Istnieją tacy ludzie, których nie zadowala zwykłe codzienne życie. Uciekają od życiowych schematów, próbują czegoś nowego. Nie chcą podążać przed siebie utartymi już przez innych szlakami. Szukają czegoś wyjątkowego dla siebie. Czegoś czego nie dokonał przed nimi żaden człowiek. To ich pasja. Lubią wyzwania. Ekstremalne wyzwania pełne ryzyka i życiodajnej adrenaliny. Właśnie z myślą o takich ludziach powstał trwający w kilku miastach w Polsce Festiwal Filmów Ekstremalnie Sportowych "360 stopni".
W ramach festiwalu wyświetlane są m.in. filmy dokumenatlne o surferach podróżujących po plażach trzech kontynentów; o początkach sportu deskorolkowego w Ameryce lat 70. i jego rozwoju do chwili obecnej; o narciarstwie wysokogórskim; o nurkowaniu bezdechowym; o podboju Antarktyki, czy o off-roadowcach przemierzających dzikie zakątki Ameryki. Ja wybrałem się na film o pierwszym wejściu bez użycia tlenu na Mount Everest. W 1978 roku dokonali tego Rheinhold Messner i Peter Habeler. Ambicje człowieka do pokonywania samego siebie i wyznaczania nowych granic własnych możliwości z pewnością w przyszłości przesuną się jeszcze dalej. Wystarczy spojrzeć wstecz i zajrzeć do Księgi Rekordów Guinessa, aby przekonać się na jakie niewyobrażalne rzeczy porywał się dotąd człowiek. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie w czym jeszcze człowiek "przejdzie samego siebie". Ale myślę, że każdy powinien próbować przekraczać swoje własne możliwości. Na miarę samego siebie. Niekoniecznie w ekstremalnym sportowym wydaniu. Zwykli ludzie też potrafią być niezwykli w pokonywaniu swoich własnych barier.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz