W dużym stopniu idę światu pod prąd. Gdy on płynie niekontrolowanym nurtem „postępu”, ja wzmacniam brzegi swej duszy, by nie zalało jej płynące z nurtem świata szambo.
Z racji zauważonego już przeze mnie dawno postępującego „konfliktu interesów”, granica między moją duszą a światem nie może być płynna. Choć widzę dokąd świat zmierza i nawet boli mnie to czasem, to cieszę się, że nie należę w pełni do niego. Wyraźnie dostrzegam, że zbudowałem coś bardzo ważnego, co pozwala mi żyć, dzielić się i cieszyć się tym z bliskimi. Jestem pełen wdzięczności :)
- Czemu zawsze udajesz głaz? Jednego dnia gawędzimy, drugiego prawie się nieznamy. (...) Bywasz samotny?
- Tylko wśród ludzi.
- Wciąż wierzysz w piękną jasność, co? Jak Ty to robisz? Jesteś dla mnie czarodziejem.
- Wciąż widzę w Tobie iskrę.
Wszystko jest kłamstwem. To co słyszysz i widzisz. Nieprzebrane zasoby. Zjawiają się jedno za drugim. Jesteś w trumnie, w ruchomej trumnie. Chcą byś był martwy, albo odnalazł się w ich kłamstwie. Człowiek ma tylko jedno wyjście. Znaleźć coś swojego. Zbudować dla siebie wyspę...
Jeśli Cię w tym życiu nie spotkam, niech odczuję brak. Jedno Twoje spojrzenie, a oddam Ci całe życie.
Ciemność i światło. Cierpienie i miłość. Czy to wytwór jednego umysłu? Rysy tej samej twarzy? O duszo moja. Niech się stanę Tobą. Spójrz moimi oczyma. Spójrz na stworzone przez siebie rzeczy. Skąpane w blasku...
/fragment "Cienkiej czerwonej linii"/

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz