poniedziałek, 21 grudnia 2009

O dawaniu - fragment "Proroka"

W tym przedświątecznym zabieganiu i w ten najkrótszy dzień w roku, kiedy to właśnie przychodzi do nas astronomiczna zima, przytaczam dziś fragment książki "Prorok" Khalila Gibrana. Jest to fragment "O dawaniu". Wydaje mi się on w sam raz na zatrzymanie się w tym okresie pędu do brania i konsumowania...


Niewiele dajesz, gdy dajesz co posiadasz. Ale gdy z siebie dajesz, zaiste prawdziwie dajesz. Bo czyż bogactwo nie jest rzeczą, którą pełni lęku trzymacie i pełni strachu pilnujecie - bo może jutro okaże się potrzebna?

A czym jest to jutro? I co może przynieść wam to jutro, kiedy jesteście jak pies ostrożny i strachliwy? On ukrył resztki kości w pustynnym piachu, gdzie wszystko ginie bez znaku, a teraz goni za pielgrzymami zdążającymi do miejsca świętego. Czym jest ten lęk, że coś kiedyś będzie potrzebne - jak nie potrzebą właśnie?

Czyż nie jest to lęk pragnienia przy wypełnionej studni - a więc pragnienie, które nigdy nie będzie ugaszone?

Są tacy, co ze swego majątku oddają tylko odrobinę. A i to dla chwały oraz uznania. Takie pragnienie dary ich zatruwa.

Są jednak i ci, którzy dają wszystko, choć mają niewiele. To oni żyją, wierząc w dostatek życia, a skarbiec mają zawsze pełen.

Są jednak dający radośnie, a radość ta ich nagrodą.

Jako i tacy są, którzy z bólem dają - lecz ten ból będzie dla nich niczym chrzest odrodzenia.

A i są tacy, co dają bez bólu, radości w tym dawaniu nie szukają i nawet o cnotach swych nie pomyślą. Oni dają po prostu - jak krzew mirtu w dolinie zapach swój posyła przestrzeniom.

Dobrze jest dawać, kiedy o to proszą, ale jeszcze lepiej dawać tym, co nie proszą, pojmując ich pragnienie.

Dla tych, którzy mają otwarte dłonie ku dawaniu, wiekszą radością niż dar jest samo szukanie człowieka, który ich dar przyjmie. Bo czy możesz cokolwiek zachować na zawsze tylko dla siebie?

Co jest posiadane, kiedyś musi być oddane. Zatem dawaj już teraz. Miej swój czas darowania, zamiast czasu spadkobierców swoich.

Powiadacie nieraz: dalibyśmy, ale temu kto zasłużył. A przecież nie mówią tak ani drzewa sadów waszych, ani stada na waszych pastwiskach. One dają, by żyć. Kto bowiem nie ofiaruje innym, martwy się staje. Pamiętajcie - kto zasłużył na dary dnia oraz nocy, zasługuje też na wszystko co wasze. Kto godny jest pić z oceanu życia, godzien jest także napełnić swój puchar u waszego źródełka.

Pomyślcie też, czy może być pustynia bardziej w sobie pusta niż ta, która wymaga wiary, odwagi, a nawet miłosierdzia od tych, co dary przyjmują? Kimże więc jesteście, gdy żądacie, aby oni obnażali pierś i dumę swoją? Kimże jesteście wy, którzy chcecie oglądać ich godność nagą, a dumę z szat odartą? Upewnijcie się najpierw w sobie, czyście godni dawać, a więc zostać narzędziem daru.

Tylko życie daje życie. Nie myślcie więc, że jesteście władcami daru. Wyście tylko świadkami.

Natomiast ci, którzy przyjmują dary - a każdy z nas je przyjmuje - niech nie myślą o wdzięczności: jakiż to ciężar. Inaczej nałożą to jarzmo nie tylko na siebie, ale i na tych co dają.

Powiadam - raczej udźwignijcie się razem przez ten dar wysoko, do lotu skrzydlatego.

Nie podkreślajcie nazbyt swego długu. Bo stanie się tak, jakbyście nie wierzyli w hojność Tego, co darował, a także i w to, że jest On synem ziemi - serdecznej i wolnej matki - a Bóg jest ojcem Jego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz