Wzgórze Donas z wieżą widokową na
szczycie to najwyższy punkt w całym Trójmieście – cel niedawnej
rowerowej wycieczki. Po blisko dwóch godzinach spokojnej przejażdżki
leśnymi gdyńskimi ścieżkami, wieża ukazała swe oblicze. To jedna
wielka metalowa klatka, po schodkach której można wejść na
widokowy taras, na którym również można się poczuć jak w
klatce.
Modlitwa to podróż do własnego wnętrza... Piszę tu o moich pasjach... O Camino... O spotkaniach... O podróżach do wewnątrz... O książkach, filmach i muzyce... O tym co jest we mnie... Czasem trzeba się zatrzymać, by móc iść dalej... Spojrzeć wstecz, usłyszeć swoje myśli... Zapamiętać jakiś obraz zatrzymany na fotografii... Wrócić do słów czasem zapomnianych i czerpać siłę... Czas jak rzeka płynie... Codziennie wsłuchuj się, czy upływa w rytmie Twego Serca, wtedy nigdy nie będzie stracony...
Więcej o mnie:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Perspektywy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Perspektywy. Pokaż wszystkie posty
środa, 10 września 2014
czwartek, 21 sierpnia 2014
Sea Towers: wokół Morskich Wież w Gdyni
Sea Towers to mieszkalno-usługowy kompleks budowlany, który jest najwyższym budynkiem w Gdyni, a jedenastym w Polsce. Ale dlaczego znalazł on swoje miejsce na tym raczej stricte przyrodniczym i bliskim natury blogu? Wizualnie mi się przecież nie podoba, prędzej odstrasza. Może zwraca moją uwagę tym, że jest widoczny z tak wielu okolicznych miejsc. Może tym, że jest kompleksem dwóch połączonych wież. Może wreszcie tym, że generalnie lubię wybitnie wyrastające ponad okolice wniesienia, góry, wieże... Wysokość różnych miejsc i obiektów zawsze mnie intrygowała, tak jak ich kształt i położenie. Morskie Wieże usytuowane są na portowym nabrzeżu. Są więc częścią spotkania dwóch przeciwności: wysokości z głębokością. W tafli morza codziennie przeglądają się.
środa, 6 sierpnia 2014
czwartek, 10 lipca 2014
Przez pryzmat czerni i bieli...
Lubię kontrasty, paradoksy, sprzeczności... Rzadko kiedy jestem w środku i na zewnątrz kolorowy. "Czas to zmienić" - usłyszałem.
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Statyczno-statecznie...
| Dragon |
Obok siebie przycumowane. Dostojne, statyczno-stateczne pływające muzea. Atrakcje turystyczne i ślady historii żeglugi morskiej w jednym. I ja pośród nich. Z innej bajki, z innej epoki, jakby z innego świata, z nieświadomości ich historii i na codzień patrzący z innej prespektywy. Przybyły z innego kontekstu by znaleźć się w zupełnie innym. Odkrywam i odnajduję siebie w tym co pozornie i powierzchownie na pierwszy rzut oka dla mnie odmienne i wydawało by się, że mentalnie odległe.
poniedziałek, 24 marca 2014
Dostrzegać więcej...
Wszystko wydaje się albo takie proste, a w gruncie rzeczy jest skomplikowane, albo odwrotnie: wszystko wydaje się takie skomplikowane, a w zasadzie jest takie proste. Szklanka bywa czasem do połowy pełna lub do połowy pusta.
sobota, 22 marca 2014
Pod powierzchnią dni...
We względzie tym nie zmieniło się nic: pod powierzchnię dni zaglądam jak dawniej. Może tak już mam, inaczej nie potrafię.
czwartek, 20 lutego 2014
W drodze przez zgliszcza i góry
Codziennie w Modlitwie rewiduję swoją perspektywę patrzenia.
Zamieniam bezsilność wobec różnych spraw na radość z każdego oddechu.
sobota, 29 czerwca 2013
Sopot z wieży widokowej
Z perspektywy lotu ptaka dostrzec można znacznie więcej. Przede wszystkim zobaczyć można jak ukształtowany jest horyzont. Ten w Sopocie z jednej strony - wiadomo - bezkresem morza jest zwieńczony. Z drugiej strony dostrzegłem zaś element górski - horyzont zalesionymi wzniesieniami postrzępiony. Pomiędzy "górami" a morzem Sopot z wieży widokowej tak się prezentuje.
wtorek, 18 czerwca 2013
Sopockie molo przed sezonem, czyli o inspirującej mocy bałtyckiego wiatru
Sopockie molo tuż przed wakacyjnym sezonem okazało się - tak jak przypuszczałem - pomostem do spokojnej wędrówki w głąb morza. Nieobciążone ciżbą ludzkich istnień pozwalało wyraźniej wsłuchiwać się w takt szumiącej zza barierek melodii. Bałtycki wiatr schładzał słoneczny żar z nieba, delikatnie rzeźbiąc i pieszcząc w morskiej wodzie grzywy niesfornych fal. Nie mogłem się nadziwić jak ta sceneria sprzyjała wedrówkom w głąb siebie. Bałtycki wiatr nieoczekiwanie bowiem wygładzał również niespokojne myśli w mojej głowie. Spokój, przestrzeń i morza bezkres zdawały się poszerzać perspektywę mojego wewnętrznego postrzegania, a tamten bałtycki wiatr wciąż mnie inspiruje.
środa, 12 czerwca 2013
Dwie strony tej samej książki
Fascynujące jest, choć przecież tak niełatwe, poszukiwanie, odkrywanie i kroczenie w życiu swoją drogą, bo jest w nas zarówno strona strachu, jak i strona miłości. Codziennie staram się uświadamiać sobie po której stronie chcę stać i po której stoję, bo czasem nieświadomość zamazuje perspektywę. Miłość i strach mogą walczyć w nas, o ile trudniej jednak, choć jakże wzbogacająco jest je ze sobą bratać. To przecież dwie strony mnie (jedne z wielu) - jak dwie strony tej samej książki.
środa, 10 października 2012
Beskid Sądecki: poranek ponad chmurami
Kolejne jesienne górskie wspomnienie z zatrzymanych w kadrze porannych obrazów z cyklu "ponad chmurami". Tym razem malowniczy Beskid Sądecki. Kiedy jestem ponad chmurami i oglądam wynurzające się spod chmur górskie wierzchołki, to zawsze mam wrażenie, że żyjąc tylko i wyłącznie w dolinach człowiek staje się uboższy o choćby takie perspektywy. Czasami warto wyjść wyżej, opuścić dotychczasowego siebie, by spojrzeć na świat, miejsca w których żyjemy i na samych siebie z całkiem innej, szerszej i być może dotąd nieodkrytej i nieznanej nam perspektywy. Mnie takie spojrzenia zawsze budują, ubogacają, ustawiają w szeregu. Są jak otwierane okna w sercu i umyśle. Podsuwają świeży podmuch nowych sił, przemyśleń, odkryć i możliwości... Bo góry nie są celem, lecz drogą...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
