Codziennie w Modlitwie rewiduję swoją perspektywę patrzenia.
Zamieniam bezsilność wobec różnych spraw na radość z każdego oddechu.
Mentalnie zrzucam z siebie ciężar zbyt wielkich wymagań i oczekiwań.
Dostrzegam sens w zawężeniu marzeń choćby do kromki chleba.
I cieszę się tym, że im mniej posiadam, tym mniej mi do szczęścia potrzeba :-)
Rzeczywiście. Umiejętność poprzestawania na tym co się ma, to wielka sztuka, której warto się uczyć. Wtedy nasze szczęście nie będzie zależne od tego co na zewnątrz, lecz będzie wynikało z tego co jest w nas, w naszym Wnętrzu :-)
OdpowiedzUsuńDominik