piątek, 9 kwietnia 2010

Zapomniana oaza...

Lubię ten czas i okoliczności, kiedy słyszę swoje myśli. Nikt i nic ich nie zagłusza, a zazwyczaj są one właśnie zagłuszane przez codzienność. W świecie, w którym żyję odczuwam nierzadko przesyt informacji. Jej nadmiar męczy i sprawia, że czasem zapominam o tym, co tak naprawdę jest ważne, a co zbyteczne. Co jakiś czas czuję się niewolnikiem cywilizacji. Dopóki nie przypomnę sobie o swojej oazie. Taką oazę warto budować. I do niej powracać, by nie oszaleć. Taką oazę należy wciąż odnajdywać i być jej najgorętszym obrońcą przed wszystkim tym, co może jej spokój zakłócić. I dopuszczać do niej wszystko to, co pomnoży jej wartość. Taką oazę – czasem przysypaną drobiazgami codzienności - nosi się przede wszystkim w sobie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz