Zakładnicy codzienności...
Noszą pęta w swoich głowach...
Niewolnicy swej niemocy...
Budują mury by szczelnie ją zakryć...
Pobiegną dalej zaprzedając wszystko...
Twierdząc: bo taki jest świat...
Ten świat jest chory, więc czy też musisz?...
Nie musisz... Tylko nie wiesz jak...
Na zakładników codzienności tresuje się nas od lat...
Spróbuj dostrzec swe kajdany...
Inaczej wciąż będziesz ranić...
Wszystkich wkoło, a siebie najbardziej...
Iluzja to okno przez które uciekasz...
By jakoś przetrwać trudny czas...
Wiem, bo kiedyś jak zakładnik codzienności
oszukiwałem siebie nie raz...
Tymczasem nawet najtrudniejszą codzienność,
można odkryć na nowo i przyjąć jak Dar...
Co prawda nie masz wpływu na to, co się przytrafia,
ale na odrzucanie kajdan codzienności wpływ masz...
Nie każde okno jest tym na prawdziwy świat...
Przez niektóre można nieostrożnie wypaść...
Wprost w objęcia coraz bardziej podstępnych...
Pozorów wolności...
To tam toczy się nieustanna gra,
którą przebiegli gracze wygrywają...
Nie mając pojęcia, że nie trzeba grać,
by wygrać...
Nie zakładaj więc z góry jak będzie...
że nic nie zdziałasz, że nie masz szans...
Bezwzględność codzienności choć czasem przytłacza,
nie zabiera najważniejszego, co w sobie masz.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz