Najbardziej w Drodze lubię to, że jest kompletnie nieprzewidywalna. Pakując plecak i wyruszając przed siebie trzeba mieć świadomość, że absolutnie wszystko może się zdarzyć. Może stać się coś okropnego lub wręcz przeciwnie. Może zdarzyć się również coś całkowicie nieoczekiwanego, np. mogą gonić Cię konie na środku jezdni :)
Też się zdziwiłem, gdy podczas przemierzania pierwszej części Szlaku Zamków Piastowskich, w pewnym momencie usłyszałem za sobą dźwięk kopyt i łańcucha ciągniętego po asfalcie.
Koń jaki jest każdy widzi, a mnie polubiły aż dwa na raz i pobiegły wprost na mnie. Jeden duży, drugi mały. Lubię konie, choć nigdy nie miałem okazji przekonać się, że one aż tak lubią mnie. Do tego na środku jezdni! :)
Po przywitaniu zamierzałem iść dalej, ale konie przez dłuższą chwilę nie chciały się ze mną pożegnać. Ba! Chciały wręcz iść dalej ze mną. Gdzie ja, tam one. Kiedy udało mi się oddalić jakoś na kilkadziesiąt kroków i umknąć ich uwadze, to znowu usłyszałem za sobą pędzące zwierza w moim kierunku.
Ostatecznie musiało dojść do niekoniecznie obustronnie miłych zbliżeń, które skończyły się dla mnie ślinotokiem na ubraniu :)
Nigdy nie wiesz co się w Drodze przydarzy, a spotkane konie okazały się nadzwyczaj zainteresowane wędrówkowym trybem życia :)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz