wtorek, 17 lutego 2009

O słabości ducha

O słabości ducha myślę jak o znaku, by wzmacniać się duchowo od środka. Czasem trudno motywować się samemu i dlatego najczęściej ogarnięte słabością dusze potrzebują bratnich dusz. Czasem wystarczy wiedzieć, że jest ktoś komu po prostu możemy o swojej słabości w zaufaniu opowiedzieć. To daje wielką siłę. Ale to połowa sukcesu, bo nie wystarczy tylko przerzucać własne słabości na kogoś. Tak naprawdę każdy (czy to w związku, czy nie) jest sam. Żaden człowiek nie jest w stanie wejrzeć w głąb duszy drugiego. Owszem może go zrozumieć, pomóc mu i podzielić się własnymi wskazówkami. Ale druga połowa sukcesu polega na samodzielnej walce ze słabościami. Moje własne błędy, wyrzuty sumienia, słabości ducha tylko ja mogę naprawić. Nikt za mnie tego nie zrobi. I myślę, że na tym właśnie polega sztuka uczenia się życia i stawania się lepszym człowiekiem. Dla siebie i dla bliskich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz