej spokój zakłócić. I dopuszczać do niej wszystko to, co pomnoży jej wartość. Taką oazę – czasem przysypaną drobiazgami codzienności - nosi się przede wszystkim w sobie...
piątek, 2 kwietnia 2010
Wielkanoc 2010
W oczekiwaniu Wielkiej Nocy kryje się wielka tajemnica wiary... W Święta Zmartwychwstania Pańskiego niech zmartwychwstaną w nas wszystkie te rzeczy, o których na co dzień zapominamy. Niech obudzą się jak przyroda na wiosnę nasze marzenia, wiara i siła w mierzeniu się z przeciwnościami losu, uśmiech i zwyczajna ludzka życzliwość. Niech w naszych sercach zapanuje wiosna – odrodzenie nowego życia. Tego sobie i wszystkim zaglądającym tu gorąco życzę. Pogodnych świąt :)
sobota, 27 marca 2010
Krok do przodu
Najbardziej pobudzające do życia rzeczy nie kończą się na poziomie myślenia, tylko kończą się na działaniu. Co pozostaje z myślenia jeśli nie przekuwa się go w czyn? Jestem na etapie realizacji pewnego marzenia. Przygotowując się do niego, widzę sam po sobie jak bardzo czasem grzązłem w codzienności. Poczucie stawiania kroku do przodu daje takiego kopa, że nie czuję, że nuży mnie codzienność. Powoli... Jak już będę bliżej niż dalej owego marzenia, to o tym opowiem, bo siłą warto zarażać. W każdym razie zawsze będę twierdzić, że kto nie wierzy w siłę swoich marzeń, ten umiera za życia. Dlatego nigdy nie przestańcie mieć marzeń i działajcie! :)
piątek, 26 marca 2010
Fenomen Edyty
Fakt, że ta kobieta artystycznie zniknęła już lata temu, a jej twórczość wciąż jest w mediach żywa, jest niesamowity. Taką siłę rażenia mają tylko legendy, a w Polsce nie mamy ich znów tak wiele. Myślę, że na fenomen Edyty Bartosiewicz składa się kilka czynników. Najważniejszym z nich jest szczerość i prostota przekazu, zarówno w warstwie muzycznej, jak i tekstowej. I wspaniała interpretacja tego co chce się słuchaczom przekazać, czyli emocje. Tak jak to już zostało kiedyś powiedziane: tam gdzie ma być krzyk jest krzyk, tam gdzie ma być szept jest szept, tam gdzie ma być wokaliza jest wokaliza... Proste i chwytające za serce niebanalne teksty i melodie. Wszak nie od dziś wiadomo, że najpiękniejsze relacje międzyludzkie oparte są na prawdziwym emocjonalnym przekazie.
wtorek, 23 marca 2010
Krokusy
Sezon rowerowy rozpoczęty! Co roku czekam na ten moment, kiedy zrobi się już na tyle ciepło i przyjemnie, że moje myśli krążą wokół roweru, który przezimował i ma się dobrze. Oczywiście rower trzeba przygotować do nowego sezonu, więc nie obyło się bez drobnych napraw i prac rowerowych. A potem w drogę i hulaj dusza! Jak cudownie jest móc się wybrać w pierwszą od miesięcy rowerową podróż... Słońce opala, ciepły wiatr buszuje we włosach, budzi się troszkę uśpiony po zimie syndrom niespokojnych nóg, który kieruje mnie wprost ku terenom zielonym :) A w uszach gra ptasia symfonia...
piątek, 19 marca 2010
Czekoladowa z rodzynkami :)
Co ta wiosna z nami robi! Wygania z domów, rozjaśnia słońcem niektóre umysły, pozwala oddychać głęboko i chłonąć zapachy i dźwięki... Wyswobadza nas z tych zimowych szalików, czapek, rękawiczek... Wystawia lica ku słońcu... Myśli w głowie płyną swobodniej... Wędrują już nogi w miejsca z każdą chwilą coraz bardziej zielone, a nawet w mieście szaro-bury dotąd chodnik wygląda jakby inaczej... Zmienia się perspektywa patrzenia... Dostrzegamy piękno tam, gdzie już się zapomniało je dostrzegać... O! Jakie piękne asfaltowe dziury po tej zimie widać na ulicy Czekoladowej! Kierowco zwolnij i popatrz! Wiosna potrafi też zdenerwować :) Od teraz więc jedziesz Czekoladową z rodzynkami :) Taki stan przejściowy. Wiosna potrafi pobudzić do działania!
niedziela, 14 marca 2010
O dwóch rzeczywistościach, które się przenikają...
Od lat wciąż poszukuję tego wszystkiego, dzięki czemu czuję się dobrze, co współgra z moim Sercem. Na wszystkich płaszczyznach życia. Serce nie myśli, nie kalkuluje, nie ocenia... Serce czuje. I choć żyję w tej ogólnej rzeczywistości – dostrzegalnej i dostępnej dla każdego, to tak naprawdę wiem, że żyję też innym życiem, tym do którego dostęp mają tylko nieliczni. Klucz do tego świata jest prosty: Serce. Rozum jest na kolejnym miejscu, dlatego że niekoniecznie tożsamy bywa z Prawdą.
piątek, 12 marca 2010
Wędrówka przez góry codzienności
W życiu trzeba być wojownikiem i szukać swojego szlaku. Odrzucać to, co przeszkadza w dotarciu do celu (np. zachowania niektórych ludzi lub własne myślenie), a w chwilach słabości szukać właściwych rozwiązań i żyć dalej. Świadomie. Wędrówkę przez góry codzienności można więc porównać do górskiego trekkingu: zatrzymać się, by odpocząć, spojrzeć wokół i ruszyć dalej. Z początku ciężko jest złapać odpowiedni rytm kroku i oddechu. Gdy go złapiemy, nieważny przestaje być czas. Liczy się droga – ona jest tu i teraz. Ważne, że idziemy...
środa, 10 marca 2010
Na przekór czasu i odległości
Są tacy ludzie z którymi w żaden sposób nie umiemy nawiązać więzi i są też tacy, z którymi łatwo nawiązujemy wspólną nić porozumienia, dlatego że potrafimy się nawzajem na siebie otworzyć i zrozumieć. Łączą podobne przeżycia, problemy i radości jakimi żyjemy. Łączą podobne wartości, zainteresowania i dlatego jest tak, że gdy tacy ludzie zaczynają żyć oddaleni od siebie, przestają się przez jakiś czas się ze sobą kontaktować, to nadal pozostają sobie bliscy i upływający czas nie przeszkadza im w odnowieniu wzajemnej wymiany myśli.
środa, 3 marca 2010
Klimatyczne miejsca: Chatka Puchatka
Jest najwyżej w Bieszczadach położonym schroniskiem (1232m npm, spotkałem się również ze źródłami podającymi wysokość 1239m npm, a na pamiątkowej pieczątce ze schroniska widnieje wysokość 1228m npm). Leży na Połoninie Wetlińskiej wzdłuż czerwonego szlaku z Przełęczy Orłowicza w kierunku Brzegów Górnych. Do schroniska można dojść również bezpośrednio szlakiem żółtym z Przełęczy Wyżnej oraz pośrednio szlakiem czarnym z osady Górna Wetlinka, gdzie po około 1h dochodzimy na wspomniany wyżej szlak żółty, którym kierujemy się w górę do schroniska. Schron ten zwany też jest popularnie „Chatką” lub „Tawerną”.
czwartek, 25 lutego 2010
Zapachniało wiosną...
Dzisiaj był ciepły i słoneczny dzień :) Zapachniało wiosną w powietrzu. Tego słońca było mi trzeba. Cieszyłem się nim na leśnych wędrówkach. Bywały chwile, że przystawałem i mając zamknięte oczy zwracałem się twarzą ku słońcu. Energia słoneczna jaką w takich chwilach można pozyskać jest niesamowita. Myśli się wtedy uspokajają, a człowiek wsłuchuje się w odgłosy lasu i poszukuje już zapachów wiosny. Gdy oczy są zamknięte, to większa uwaga skupia się na oddziaływaniu pozostałych zmysłów: słuchu, węchu i dotyku. Zmysłu smaku w lesie nie używałem :) Zapach wiosny budzi z zimowego letargu. Otwiera na zupełnie nowe horyzonty, które czekają nie odkryte... Jeszcze :)
poniedziałek, 22 lutego 2010
Pasja Serca...
Znam kilka osób, dla których poznawanie Drogi swojego Serca jest pasją. Kiedy zaczynają o niej opowiadać, to tak jakby wyruszały w podróż. Wewnętrzną podróż ku odkrywaniu siebie. Konfrontują swoją Drogę z tym wszystkim co ich spotkało, spotyka i konfrontują ją z własnymi emocjami i myślami. Czasem zupełnie niezrozumiałymi dla innych i dla nich samych. W tym samym czasie okazuje się, że pościg za tym co namacalne i widoczne, wcale nie jest aż tak ważny, jak przypuszczały. Kto nigdy nie wyruszył w taką podróż, ten odkrył tylko „pół świata” i to te łatwiejsze pół, bo widoczne. Słuchaj Serca, ale kieruj się Rozumem – powiedział kiedyś ktoś mądry. Mądry Rozum nigdy nie zaneguje Serca, Serce zaś zawsze ma za nic Rozum...
piątek, 19 lutego 2010
Doceniać chwile...
Przypomniałem sobie dziś te chwile ze swojego życia, kiedy było ono zagrożone. Było ich kilka. Zawsze dziwnie się po nich czułem. Jakby ktoś zabrał mi w jednej chwili przeszłość, albo przynajmniej zaprogramował tak skutecznie, żebym do niej nie wracał. Jednocześnie ten ktoś redukował w jednej chwili w mojej głowie przyszłość: moje plany, cele, marzenia... One nadal we mnie tkwiły, ale nie goniłem za nimi już tak jak przed każdym momentem zagrożenia życia. Liczyła się chwila, ten moment, że jestem, że myślę, że oddycham, że patrzę, że słucham, że chodzę, że cieszę się promieniami słońca na twarzy, że mogę czytać książki, rozmawiać z bliskimi mi osobami, pisać te słowa...
poniedziałek, 15 lutego 2010
Alicja Grześkowiak: 1923-2010
Są takie chwile w życiu, kiedy wydaje mi się, że świat się zatrzymał, bo rozstaję się z cząstką mojego życia... Tak, jak dziś kiedy dowiedziałem się, że umarła moja babcia. Od kilku miesięcy była już na ostatnim odcinku swojej ziemskiej drogi... Gasła powoli... Ostatnio jak ją widziałem już mnie nie rozpoznawała. Nie spędzaliśmy wiele czasu ze sobą. Emocjonalnie wydawała się bardzo oziębłym człowiekiem. Przynajmniej na zewnątrz. Myślę jednak, że pod tą zasłoną kryła się kobieta bardzo dzielna, ale skrzywdzona przez los, do której wnętrza nigdy nie udało mi się dotrzeć. Bez niej nie byłoby mnie. Śmierć spotkała już w moim życiu bliskie mi osoby... I wciąż nie umiem tego wytłumaczyć: w pożegnaniach jest jakaś ogromna, czysta i prawdziwa Siła... Smutna i pocieszająca zarazem... Wierzę, że na tym życiu się nie kończy... Ta Siła, to właśnie Wiara... Utkana z chwil takich ja Ta...
czwartek, 11 lutego 2010
Posadź drzewo
Dziś posadziłem drzewo. To młodziutki pęd dębu. Z powodu zimy nie rośnie on jeszcze w glebie pod gołym niebem, więc podpatruje jak rośnie w warunkach „cieplarnianych”, gdzie żadna zima mu nie straszna. Gdy już podrośnie na tyle, aby na wiosnę przenieść się pod dach naszego polskiego nieba, to wyrośnie w Parku Narodowym. Jeszcze nie wiem czy wyrośnie on w moich ukochanych górach: w Parku Narodowym Gór Stołowych, w Ojcowskim Parku Narodowym, czy może gdzieś w Bieszczadach na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego? A może wyrośnie on na nizinnych terenach Wielkopolskiego lub Kampinoskiego Parku Narodowego? To nie ma już dla mnie większego znaczenia. Przecież lubię wszystkie puszcze, bory, lasy, zagajniki i miejsca, gdzie można spotkać drzewa i gdzie śpiewają ptaki. Znam wiele takich miejsc :) A mój dąb w warunkach „cieplarnianych” rośnie sobie tu: moje drzewo
wtorek, 9 lutego 2010
Depeche Mode
Kolejna muzyczna ikona. Znów koncertują w Polsce. Słucham ich od lat 80-tych, od czasów „Never let me down again” czy „Behind the wheel”. Nie bezkrytycznie. Zastanawiałem się co w ich muzyce mnie intryguje... I pierwsze słowo, które przychodzi mi na myśl to klimat... Na przykład w zamieszczonej niżej piosence „In your room”...
niedziela, 7 lutego 2010
Nie uciekaj przed sobą!
Kilka dni temu rozmawiałem z człowiekiem okrutnie doświadczonym przez los. Nie ma rodziców, uciekł z domu, nie ma pracy... Kocha i jest kochany. Jego matka zmarła pobita przez jego ojca na oczach tego człowieka. Długo nie mógł po tym dojść do siebie. Ojciec-tyran, który bił również i jego, zmarł w ubiegłym roku. Nienawiść noszona dotąd w sercu w dniu śmierci ojca zamieniła się w łzy, bo skończył się pewien etap w jego życiu. Najbliższa mu osoba wyśmiała ten fakt, wyrzucając mu jak można płakać po takim tyranie. Jego związek mimo wielkiej burzy nie rozpadł się. Trwa nadal, choć dusi tego człowieka - nie jest już tak jak kiedyś...
czwartek, 4 lutego 2010
O rakietach śnieżnych
Wróciłem z kilkugodzinnego truchtania w rakietach śnieżnych po leśnych duktach. To genialny i pomyśleć, że jakże prastary już wynalazek. Wciąż udoskonalany. Jest coraz więcej rodzai rakiet śnieżnych. Jestem zapalonym piechurem i dotąd zimą miałem trochę utrudnione zadanie. Zapadanie się w śniegu spowalnia przecież rytm chodzenia. Przecieranie zasypanych śniegiem ścieżek jest zaś wysoce energochłonne, ale co tu zrobić, aby jednak dalej zimą wędrować pieszo i przemieszczając się szybciej, więcej przez to zobaczyć?
wtorek, 2 lutego 2010
Litania...
Może znasz przytoczoną tu Litanię? Jeśli tak, to zawsze jest dobry czas, aby znów ją sobie przypomnieć. Jeśli jej nie znasz, to teraz jest dobry czas, aby się z nią zapoznać...
sobota, 30 stycznia 2010
Coraz bliżej Camino...
Zaopatrzyłem się już w rozmówki polsko-hiszpańskie, w mapę ponad siedmiuset kilometrowego najstarszego szlaku pielgrzymkowego w Europie, czyli Camino Frances i zapowiedziałem się w pracy z urlopem na cały czerwiec. Od września ubiegłego roku dodatkowo niemal codziennie ćwiczę kondycję, rezygnując ze środków komunikacji publicznej na rzecz wędrówek pieszych na trasie dom - miejsce pracy... Pielgrzymka do Santiago de Compostela zrodziła się w mojej głowie jakiś rok temu. Mam zamiar wyruszyć w nią pieszo z Francji, a dokładnie z Saint Jean Pied de Port.
wtorek, 26 stycznia 2010
Kiedy rodzi się życie :)
Kiedy na świat przychodzi nowe życie, to radością obdziela te już istniejące... Wciąga w swój mały świat i zmienia perspektywę patrzenia :) Taka kruszynka potrafi odświeżyć otoczenie do tego stopnia, że sprawy dorosłych schodzą na dalszy plan i wracamy ponownie do świata dzieci :) I co z tego, że tym razem to nie my jesteśmy głównymi bohaterami wydarzenia... Już nigdy nimi nie będziemy... Ważne, że znów bierzemy udział w świecie dziecięcych barw :) Dziś rozpoczęło się nowe życie o imieniu Patryk :)
niedziela, 24 stycznia 2010
W górskiej chatce...
Są w górach takie chaty i chatki, położone zazwyczaj gdzieś na uboczu na rzadziej uczęszczanych ścieżkach. Należą do wszystkich strudzonych górskich wędrowców, choć nie wszyscy o nich wiedzą. Miejsca te stanowią takie mini schronienia, gdzie można znaleźć pozostawione przez poprzedników suchary, naczynia kuchenne, jakieś koce, zapałki, a nawet zeszyt wspomnień będący księgą gości. W takich chatkach ma się poczucie górskiej solidarności. W jednej z nich, znalezionej w ośnieżonych Górach Izerskich było tak, jak na zdjęciach poniżej. W malutkim pomieszczeniu mieszczącym ledwo dwie osoby z dużymi plecakami, z dala od cywilizacji i wśród świstu lodowatego wiatru wślizgującego się w szpary między deskami, można poczuć się człowiekiem natury... Wszędzie daleko, strudzonym nogom ruszać się z tyłka nie chce i jest klimat :)
czwartek, 21 stycznia 2010
O szansach utraconych...
Utracone szanse są konsekwencją działania, tak jak ryzyko, które się ponosi... Jest sukces lub porażka... Od czego zależy, że jednemu zderzenie się głową ze ścianą coś w tej głowie rozjaśnia, porządkuje, daje motywację, a innemu ten sam impet i ta sama ściana odbierają jakąkolwiek chęć do działania? Nie wiem... Może każdy z nas ma jakieś swoje dno, które musi osiągnąć przed życiowymi decyzjami, by coś jeszcze poprawić, zmienić...? Może nie jest to dno, a granica – czasu, wytrzymałości, siły – poza którą nie można już zrobić nic więcej, póki się nie zweryfikuje w samym sobie intencji, motywów, wreszcie prawdziwego celu… Zastanawiam się, ile swoich granic przekroczyłem... Ilekroć myślę, że nie może być ich więcej, okazuje się, że skala ta czasem się poszerza... Utracone szanse nigdy nie wracają, bo każda z nich jest niepowtarzalna... Czas płynie, a my wraz z jego upływem ciągle coś tracimy. Z czasem przychodzą inne możliwości. Kolejne zamknięte drzwi, nie zamykają Drogi...
wtorek, 19 stycznia 2010
Minął rok...
Dokładnie rok temu pojawił się na tej stronie pierwszy wpis i w ogóle urodziło się to poletko zapisanych myśli, obrazów i z rzadka muzyki... Czas jak rzeka – płynie... I ten rok upłynął tak szybko... Rzeka zaś jak to rzeka, czasem bywa płytka, czasem głęboka, czasem płynie przez meandry i zakola, czasem prosto przed siebie, czasem nurt jest spokojny, czasem rwący i wzburzony... i to wszystko widać w tym miejscu.
poniedziałek, 18 stycznia 2010
W świecie ludzkich samotności...
W przestrzeni niewidzialnej dla innych spotkały się dwie Samotności. Otworzyły przed sobą z wielką obawą swoje Serca, zmarznięte w otaczającym je widzialnym bezdusznym świecie.
Kiedy odczuwam samotność to pierwsza myśl jaka mnie nachodzi jest wielce egoistyczna: czuję wyobcowanie – szepnęła ze smutkiem Samotność Pierwsza. ... Ale kiedy pomyślę później jak wiele osób odczuwa samotność i tak myśli, to zdaję sobie sprawę jak bardzo wyobcowanie nie jest tylko moim udziałem... Samotność winna się otwierać na tych co pojmują ją w kategorii Daru – te słowa skierowała ku Samotności Drugiej...
czwartek, 14 stycznia 2010
Odśnieżajmy!
Słyszę jak niektórzy młodzi i w pełni sił ludzie narzekają na zimę, która ledwo co do nas przyszła. Nieodśnieżone mniej lub bardziej dotąd uczęszczane ulice, chodniki, spóźnione pociągi, autobusy... Zasypane miejsca parkingowe, dachy... I nic dziwnego. Na tym polega śnieżna zima, że gdy pada to zasypuje wszystko co spotka na swej drodze... Słyszę np. w radiu ujadanie na drogowców, nagonkę i szukanie winnych, którzy odpowiedzialni są za odśnieżanie konkretnych miejsc... A gdyby tak samemu wziąć się za odśnieżanie? Na pewno wśród tych głośnych ujadaczy znajdują się cisi konkretni, którzy zamiast mocować się gębą i narzekać po prostu wezmą się do roboty. I odśnieżą chociażby swój najbliższy kawałek terenu. I wtedy żadnej, czasem rozdmuchanej do granic absurdu katastrofy nie ma.
poniedziałek, 11 stycznia 2010
Niecierpliwi...
Generalnie mam w sobie wiele cierpliwości. Przyzwyczaiłem się do kolejek na poczcie, w supermarkecie, w ulicznych korkach, w nieplanowanych postojach pociągu... I jest mi z tym lepiej. Ta cecha pozwala mi też na przypatrywanie się z boku na świat niecierpliwych. To naprawdę ciekawy gatunek ludzki :)
piątek, 8 stycznia 2010
Na całej połaci śnieg...
Piosenka jest dobra na wszystko... Śpiewali Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski z Kabaretu Starszych Panów, a za mną chodzi ostatnio także inna ich piosenka... Ciekawe dlaczego? :) Tu w wykonaniu Anny Marii Jopek i Jeremiego Przybory:
czwartek, 7 stycznia 2010
Znów o Ciszy...
Ciężko o Ciszę, kiedy w głowie chaos myśli... Bo Cisza, o której piszę nie jest tylko Ciszą, która otacza, ale również wypływa z wnętrza... Szukam jej i staram się z nią zaprzyjaźnić, a ona ma czasem mnie gdzieś, woli inne miejsca... Nie poddaję się... Czasami szukam sprzyjających Ciszy okoliczności... Odnajduję ją (choć czasem z trudem) w zgiełku miasta i w wielu innych miejscach, ale najpiękniejszą Ciszę odnalazłem w górach.
poniedziałek, 4 stycznia 2010
Zimowy Wrocław
Czasami zabieram ze sobą aparat fotograficzny, tak jak to miało miejsce dzisiaj. Było mroźno, śnieżnie, pochmurno... Spacerowiczów zdecydowanie mniej niż zazwyczaj, ale spotkałem biegaczy oraz ludzi szusujących po parkach na rowerach górskich i nartach biegowych... Dzieci zjeżdżały z górek na sankach... Czas z dala od ruchliwych miejsc toczył się jakby ospale... Najwyraźniej w niektórych zwykle przepełnionych miejscach Wrocław się wyciszył i zapadł w sen zimowy... A ja cieszyłem się, że mogłem podpatrywać jak smacznie sobie śpi...
sobota, 2 stycznia 2010
Pięć opowieści, czyli fragmenty "Szaleńca"
Jakiś czas temu zamieściłem fragment "Proroka", a dziś znalazłem trochę czasu, aby podzielić się fragmentami "Szaleńca" Khalila Gibrana. Wybrałem pięć opowieści:
piątek, 1 stycznia 2010
Nowy Rok
Przyszedł... I już spotkałem się z narzekaniami, że nic się nie zmieniło. Niby jak miało się coś ważnego zmienić w ciągu jednej sylwestrowo-noworocznej nocy? Wszystko zostało po staremu, ale tak mówią Ci, którzy oczekują zmian z zewnątrz. Nie wiedzą lub zapominają, że wszelkie zmiany małymi krokami zaczyna się od środka. Na koniec starego roku i na początek nowego, wcale nie liczy się dla mnie huk petard, urok fajerwerków, pomroczność alkoholowa, czy ciśnienie na "powierzchowność" jakie zauważalne jest u wielu ludzi przy tej okazji. To wszystko przemija tak szybko jak szybko płynie czas. Rok 2010 to Rok Święty, więc ten dopiero co rozpoczęty rok przywitałem po raz pierwszy w życiu razem z Dominikanami. Eucharystia o północy wśród roztaczającego się poza Kościołem huku petard i skupienie to wyjątkowe powitanie Nowego Roku. To będzie Dobry Rok i 365 nowych szans na realizację Drogi... Zaczynam, więc już od dziś, aby nie zmarnować żadnej z tych szans! Małymi kroczkami... Od środka...
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































