czwartek, 14 października 2010

Pod chmurką...



Pod chmurką (czasem deszczową) lub pod gołym niebem - zależnie od pogody - najpiękniej spędzam czas, bo lubię się ruszać. Przez cały rok. Pod chmurką regeneruje swój umysł i ciało. Przynajmniej dwie godziny (prawie co) dziennie staram się znaleźć czas na zwykłe bycie pod chmurką. Najczęściej wśród zielonych płuc miasta. Uprawiam "beznordikłoking" (tak nazywam długie marszruty bez kijków), czasem biegam lub jeżdżę rowerem. Chodzę też do siłowni pod chmurką - także zimą. Pod chmurką oglądam góry. Pod chmurką przemierzyłem Camino de Santiago (fragment na zdjęciu). Pod chmurką także z pozoru groźną, szarą i niezachęcającą dostrzegam wciąż nowe barwy, nowe dźwięki, nowe smaki i zapachy... Bez Daru Przestrzeni moje życie nie miałoby sensu... A przede wszystkim pod chmurką spotykam się z tą wyjątkową i inną niż pozostałe Ciszą...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz