niedziela, 6 września 2009

Po powrocie... (z czterech górskich pasm)

Gorce, Beskid Sądecki, Pieniny, Tatry... Chciałem napisać, że coś przeżyłem. Jednak nie potrafię znaleźć odpowiednich słów... Była wędrówka. Była cisza. Była modlitwa. Trud i piękno chwil... Była mroźna pod gwiazdami noc i był upalny w słońcu dzień. Były rozmowy. Był człowiek. Była też niespodziewana śmierć... Był śmiech. Był ból. Była przestrzeń gór... Był górski świt i wschód słońca na Czole Turbacza. Był gwałtowny błysk i grzmot piorunów nad Zakopanem i nad Tatrami. Był strach. Była wdzięczność. Była troska. Była niepewność. Był odpoczynek i było zmęczenie. Był zawód i zachwyt. Było czekanie... Były decyzje i nieoczekiwane zmiany planów. Było tak wiele... Czas minął szybko i tylko w głowie plącze mi się pytanie: co po tym czasie pozostanie? Wierzę, że nie tylko obrazy... Nie tylko dźwięki i słowa... Ale doświadczenia... Bo wędrówka nie kończy się przecież tam w górach... Ona trwa przez cały czas... Każdy swoje camino nosi w sobie. A drogi mają to do siebie, że czasami się łączą, przecinają, oddalają lub biegną obok siebie... Doświadczam tego wszystkiego i cieszę się, że potrafię doceniać chwile. Tylko tyle (lub aż tyle) mam.



kaplica papieska na Polanie Rusnakowej w Gorcach


tablica pamiątkowa w kaplicy papieskiej


szczyt Trzy Korony w Pieninach widziany z poziomu Dunajca


Pieniny i Tatry widziane ze schroniska "Pod Bereśnikiem" w Beskidzie Sądeckim


w Dolinie Pięciu Stawów Polskich w Tatrach


na granicznym szczycie Szpiglasowego Wierchu


Czarny Staw pod Rysami i jego niezwykłe otoczenie


nad Czarnym Stawem Gąsienicowym z Kościelcem w tle


Czarny Staw Gąsienicowy i Orla Perć


pomnik ku pamięci tragicznej śmierci Mieczysława Karłowicza


spotkana na tatrzańskim szlaku siostra Albertynka


dziewięćsił bezłodygowy spotkany na Nosalu


groźne oblicze Tatr widziane ze szczytu Nosala

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz