Lubię żyć na przysłowiowym bocznym torze. Z dala od hałasu zagłuszającego myśli, z dala od mas, pozerstwa, polityki... Z dala od wyścigu szczurów. Dla mnie ten boczny tor jest moją ścieżką przez życie, która często biegnie gdzieś pod górę, a później w dół, w słońcu lub w cieniu drzew, w deszczu lub w śniegu, z wiatrem w plecy lub w twarz... Jednak zawsze w drodze... Cyklicznie porzucam uroki cywilizacji, choćby na chwilę, by za jakiś czas znów do nich wrócić, naładowany czystą energią natury. Wtedy raduję się ciszą... Jest dla mnie bardzo ważna, bo gdybym nie miał możliwości jej doświadczać, trudniej byłoby mi odnajdywać dźwięki własnej duszy.
Modlitwa to podróż do własnego wnętrza... Piszę tu o moich pasjach... O Camino... O spotkaniach... O podróżach do wewnątrz... O książkach, filmach i muzyce... O tym co jest we mnie... Czasem trzeba się zatrzymać, by móc iść dalej... Spojrzeć wstecz, usłyszeć swoje myśli... Zapamiętać jakiś obraz zatrzymany na fotografii... Wrócić do słów czasem zapomnianych i czerpać siłę... Czas jak rzeka płynie... Codziennie wsłuchuj się, czy upływa w rytmie Twego Serca, wtedy nigdy nie będzie stracony...
Więcej o mnie:
niedziela, 27 września 2009
czwartek, 24 września 2009
Skała
Lubię takie jesienne i mądre płyty. W sam raz na coraz dłuższe wieczory. „Skały” słucham już od kilku dni i z każdym przesłuchaniem wciąga mnie coraz bardziej. Tak jak przyciągają mnie do siebie górskie skały, tak i ta kayah'owa „Skała” mnie do siebie przyciągnęła. Wędruję więc z każdym jej słowem i dźwiękiem...
wtorek, 22 września 2009
Rozum i Serce
Otrzymałem kiedyś Serce i Rozum. Nie umiałem z nich korzystać. Siła Serca choć czysta, piękna i wielka, przyniosła mi zgliszcza. Siła "rozumu" próbowała wtedy wyplewić ze mnie popękane z bólu Serce, nieuchronnie wypełniając mnie pustką. Próbowałem więc odebrać sobie i pusty rozum i puste serce. Dziś nie jestem w stanie wyrazić słowami wdzięczności, że mi się to nie udało. Rozum i Serce nie muszą i nie powinny być siłami przeciwstawnymi. I choć czasem nadal nie czuję się na siłach w wewnętrznych starciach tych dwóch Mocy we mnie, to czuję i wiem że droga, którą obrałem jest słuszna. Chcę dalej uczyć się kochać życie mądrze i postępować z Sercem. I wyciągać wnioski z popełnianych błędów. Dziś siłę do życia czerpię z chwil słabości...
czwartek, 17 września 2009
Sudeckie zamki i pałace
Od dziś we wrocławskim Muzeum Etnograficznym można zobaczyć w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa 2009 wystawę pt. "Zamki Sudeckie - historia i legenda". Wystawa potrwa do 25 października. Ja już się na nią wybieram :) A oto kilka z moich fotografii przedstawiających tylko część zamków i pałaców dolnośląskich, które udało mi się odwiedzić:
wtorek, 15 września 2009
Idzie jesień...
... złota polska... Tak jak złota została po raz pierwszy w historii Mistrzostw Europy nasza reprezentacja siatkarzy :)
niedziela, 13 września 2009
W klatce...
Co się dzieje z ptakiem, kiedy zabiera mu się wolność i ptak znajduje się w klatce? Po pierwsze, ptak próbuje się z klatki wyswobodzić. To zdrowy odruch, ale jakże niebezpieczny. Ta potrzeba jest w nim tak silna, że ptak jest w stanie siebie pokaleczyć i poranić... Tęsknota za prawdziwym Domem, pragnienie wolności, która jest Miłością... Wszystko co najcenniejsze zostało mu odebrane. Po drugie, w swojej bezsilności, po próbach odzyskania wolności poraniony ptak opada z sił. Klatka jest zbyt mocna, aby poradzić mógł sobie sam. Ptak albo przyzwyczaja się do klatki, stara się przystosować do tego co go spotkało, albo powoli umiera, bo niknie w nim wszystko co dla niego liczyło się najbardziej. Przez kraty klatki patrzy na świat w nadziei, że Ktoś pomoże mu się z niej kiedyś uwolnić. Ta nadzieja jest teraz jego życiem. Jego wewnętrzną wolnością. Tylko czy jeśli kiedyś nastąpi moment przekroczenia progu klatki, ptak będzie umiał jeszcze latać? Lot ptaka jest przecież jak prawdziwa Miłość, synonim wolności upragnionej... W dodatku istnieje tak wiele niebezpieczeństw kuszących wolnością pozorną...
wtorek, 8 września 2009
Nie idź tam człowieku!
Camino znaczy Droga. Każdy swoją nosi w sobie... Wiele ludzkich dróg spotyka się na TEJ szczególnej - Drodze Świetego Jakuba, którego grób leży w Hiszpanii w Santiago de Compostela. Podążają tą Drogą z wielu powodów... Pielgrzymi i turyści... Ludzie głębokiej wiary i niewierzący... Camino jest dla wszystkich, których przywołuje, by TAM iść... I mnie również woła... "Nie idź tam człowieku!" - 'mówi' w tutule książka Andrzeja Kołaczkowskiego-Bochenka. A ja wraz z zapisanymi refleksjami autora już TAM poszedłem... Jego camino jest zupełnie inne od mojego. Każdy jest przecież inny. Ta książka zafascynowała mnie jednak realizmem. Zirytowała osobowość autora, ale nie odtrąciła i nie pozostawiła obojętnym. Pozwoliła się zrozumieć. To subiektywny zapis spostrzeżeń autora sprawił, że jego książka pachnie autentycznością... Bez żadnego zadęcia i podlizywania się czytelnikom. Czuję, że moje camino zaprowadzi mnie także na Camino de Santiago, i że przywołuje mnie do siebie coraz bardziej...
niedziela, 6 września 2009
Po powrocie... (z czterech górskich pasm)
Gorce, Beskid Sądecki, Pieniny, Tatry... Chciałem napisać, że coś przeżyłem. Jednak nie potrafię znaleźć odpowiednich słów... Była wędrówka. Była cisza. Była modlitwa. Trud i piękno chwil... Była mroźna pod gwiazdami noc i był upalny w słońcu dzień. Były rozmowy. Był człowiek. Była też niespodziewana śmierć... Był śmiech. Był ból. Była przestrzeń gór... Był górski świt i wschód słońca na Czole Turbacza. Był gwałtowny błysk i grzmot piorunów nad Zakopanem i nad Tatrami. Był strach. Była wdzięczność. Była troska. Była niepewność. Był odpoczynek i było zmęczenie. Był zawód i zachwyt. Było czekanie... Były decyzje i nieoczekiwane zmiany planów. Było tak wiele... Czas minął szybko i tylko w głowie plącze mi się pytanie: co po tym czasie pozostanie? Wierzę, że nie tylko obrazy... Nie tylko dźwięki i słowa... Ale doświadczenia... Bo wędrówka nie kończy się przecież tam w górach... Ona trwa przez cały czas... Każdy swoje camino nosi w sobie. A drogi mają to do siebie, że czasami się łączą, przecinają, oddalają lub biegną obok siebie... Doświadczam tego wszystkiego i cieszę się, że potrafię doceniać chwile. Tylko tyle (lub aż tyle) mam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

