... że lubię wrony! Dostrzegam je co roku najbardziej późną jesienią, kiedy kolorowe liście opadły już z niektórych drzew, a w tle tylko kraaa i kraaa. Dziś w parku też zwróciły na mnie swoją uwagę. Wrony. Jakże niedoceniane...
Lubię dostrzegać piękno w takich z pozoru niedostrzegalnych drobnostkach. Wrony kojarzą mi się również ze zbliżającym się Dniem Wszystkich Świętych i z zimą. Choć same w sobie są wątpliwej urody, to w grupie ich pełen krakania przelot nad głową jest wyjątkowy. Lubię wrony. Zupełnie jak w piosence...
W berżeretkach, balladach, canzonach
Bardzo rzadko jest mowa o wronach,
A ja mam taki gust wypaczony,
Że lubię wrony...
Los im dolę zgotował nielekką:
Cienką gałąź i marne poletko,
Czarne toto i w ziemi się dłubie -
-a ja je lubię...
Gdy na polu ze śniegiem wiatr wyje,
Żadna wrona przez chwilę nie kryje,
Że dlatego na zimę zostają,
Że źle fruwają...
Ale wrona, czy młoda, czy stara,
Się do tego dorabiać nie stara
Manifestów ni ideologii -
-i to ją zdobi...
Gdy rozdziawią dziób - wiedzą dokładnie,
Że ich głosy brzmią raczej nieładnie,
Lecz nie wstydzą się i nie tłumaczą,
Że brzydko kraczą...
I myśl w głowach nie świta im dzika,
By krakaniem udawać słowika,
By krakaniem nieść sobie pociechę -
- i to jest w dechę!
Żadna wrona się także nie łudzi,
Że postawi ktoś stracha na ludzi,
Co na wrony i we dnie, i nocą
Czychają z procą...
Wrony fruną z godnością nad rżyskiem,
Jakby dobrze im było z tym wszystkim,
I w tym właśnie zaznacza się wronia
Autoironia.
Nie udają słodyczy nieszczerze,
Mężnie trwają w swym schwarzcharakterze,
Nie składają w komorę zasobną,
Gdy więcej dziobną.
Wiedzą, że - mimo wszystkie przemiany -
Nie wyrosną na rżysku banany,
Nie zamienią się w kawior pędraki,
Bo układ taki...
W berżeretkach, balladach, canzonach
Bardzo rzadko jest mowa o wronach,
A ja mam taki gust wypaczony,
Że lubię wrony...
Los im dolę zgotował nielekką:
Cienką gałąź i marne poletko,
Czarne toto i w ziemi się dłubie -
- a ja je lubię,
A ja je lubię...

Wrony to bardzo mądre ptaki, dlatego (głupi) ludzie ich nie doceniają...
OdpowiedzUsuńDzisiaj przyglądałam się, jak, w porze wroniego śniadania, całe stado fruwało do pobliskiego ogrodu (poza polem mojego widzenia), gdzie pewnie nie zebrano orzechów. Szczęśliwe ptaki, jak jeden, miały w dziobach włoskie orzechy. Przysiadały pojedynczo na pobliskich dachach i, po rozkruszeniu orzechów dziobami, zajadały. Często widzę w drodze do pracy, jak rzucają orzechy na beton lub nawet na jezdnię. Wykorzystują samochody jak dziadka do orzechów. Pozdrawiam :)