Tatrzański szczyt, ku któremu z wyraźną fascynacją (zawsze gdy w jego pobliżu jestem) wznoszę wzrok; który czy to opalony w słońcu czy otulony mgłą wciąż mnie niezwykle urzeka... to Kościelec. I pomimo tego, że inne szczyty - większe i mniejsze - również potrafią mnie 'zahipnotyzować', to Kościelec był pierwszy i wciąż nim pozostaje... Poniżej kilka zdjęć z mojego ostatniego pobytu w Tatrach z Kościelcem w roli głównej.
W stronę Kościelca - droga na Halę Gąsienicową
Hala Gąsienicowa z Kościelcem
Czarny Staw Gąsienicowy i Kościelec
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz