Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Sądecki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beskid Sądecki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Schroniska Głównego Szlaku Beskidzkiego


Fantastycznie jest wracać do miejsc w których się gościło lub choćby tylko przystanęło na chwilę odpoczynku, a wraz ze wspomnieniami z wędrówki Głównym Szlakiem Beskidzkim nasuwają się również wspomnienia położonych przy tym szlaku schronisk. Nie wszystkie znalazły się w dzisiejszym wpisie. Schronisk znajdujących się przy tym czerwonym szlaku jest bowiem znacznie więcej. 

środa, 3 kwietnia 2013

Beskid Sądecki: spojrzenia z wieży widokowej na szczycie Radziejowej


Odkąd pamiętam podobała mi się siła jaka tkwi w fotografii. Na przykład oglądając zdjęcia można w myślach przenieść się do miejsc, które się fotografowało, do ulotnych chwil, które się w kadrze zatrzymało, i znów poczuć choćby blask słońca na skórze. Dziś wracam do kontynuacji foto-wspomnień z przejścia za jednym zamachem Głównego Szlaku Beskidzkiego. Myślami jestem na szczycie Radziejowej, na której znajduje się drewniana wieża widokowa, z której przy dobrej pogodzie można spojrzeć także na Pieniny i Tatry.

środa, 10 października 2012

Beskid Sądecki: poranek ponad chmurami


Kolejne jesienne górskie wspomnienie z zatrzymanych w kadrze porannych obrazów z cyklu "ponad chmurami". Tym razem malowniczy Beskid Sądecki. Kiedy jestem ponad chmurami i oglądam wynurzające się spod chmur górskie wierzchołki, to zawsze mam wrażenie, że żyjąc tylko i wyłącznie w dolinach człowiek staje się uboższy o choćby takie perspektywy. Czasami warto wyjść wyżej, opuścić dotychczasowego siebie, by spojrzeć na świat, miejsca w których żyjemy i na samych siebie z całkiem innej, szerszej i być może dotąd nieodkrytej i nieznanej nam perspektywy. Mnie takie spojrzenia zawsze budują, ubogacają, ustawiają w szeregu. Są jak otwierane okna w sercu i umyśle. Podsuwają świeży podmuch nowych sił, przemyśleń, odkryć i możliwości... Bo góry nie są celem, lecz drogą...

wtorek, 9 października 2012

Beskid Sądecki: ruiny zamku w Rytrze


Przełom rzeki Poprad w okolicach miejscowości Rytro to wyjątkowo malownicze miejsce. Nie dość, że rzeka dostojnie wije się tu pomiędzy wierzchołkami Beskidu Sądeckiego, to nad nią i nad Rytrem - na jednej z gór - wznosi się średniowieczny zamek, a właściwie to co po nim pozostało. 

środa, 19 września 2012

Beskid Sądecki: poranek witany na Jaworzynie Krynickiej


Już pisałem, że lubię poranki w górach. Za szczytem Jaworzyny Krynickiej zaś niespecjalnie przepadam. Pewnie dlatego, że nie przepadam za zurbanizowanymi górami. Kiedy jednak wędrówka Głównym Szlakiem  Beskidzkim przywiodła mnie do Krynicy-Zdrój, postanowiłem na górujący nad nią szczyt Jaworzyny Krynickiej wybrać się bardzo wczesnym rankiem dnia następnego, kiedy to na górze nie było jeszcze prawie nikogo. Właśnie wtedy góry witały mnie przenikliwą i radosną ciszą, pozbywając się powoli nocnej kołderki z mgieł.

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Fotograficzne reminiscencje: Beskidzkie rzeki

meandry Popradu
Rzeki w górach są jak wodne wstęgi wijące się pomiędzy wzniesieniami. Przynoszą wytchnienie, ale jak każdy żywioł przynieść mogą również niebezpieczeństwo. To tylko skromny fragment niezwykłych beskidzkich rzek, które przekraczałem wędrując Głównym Szlakiem Beskidzkim. 

niedziela, 6 września 2009

Po powrocie... (z czterech górskich pasm)

Gorce, Beskid Sądecki, Pieniny, Tatry... Chciałem napisać, że coś przeżyłem. Jednak nie potrafię znaleźć odpowiednich słów... Była wędrówka. Była cisza. Była modlitwa. Trud i piękno chwil... Była mroźna pod gwiazdami noc i był upalny w słońcu dzień. Były rozmowy. Był człowiek. Była też niespodziewana śmierć... Był śmiech. Był ból. Była przestrzeń gór... Był górski świt i wschód słońca na Czole Turbacza. Był gwałtowny błysk i grzmot piorunów nad Zakopanem i nad Tatrami. Był strach. Była wdzięczność. Była troska. Była niepewność. Był odpoczynek i było zmęczenie. Był zawód i zachwyt. Było czekanie... Były decyzje i nieoczekiwane zmiany planów. Było tak wiele... Czas minął szybko i tylko w głowie plącze mi się pytanie: co po tym czasie pozostanie? Wierzę, że nie tylko obrazy... Nie tylko dźwięki i słowa... Ale doświadczenia... Bo wędrówka nie kończy się przecież tam w górach... Ona trwa przez cały czas... Każdy swoje camino nosi w sobie. A drogi mają to do siebie, że czasami się łączą, przecinają, oddalają lub biegną obok siebie... Doświadczam tego wszystkiego i cieszę się, że potrafię doceniać chwile. Tylko tyle (lub aż tyle) mam.