Nigdy dość mówić sobie o tym: uczucia to przeżycia, Miłość to postawa. Niewolnicy uczuć są jak drzewa, których gałęzie naginają się pod ciężarem różnych emocji. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie pękały w nich również korzenie... Silny korzeń drzewa to mocna postawa, której nie zmiecie z powierzchni ziemi żaden podmuch chwili... Z drugiej strony o taki korzeń-postawę trzeba mocno dbać i wciąż pielęgnować... Niektóre drzewa czekają na wiatr przeżyć, dzięki któremu poczują że żyją... Nie myśląc o korzeniach... Niektóre wędrują z miejsca na miejsce jak niesforne afrykańskie baobaby, które według legendy Bóg ukarał za to, że nie chciały być zaraz po ich stworzeniu tylko drzewami... Posadził je więc korzeniami do góry... Niektóre drzewa zaś rosną w siłę, łamiąc nawet w spotkaniach z silnym wiatrem swoje gałęzie... Odradzają się, bo trzymają je w pionie właśnie silne korzenie...
Modlitwa to podróż do własnego wnętrza... Piszę tu o moich pasjach... O Camino... O spotkaniach... O podróżach do wewnątrz... O książkach, filmach i muzyce... O tym co jest we mnie... Czasem trzeba się zatrzymać, by móc iść dalej... Spojrzeć wstecz, usłyszeć swoje myśli... Zapamiętać jakiś obraz zatrzymany na fotografii... Wrócić do słów czasem zapomnianych i czerpać siłę... Czas jak rzeka płynie... Codziennie wsłuchuj się, czy upływa w rytmie Twego Serca, wtedy nigdy nie będzie stracony...
Więcej o mnie:
niedziela, 8 listopada 2009
piątek, 6 listopada 2009
Słoneczny dzień na Ślęży
Kiedy pierwszy raz wybierałem się na Ślężę, a było to prawie dwa lata temu, nie myślałem że góra ta tak mnie zauroczy. Zrobiła to i do dziś tak o niej myślę. Jest wspaniałym miejscem na pooddychanie przestrzenią... Na szereg krótkich wędrówek po szlakach, które tam przebiegają... Miejscem pełnym kultowych pamiątek ze starożytności... Miejscem z którego w słoneczne dni roztacza się piękny widok na Sudety... Na szczycie Ślęży jest kościółek i schronisko... W jej masywie znaleźć można wiele kamiennych atrakcji... Ślęża leży niedaleko Wrocławia, stąd wypad na cały dzień na Ślężę jest dla mnie zawsze kuszącą odskocznią od zgiełku miasta... I dzisiaj jest dzień słoneczny... Listopadowy piątek... I dzisiaj odskakuję :) Na Ślężę...
wtorek, 3 listopada 2009
Koniec świata!
Czasem w życiu nastaje mrok, ludzie wydają się nosicielami samych czarnych i złych myśli, wzajemnie się siebie czepiają, zamiast wyjaśniać nieporozumienia to je umacniają, błahostki osiągają rozmiary katastrof... W takim otoczeniu wszystkiego się odechciewa... To właśnie wtedy jest czas próby. Wtedy okazuje się, które ludzkie budowle w postaci relacji są na tyle mocne, że przetrwają wyglądającą na nieskończenie wielkich rozmiarów zawieruchę... „Dobrze i zdrowo jest pomyśleć czasem o końcu świata” - powiedział kiedyś papież Jan Paweł II. I ja sobie tak wtedy myślę :)
poniedziałek, 2 listopada 2009
O zaufaniu...
Kiedy decyduję się obdarzyć zaufaniem drugiego człowieka to ryzykuję, bo nie wiem do końca (tego nie wie nikt) czy ktoś zaufanie w ogóle może pojmować w kategorii Daru, czy tylko zna jego znaczenie teoretyczne. Można przecież też niestety teoretycznie kochać, przyjaźnić się lub prawić morały. Takich gier między ludźmi pełno jest niestety wokół. Zaufanie to proces, który podlega wielu różnym próbom. Świadomym praktyka weryfikuje teorię. Tak jak góry weryfikują w czasie wędrówki podejście i nastawienie do nich konkretnego człowieka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)