Jeżeli boisz się, że zupełnie niepostrzeżenie zastygniesz gdzieś pomiędzy postawieniem następnego kroku do przodu a upadkiem...
Modlitwa to podróż do własnego wnętrza... Piszę tu o moich pasjach... O Camino... O spotkaniach... O podróżach do wewnątrz... O książkach, filmach i muzyce... O tym co jest we mnie... Czasem trzeba się zatrzymać, by móc iść dalej... Spojrzeć wstecz, usłyszeć swoje myśli... Zapamiętać jakiś obraz zatrzymany na fotografii... Wrócić do słów czasem zapomnianych i czerpać siłę... Czas jak rzeka płynie... Codziennie wsłuchuj się, czy upływa w rytmie Twego Serca, wtedy nigdy nie będzie stracony...
Więcej o mnie:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dusza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dusza. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 13 listopada 2011
piątek, 26 listopada 2010
Ciemności duszy
Coraz mniej MAM...
A moje BYĆ czy wystarczy by ŻYĆ?...
W tym świecie, gdzie liczą się częściej pozory...
Nie pragnę MIEĆ, pragnę ŻYĆ...
Pod żadnym pozorem...
sobota, 25 września 2010
niedziela, 29 sierpnia 2010
Dusze mam dwie...
Przyznaję, że drzemią we mnie różne muzyczne fascynacje, ale generalnie muzycznie dusze mam dwie. Jedną jest SZEPT, a drugą jest KRZYK. Dlatego tak bardzo lubię piosenki, które są rozbudowane niekiedy właśnie od szeptu do krzyku... We właściwym momencie. Z jednej strony kręci mnie piosenka autorska, rock progresywny, coś mocniejszego w brzmieniu... Z drugiej strony lubię poezję śpiewaną, coś łagodniejszego... I ważny jest dla mnie tekst – piękno słów i mądrość przekazu, okraszone emocjami prawdziwymi. Wyśpiewane głosem, który wibruje, generuje emocje i nie drażni... I to wszystko wymagające skupienia i zamyślenia... W drodze do własnej wrażliwości...
piątek, 14 maja 2010
Kiedy boli dusza...
Kiedy boli mnie dusza, zamykam się na świat. Ból duszy jest bowiem tym bólem, przy którym wszystko inne przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Jedni zagłuszają ten ból myśląc, że w ten sposób go uśmierzą. Inni poddają mu się, wędrując wraz z nim po zakamarkach swojego wnętrza i szukając nań leku. Należę do tych drugich. Ból duszy to nic innego jak ważne pytania, które pozostawione bez odpowiedzi prędzej czy później wracają. Ze zdwojoną siłą. I wtedy jest ta trudna cisza. I trudne pytania. Nagromadzone gdzieś w podświadomości uderzają swoją wagą...
środa, 28 października 2009
Górska cisza jest we mnie...
W pustelni św. Brata Alberta na Kalatówkach w Tatrach jest takie zdanie:
"Człowiekiem gór nie jest ten kto lubi i umie chodzić po górach, ale ten, kto górami potrafi żyć w dolinach".
Górska cisza jest we mnie...
czwartek, 22 października 2009
O czymś innym niż reszta...
Wciąż dostrzegam, że na poziomie „rozumowym” relacje między ludźmi i wzajemne poznawanie są powszechniejsze... Myślę, że jest tak dlatego, bo „rozum” daje nam większe bezpieczeństwo... Nie jest konieczne tu np. zaufanie... Pewnie dlatego tak wielu ludzi zamyka się przed sobą na poznawanie na płaszczyźnie duchowej... W odniesieniu do drugiego człowieka myślę czasem sobie tak: nie otworzę wobec Ciebie swojej duszy, dopóki nie dasz mi znaku, że będziesz tego potrzebować... Dopóki nie dasz mi nadziei na rezonans... W sprawach Serca jest on tak rzadki... Dla mnie cenna lekcja to każde spotkanie ludzi otwarcie mówiących o czymś innym niż reszta...
środa, 3 czerwca 2009
Intensywność życia
Duchowość i fizyczność. Czasem tak od siebie odległe. Choć w jednej osobie. We mnie. Jedno bez drugiego nie tworzyłoby całości. Raz pełnej rozterek, raz bliskiej harmonii... Kiedyś myślałem, że intensywność życia mierzy się posiadaniem tego co namacalne oraz pokonanymi odległościami w przestrzeni, na które nie każdego stać. Teraz myślę, że intensywność życia mierzy się raczej przestrzeniami duszy, do których każdy ma dostęp, tylko nie każdy o tym wie...
poniedziałek, 4 maja 2009
wtorek, 17 lutego 2009
O słabości ducha
O słabości ducha myślę jak o znaku, by wzmacniać się duchowo od środka. Czasem trudno motywować się samemu i dlatego najczęściej ogarnięte słabością dusze potrzebują bratnich dusz. Czasem wystarczy wiedzieć, że jest ktoś komu po prostu możemy o swojej słabości w zaufaniu opowiedzieć. To daje wielką siłę. Ale to połowa sukcesu, bo nie wystarczy tylko przerzucać własne słabości na kogoś. Tak naprawdę każdy (czy to w związku, czy nie) jest sam. Żaden człowiek nie jest w stanie wejrzeć w głąb duszy drugiego. Owszem może go zrozumieć, pomóc mu i podzielić się własnymi wskazówkami. Ale druga połowa sukcesu polega na samodzielnej walce ze słabościami. Moje własne błędy, wyrzuty sumienia, słabości ducha tylko ja mogę naprawić. Nikt za mnie tego nie zrobi. I myślę, że na tym właśnie polega sztuka uczenia się życia i stawania się lepszym człowiekiem. Dla siebie i dla bliskich.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



