niedziela, 23 marca 2014

Deszczowy las eukaliptusowy


Wędrując Camino de Santiago nierzadko paliło mnie wiosenne słońce, smagał nieobliczalny wiatr, zraszał niespodziewany deszcz... I ta Droga wciąż we mnie trwa, a dzisiejszy wiosenny deszcz przypomniał mi o wędrówce przez deszczowe lasy eukaliptusowe Hiszpanii. 

Pewnie w słońcu ten galicyjski las wygląda przepięknie, ale mnie przywitał deszczem i wcale piękny mi się wtedy nie wydał. Zrobiło się ponuro, zimno i wietrznie. Sucha dotąd ścieżka zamieniła się w grząskie błoto. Pewny krok spowolnił by zamienić się w ostrożne stąpanie. Przejrzysty dotąd obraz stał się mniej wyraźny, a regularny oddech załamał się w swoim dotychczasowym rytmie.

Ten deszcz był mi wtedy potrzebny. Tak jak potrzebny jest dzisiaj. Tak jak potrzebny jest zawsze wysuszonej ziemi, która pragnie deszczu by wydawać plony i żyć. Tak jak potrzebny jest wypłowiałym duszom i jałowym spotkaniom, by móc - ostrożnie w deszczu stąpając - spróbować dostrzec jego sens dla siebie.

Przyroda od dawna jest dla mnie mistrzem przekazu.




1 komentarz:

  1. Ekstra są Twoje, R, relacje z Camino. Przeczytać w nich można też coś między wierszami. A ja o Twoich wyprawach nadal tak mało wiem...

    OdpowiedzUsuń