Pora opadłych już w większości z drzew liści. Nagie gałęzie i konary. Zarudziałe barwy traw. Powietrze przenikające nawet w słońcu orzeźwiającym chłodem. Słońce znajdujące się jakby bliżej, tuż nad gór horyzontem. I te powłóczyste cienie drzew, a w oddali kontury poszczególnych wzniesień. Późna jesień pod Karkonoszami też ma swoje uroki.
Modlitwa to podróż do własnego wnętrza... Piszę tu o moich pasjach... O Camino... O spotkaniach... O podróżach do wewnątrz... O książkach, filmach i muzyce... O tym co jest we mnie... Czasem trzeba się zatrzymać, by móc iść dalej... Spojrzeć wstecz, usłyszeć swoje myśli... Zapamiętać jakiś obraz zatrzymany na fotografii... Wrócić do słów czasem zapomnianych i czerpać siłę... Czas jak rzeka płynie... Codziennie wsłuchuj się, czy upływa w rytmie Twego Serca, wtedy nigdy nie będzie stracony...



Ładnie, kojarzy mi sie z Beskidem Niskim. Też podobne widoki, góry porośnięte lasami. Przy okazji zapraszam do mnie: Szepty Szcześcia. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńDziękuję. Co prawda dotąd w całym swoim życiu spędziłem w Beskidzie Niskim zaledwie 8 pięknych dni, ale to wystarczyło, aby "złapać bakcyla" i poczuć klimat tamtych miejsc. Z pewnością późna jesień tam jest równie bogata w urokliwe miejsca (o ile nie bardziej) jak ta podkarkonoska. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuń