poniedziałek, 8 czerwca 2009

Retrospekcja: Nosal

O Nosalu (1206 m n.p.m.) chciałem wspomnieć już jakiś czas temu. Nie jest to może góra wybitna, ale interesująca. Ilekroć bywam w Zakopanem, a nie mam zbyt wiele czasu by ruszyć na dłuższe wędrówki w góry, to wtedy Nosal traktuję jako taki tatrzański punkt, do którego bardzo mnie ciągnie. Bardziej niż na Gubałówkę. Najchętniej wieczorami o zachodzie słońca, kiedy nie jest już tak oblegany przez ludzi. Ponoć nazwa góry pochodzi od kształtu skał od północno-zachodniej strony, przypominających nos, choć mnie nigdy takie skojarzenie nie przyszło do głowy. Nosal cenię głównie za różnorodność: jest tam i strome urwisko, turnie, reliktowe okazy czarnej sosny, jest to również stanowisko pierwiosnka łyszczaka, a przede wszystkim szarotki alpejskiej, niestety często niszczonej przez ludzi. Z Nosala roztaczają się ciekawe widoki m.in. na szczyty wznoszące się ponad Doliną Pańszczycą i Doliną Gąsienicową, a także na Giewont, Czerwone Wierchy i rejon Doliny Bystrej. Poza tym Nosal jest jednym z moich pierwszych zdobytych tatrzańskich szczytów, do których lubię wracać po dziś dzień.

środa, 3 czerwca 2009

Intensywność życia

Duchowość i fizyczność. Czasem tak od siebie odległe. Choć w jednej osobie. We mnie. Jedno bez drugiego nie tworzyłoby całości. Raz pełnej rozterek, raz bliskiej harmonii... Kiedyś myślałem, że intensywność życia mierzy się posiadaniem tego co namacalne oraz pokonanymi odległościami w przestrzeni, na które nie każdego stać. Teraz myślę, że intensywność życia mierzy się raczej przestrzeniami duszy, do których każdy ma dostęp, tylko nie każdy o tym wie...

wtorek, 2 czerwca 2009

O stresie...

Stres to jest chyba taki stan, którego przeważnie się unika. Oczywiście może być on także twórczy i pobudzający do działania, ale tylko wtedy jeśli znamy jego granice i swoje własne możliwości radzenia sobie z nim. Nie lubię stresu, ponieważ kojarzy mi się z tym całym cywilizacyjnym chaosem (często spraw mniej istotnych), od którego tak bardzo lubię się odgradzać. Ale nie można się do końca odgrodzić od czegoś w czym się czasem mimowolnie czy z konieczności uczestniczy... Właśnie mam za sobą noc ze stresem w tej jego mniej chwalebnej formie. Popełniłem błąd, którego skutki odczuwałem nie tylko ja, a którego w zmęczeniu nie potrafiłem sobie przypomnieć i dlatego w tej niepewności się stresowałem. Umysł ludzki to jednak nieogarnięty wszechświat... Zregenerowany działa lepiej...

poniedziałek, 1 czerwca 2009

Dzień Dziecka

W mniemaniu dorosłych dzieci są szczęśliwe. Nie mają trosk. Dlatego dorośli tęsknią czasem za dzieciństwem pozbawionym spraw dorosłych. Ale dzieci mają świat własnych trosk. Zdarza się też, że zbyt szybko tracą swe dzieciństwo... Tak nie powinno być. Świat widziany oczyma dziecka jest pełen barw, ciepła i świeżości... Większość dorosłych tego nie pojmuje... Zbyt zajęci są pracą i pieniędzmi. “Dlatego dzieci muszą być bardzo pobłażliwe w stosunku do dorosłych” - powiedział Mały Książę. Wszystkim dzieciom, tym małym i tym większym, oraz tym ukrytym gdzieś głęboko w dorosłych... wielu radości (nie tylko) w Dniu Dziecka :)