Zauważyłem, że kiedy za oknem, tak jak teraz, spotkać można zimne i mokre wygwizdowo, wielu ludzi narzeka na świat i staje się zimnych, tak jak temperatura na zewnątrz. A to moim zdaniem najlepsza pora, aby szukać wbrew panującej pogodzie grzałek. Tak, tak, grzałek! I nie chodzi tutaj tylko i wyłącznie o termostaty, grzejniki, farelki, piecyki... Nie chodzi tutaj także tylko o rozgrzewające napoje (nie dla każdego grzałka to gorzałka), ciepłe ubrania, czy podróże w gorące kraje. Nie mam tu też na myśli ciepła drugiego człowieka. Taka grzałka istnieje w nas, trzeba ją tylko w sobie odnaleźć i po prostu włączyć. Na przekór wszystkiemu. Najlepszą grzałką jest Miłość. Banalne, ale jakże prawdziwe. Jeśli lubisz siebie, masz do siebie szacunek, dużo sympatii i motywacji, to zrobisz wszystko, aby nie zamarznąć. I znajdziesz jeszcze tyle tej energii w sobie, aby ogrzać nią parę innych osób. I wtedy fakt, że na dworze plucha i zimnica, nie sprawia już wrażenia „życiowej katastrofy”. Czy samopoczucie warto więc uzależniać od pogody?
Modlitwa to podróż do własnego wnętrza... Piszę tu o moich pasjach... O Camino... O spotkaniach... O podróżach do wewnątrz... O książkach, filmach i muzyce... O tym co jest we mnie... Czasem trzeba się zatrzymać, by móc iść dalej... Spojrzeć wstecz, usłyszeć swoje myśli... Zapamiętać jakiś obraz zatrzymany na fotografii... Wrócić do słów czasem zapomnianych i czerpać siłę... Czas jak rzeka płynie... Codziennie wsłuchuj się, czy upływa w rytmie Twego Serca, wtedy nigdy nie będzie stracony...
Więcej o mnie:
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz