O zmierzchu dnia nad morzem towarzyszył nam księżyc. Wyludniły się plaże, kiedy zaszło słońce. Spokojny spacer zrobił się bardziej intymny, a morskie fale - na przekór - wzmagając się szumiały jeszcze bardziej.
Może w tamtej chwili morze coś do nas mówiło? Może tylko z lądem jak codzień tańczyło?
Spotykamy się
jak morze z lądem
na łagodnym brzegu
- plaży naszych wnętrz.
I wciąż jak dzieci
radujemy się
tym niezwykłym
połączeniem:
gdzie piasek
wodą nasiąka,
a woda piaskiem
wypełnia się...
Piękne słowa, pełne wieczornej melancholii, słodkiej i kojącej :-)
OdpowiedzUsuńDominik