Odkąd pamiętam intrygowała mnie inność. Pewnie dlatego, że często sam czułem się inny od spotykanych ludzi i czułem, że do nich nie pasuję, ale próbowałem się w nowym otoczeniu odnajdywać. Oswajać swoją inność wobec inności reszty. I tak w istocie jest, bo przecież każdy człowiek jest inny. Niektórzy jednak są bardziej inni od pozostałych i muszą oswoić swoją samotność. I właśnie o takich ludziach jest film "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona", który obejrzałem w kinie kilka dni temu. Główny bohater żyjący fizycznie wstecz (rodzi się jako 80-letni staruszek, a umiera jako niemowlę) to metafora inności. 'Baton' miejscami mnie wzruszył, miejscami rozbawił. I przypomniał, że każda inność musi odnaleźć się w tym co nazywa swoją rzeczywistością. Rozczarowała mnie w tym filmie zbyt duża liczba uproszczeń, ale dwie i pół godziny w kinie zleciały szybko. Tak jak kilkudniowy zimowy trekking po Karkonoszach z którego właśnie wróciłem. Zima w Karkonoszach hula. Niedawno ogłoszono tam (podobnie jak w Tatrach) IV stopień zagrożenia lawinowego. Królowa Sudetów okazała się jednak na tyle dla mnie łaskawa, że pozwoliła popatrzeć na zimowy świat ze swojego wierzchołka. Piękny świat.
Modlitwa to podróż do własnego wnętrza... Piszę tu o moich pasjach... O Camino... O spotkaniach... O podróżach do wewnątrz... O książkach, filmach i muzyce... O tym co jest we mnie... Czasem trzeba się zatrzymać, by móc iść dalej... Spojrzeć wstecz, usłyszeć swoje myśli... Zapamiętać jakiś obraz zatrzymany na fotografii... Wrócić do słów czasem zapomnianych i czerpać siłę... Czas jak rzeka płynie... Codziennie wsłuchuj się, czy upływa w rytmie Twego Serca, wtedy nigdy nie będzie stracony...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz