Tożsamość na lęku opartą
wiatr łamie jak wątłe drzewo.
Ciemność co myśli przygniata,
przegania jak mgłę o poranku.
Z pozorów siły odziera bezradność,
moc bezbronności w niej odkrywając.
Kłamstwa kruszy jak cegły,
wzniesionych z łatwizną budynków.
Jak domki z kart się rozpadają,
lichych konstrukcji żywe pustostany.
Serce wypełnia wdzięczność i radość,
drzwi daru dzielenia się otwierają.
We właściwym kontekście sens się odnajduje,
choćby nawet w kwiatu płatkach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz