Nie przyzwyczajać się...
Do tego powietrza,
do zapachu lata,
do słów brzmienia,
do dachu nad głową,
do wykonywanej pracy,
do żadnej rzeczy,
rośliny,
zwierzęcia,
człowieka...
W przyzwyczajeniach tak wiele umyka...
Horyzont spojrzeń się zawęża,
niedostrzegalność zdarzeń przenika...
O ileż pełniej jest BYĆ w danej chwili...
Ze zdumieniem odkrywać codzienność na nowo
i poza kierunkiem w którym podążamy,
nie pragnąć więcej niczego.
W przyzwyczajeniach Obecność się dusi...






Naparstnica purpurowa - ulotne piękno :-)
OdpowiedzUsuńDominik