Jest najwyżej w Bieszczadach położonym schroniskiem (1232m npm, spotkałem się również ze źródłami podającymi wysokość 1239m npm, a na pamiątkowej pieczątce ze schroniska widnieje wysokość 1228m npm). Leży na Połoninie Wetlińskiej wzdłuż czerwonego szlaku z Przełęczy Orłowicza w kierunku Brzegów Górnych. Do schroniska można dojść również bezpośrednio szlakiem żółtym z Przełęczy Wyżnej oraz pośrednio szlakiem czarnym z osady Górna Wetlinka, gdzie po około 1h dochodzimy na wspomniany wyżej szlak żółty, którym kierujemy się w górę do schroniska. Schron ten zwany też jest popularnie „Chatką” lub „Tawerną”.
Powstał w latach pięćdziesiątych (w niektórych źródłach podają, że przed 1950r) jako wojskowy punkt obserwacyjny. W 1956r przejęło je PTTK, lecz dopiero od 1967r działa jako całoroczny obiekt z obsługą. Schronisko jest ciasne (około 40 miejsc noclegowych) i oferuje raczej spartańskie (jak dla kogo) warunki. Ceny noclegów nie są drogie. Na piętrze są 2 zbiorówki z piętrowymi łóżkami, na dole jadalnia, kuchnia, przedsionek, salka z wielgachnym kominkiem i dyżurka GOPR. „Chatka Puchatka” raczej nie jest przeznaczona dla grup zorganizowanych, choć w sezonowych szczytach okupują ją od zewnątrz tłumy „klapkowiczów”, którzy podjeżdżają autokarami, np. do Przełęczy Wyżnej. Wodę dowozi się tu w kanistrach ze źródełka, jest więc płatna, nawet bez dodatku esencji herbacianej. Jedzenie nie jest tu najtańsze. W pobliżu jest agregat prądotwórczy. Traktuję to schronisko bardziej jako schron w warunkach gorszej pogody. Kilka lat temu przeczekałem tam burzę. Pies ratowniczy dyżurujący tu razem z GOPR-owcami wzbudza czasem większe zainteresowanie niż okoliczne piękne i rozległe widoki. Bardzo sympatyczne psisko, które (z wyglądu już nie najmłodsze) dzielnie dawało sobie radę z aportowaniem rzucanego przez swojego pana kijka. Widoki przecudne, m.in. na Rawki, na Gniazdo Tarnicy, na Połoninę Caryńską, na Wetlinę. Przy odpowiedniej pogodzie rozmarzyć się idzie. Wpadłem tam kiedyś w totalnie miły stan zahipnotyzowania widokami :)
Powstał w latach pięćdziesiątych (w niektórych źródłach podają, że przed 1950r) jako wojskowy punkt obserwacyjny. W 1956r przejęło je PTTK, lecz dopiero od 1967r działa jako całoroczny obiekt z obsługą. Schronisko jest ciasne (około 40 miejsc noclegowych) i oferuje raczej spartańskie (jak dla kogo) warunki. Ceny noclegów nie są drogie. Na piętrze są 2 zbiorówki z piętrowymi łóżkami, na dole jadalnia, kuchnia, przedsionek, salka z wielgachnym kominkiem i dyżurka GOPR. „Chatka Puchatka” raczej nie jest przeznaczona dla grup zorganizowanych, choć w sezonowych szczytach okupują ją od zewnątrz tłumy „klapkowiczów”, którzy podjeżdżają autokarami, np. do Przełęczy Wyżnej. Wodę dowozi się tu w kanistrach ze źródełka, jest więc płatna, nawet bez dodatku esencji herbacianej. Jedzenie nie jest tu najtańsze. W pobliżu jest agregat prądotwórczy. Traktuję to schronisko bardziej jako schron w warunkach gorszej pogody. Kilka lat temu przeczekałem tam burzę. Pies ratowniczy dyżurujący tu razem z GOPR-owcami wzbudza czasem większe zainteresowanie niż okoliczne piękne i rozległe widoki. Bardzo sympatyczne psisko, które (z wyglądu już nie najmłodsze) dzielnie dawało sobie radę z aportowaniem rzucanego przez swojego pana kijka. Widoki przecudne, m.in. na Rawki, na Gniazdo Tarnicy, na Połoninę Caryńską, na Wetlinę. Przy odpowiedniej pogodzie rozmarzyć się idzie. Wpadłem tam kiedyś w totalnie miły stan zahipnotyzowania widokami :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz