Wczorajszy koncert w klubie B90 w Gdańsku. Na scenie Edyta Bartosiewicz z zespołem. Dwie godziny energetycznej muzycznej podróży w ramach trasy koncertowej artystki pt. "Love & More Tour". A przed Edytą fajnie zagrali chłopaki z zespołu Les Ki. Po koncercie Edyty podpisywanie płyt i spotkanie z nią. To był fantastyczny koncert! Poniżej kilka moich foto-wspomnień z tego niezwykłego dla mnie muzycznego wieczoru.
Modlitwa to podróż do własnego wnętrza... Piszę tu o moich pasjach... O Camino... O spotkaniach... O podróżach do wewnątrz... O książkach, filmach i muzyce... O tym co jest we mnie... Czasem trzeba się zatrzymać, by móc iść dalej... Spojrzeć wstecz, usłyszeć swoje myśli... Zapamiętać jakiś obraz zatrzymany na fotografii... Wrócić do słów czasem zapomnianych i czerpać siłę... Czas jak rzeka płynie... Codziennie wsłuchuj się, czy upływa w rytmie Twego Serca, wtedy nigdy nie będzie stracony...
Więcej o mnie:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edyta Bartosiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edyta Bartosiewicz. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 10 listopada 2014
środa, 17 października 2012
Spotkanie z Edytą Bartosiewicz: koncert w Krakowie (14.10.2012)
![]() |
| sala Auditorium Maximum w Krakowie przed koncertem jeszcze po brzegi nie wypełniona |
To nie był mój pierwszy koncert Edyty Bartosiewicz, ale po latach pierwszy. Nie udało mi się być 14.09.2012 na koncercie we Wrocławiu, dlatego pobyt na koncercie mojej ulubionej artystki w Krakowie musiał już dojść do skutku. Było fantastycznie!
środa, 1 czerwca 2011
Uśmiech dziecka jest najpiękniejszym uśmiechem :)
Z okazji Dnia Dziecka wszystkim dzieciom, także tym dorosłym, które straciły kontakt z wewnętrznym dzieckiem w sobie, życzę wielu pogodnych i radosnych chwil, którymi można cieszyć się w każdym wieku :)
niedziela, 29 sierpnia 2010
Dusze mam dwie...
Przyznaję, że drzemią we mnie różne muzyczne fascynacje, ale generalnie muzycznie dusze mam dwie. Jedną jest SZEPT, a drugą jest KRZYK. Dlatego tak bardzo lubię piosenki, które są rozbudowane niekiedy właśnie od szeptu do krzyku... We właściwym momencie. Z jednej strony kręci mnie piosenka autorska, rock progresywny, coś mocniejszego w brzmieniu... Z drugiej strony lubię poezję śpiewaną, coś łagodniejszego... I ważny jest dla mnie tekst – piękno słów i mądrość przekazu, okraszone emocjami prawdziwymi. Wyśpiewane głosem, który wibruje, generuje emocje i nie drażni... I to wszystko wymagające skupienia i zamyślenia... W drodze do własnej wrażliwości...
sobota, 7 sierpnia 2010
Tam, dokąd zmierzasz...
Dziś ukazał się pierwszy po wielu latach wywiad z Edytą Bartosiewicz, która już 28 sierpnia wraca z koncertem w ramach festiwalu Orange Warsaw Festival na polską scenę muzyczną. Na październik zaś planuję wydać pierwszą po ponad 10 latach nową płytę. Poniżej wywiad Piotra Metza z artystką oraz moje refleksje z tym związane.
piątek, 21 maja 2010
Opowieść...
Są takie piosenki, które zostają we mnie na lata. I tak jest z tą piosenką, która jest prostą, ale jakże głęboką opowieścią o Nadziei... Edyta Bartosiewicz napisała i nagrała ją już prawie 10 lat temu. Gdy nadchodzą pochmurne i deszczowe dni, przypominam sobie jej słowa i nucę melodię w głowie... I wtedy pośród deszczu i szarego od chmur nieba pojawia się promień słońca... Jak to możliwe? To proste... Każdy nosi w sobie jakąś piosenkę, która wzbudza w nim słońce... Ono jest przecież nie tylko ponad naszymi głowami...
piątek, 26 marca 2010
Fenomen Edyty
Fakt, że ta kobieta artystycznie zniknęła już lata temu, a jej twórczość wciąż jest w mediach żywa, jest niesamowity. Taką siłę rażenia mają tylko legendy, a w Polsce nie mamy ich znów tak wiele. Myślę, że na fenomen Edyty Bartosiewicz składa się kilka czynników. Najważniejszym z nich jest szczerość i prostota przekazu, zarówno w warstwie muzycznej, jak i tekstowej. I wspaniała interpretacja tego co chce się słuchaczom przekazać, czyli emocje. Tak jak to już zostało kiedyś powiedziane: tam gdzie ma być krzyk jest krzyk, tam gdzie ma być szept jest szept, tam gdzie ma być wokaliza jest wokaliza... Proste i chwytające za serce niebanalne teksty i melodie. Wszak nie od dziś wiadomo, że najpiękniejsze relacje międzyludzkie oparte są na prawdziwym emocjonalnym przekazie.
środa, 26 sierpnia 2009
Edyta Bartosiewicz
Cudowna "choroba" EB:
Pamiętam swoje pierwsze zauroczenie (a może nawet było to coś więcej) twórczością Edyty. Dopadło mnie to zimą 1994/1995 roku. "Sen" grany był wtedy często jako jeden z przebojów 1994 roku. Pamiętam, że dość długo okupował 1. miejsce na słuchanej przeze mnie kiedyś namiętnie Liście Przebojów Trójki. Jednak wtedy utwór ten nie kręcił mnie tak bardzo - był dla mnie zbyt przebojowy. Dopiero, gdy dopadł mnie jeszcze "Koziorożec", "cudowna choroba EB" zagościła we mnie i trwa do dziś. W moje ręce wpadła później wcześniejsza jej płyta "Love" i zaczęło się. Cztery ściany, ja, muzyka EB i wzruszenia. Jej teksty otworzyły mi drogę do własnej wrażliwości, niepowtarzalności, jaka tkwi przecież w każdym człowieku...
Subskrybuj:
Posty (Atom)


