wtorek, 9 sierpnia 2011

Skąpane w blasku...


W dużym stopniu idę światu pod prąd. Gdy on płynie niekontrolowanym nurtem „postępu”, ja wzmacniam brzegi swej duszy, by nie zalało jej płynące z nurtem świata szambo. 

Z racji zauważonego już przeze mnie dawno postępującego „konfliktu interesów”, granica między moją duszą a światem nie może być płynna. Choć widzę dokąd świat zmierza i nawet boli mnie to czasem, to cieszę się, że nie należę w pełni do niego. Wyraźnie dostrzegam, że zbudowałem coś bardzo ważnego, co pozwala mi żyć, dzielić się i cieszyć się tym z bliskimi. Jestem pełen wdzięczności :)


- Czemu zawsze udajesz głaz? Jednego dnia gawędzimy, drugiego prawie się nieznamy. (...) Bywasz samotny?

- Tylko wśród ludzi.

- Wciąż wierzysz w piękną jasność, co? Jak Ty to robisz? Jesteś dla mnie czarodziejem.

- Wciąż widzę w Tobie iskrę.


Wszystko jest kłamstwem. To co słyszysz i widzisz. Nieprzebrane zasoby. Zjawiają się jedno za drugim. Jesteś w trumnie, w ruchomej trumnie. Chcą byś był martwy, albo odnalazł się w ich kłamstwie. Człowiek ma tylko jedno wyjście. Znaleźć coś swojego. Zbudować dla siebie wyspę...

Jeśli Cię w tym życiu nie spotkam, niech odczuję brak. Jedno Twoje spojrzenie, a oddam Ci całe życie.

Ciemność i światło. Cierpienie i miłość. Czy to wytwór jednego umysłu? Rysy tej samej twarzy? O duszo moja. Niech się stanę Tobą. Spójrz moimi oczyma. Spójrz na stworzone przez siebie rzeczy. Skąpane w blasku...

/fragment "Cienkiej czerwonej linii"/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz