Siła marzeń jest niezwykła. Myślę, że każdy człowiek ją posiada, tylko być może nie każdy jest jej świadomy. Odkąd pamiętam jednymi z moich marzeń było latanie i góry, albo latanie ponad górami. Niejednokrotnie śniło mi się, że widzę szczyty gór i spoglądam na nie z wysoka. Siła marzeń zakodowana i odkrywana gdzieś w sobie ma moc przyciągania, więc kiedyś góry przyciągnęły mnie do siebie. Raz, drugi, trzeci... Aż w końcu zbliżyłem się do nich jeszcze bardziej. Ale co z lataniem?
No właśnie! Co prawda latałem jako pasażer samolotami, a kiedyś nawet bardzo mocno marzyło mi się aby skoczyć na bungee, ale loty np. spadochronowe czy balonem nigdy nie stały się moim udziałem. Uwielbiałem za to i nadal uwielbiam podglądać szybujące w tych niższych i wyższych przestworzach ptaki.
Więc o co chodzi z tym lataniem i to w dodatku w górach lub nad górami?
Niepostrzeżenie odkryłem, że tak naprawdę w moich marzeniach o lataniu nie chodziło o dosłowne latanie. Po prostu latanie było i jest dla mnie metaforą podróży.
Niektórzy ludzie są jak ptaki. Albo nieloty, albo te latające. I nawet jak latającym ptakom podcina się skrzydła to one wciąż marzą i tęsknią za tym aby latać. Taka jest ich natura.
Siła marzeń jest więc ogromna! Odkryłem jej "skrzydła" i wciąż odkrywam nowe. I latam! Najchętniej w/po górach.
I żeby nie było: pierwsza jaskółka wiosny nie czyni :) Dotyczy to także siły w dążeniu do wiosny marzeń :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz