Pod takim hasłem organizowane były dla licealistów m.in. we Wrocławiu warsztaty z komunikacji międzyludzkiej, a ja od lat traktuję samą formę SMS jako fantastyczny sposób na wymianę myśli. Nie każdy wie, że w tym roku SMS wchodzi w wiek dorosły, bowiem w grudniu ta forma komunikacji skończy 18 lat.
Pierwszy SMS wysłany został dokładnie 3 grudnia 1992 roku w Wielkiej Brytanii. Niejaki Neil Papworth, pracownik firmy telekomunikacyjnej Vodafone, składał w nim przedwczesne życzenia z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia swoim kolegom. Pamiętam, że moja przygoda z SMS rozpoczęła się dość późno w stosunku do moich znajomych, albowiem nie jestem osobą, która goni za nowinkami technicznymi. Właściwie to ja mam chyba teraz drugi, albo trzeci telefon komórkowy w swoim życiu, i czasem nadziwić się nie mogę tym poszukującym to coraz nowych komórek, którzy mieli już w swoim życiu ich kilkadziesiąt. Kilka lat temu odkryłem, że w formie SMS-a lub MMS-a zapisuję również w swoim telefonie ważne dla mnie przemyślenia, które niekoniecznie wysyłam do znajomych. Mój telefon jest więc częściej takim elektronicznym mini zeszytem, w którym zapisuję ważne dla mnie myśli. Tak samo jak blog jest takim większym elektronicznym zeszytem, do którego w przeciwieństwie do komórki zajrzeć może każdy. Fenomen SMS opisywany już był w książkach, np. w książce Daniela Senderka "SMS. Słowa Mają Siłę", oraz w piosenkach, np. "SMS" Ewy Bem. Myślę, że siła SMS zależy tylko i wyłącznie od tego, jacy są ich autorzy. Znane są przecież przypadki, że SMS-em można kogoś prześladować. SMS jest tylko narzędziem, glinianą formą, z której ulepimy to co chcemy ulepić przy pomocy słów. To wszystko jest tylko formą przekazu, a odbiór może być już zupełnie inny. Dlatego nic nie zastąpi komunikacji twarzą w twarz, ale z dobrodziejstwa techniki warto w konstruktywny sposób korzystać.
Pierwszy SMS wysłany został dokładnie 3 grudnia 1992 roku w Wielkiej Brytanii. Niejaki Neil Papworth, pracownik firmy telekomunikacyjnej Vodafone, składał w nim przedwczesne życzenia z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia swoim kolegom. Pamiętam, że moja przygoda z SMS rozpoczęła się dość późno w stosunku do moich znajomych, albowiem nie jestem osobą, która goni za nowinkami technicznymi. Właściwie to ja mam chyba teraz drugi, albo trzeci telefon komórkowy w swoim życiu, i czasem nadziwić się nie mogę tym poszukującym to coraz nowych komórek, którzy mieli już w swoim życiu ich kilkadziesiąt. Kilka lat temu odkryłem, że w formie SMS-a lub MMS-a zapisuję również w swoim telefonie ważne dla mnie przemyślenia, które niekoniecznie wysyłam do znajomych. Mój telefon jest więc częściej takim elektronicznym mini zeszytem, w którym zapisuję ważne dla mnie myśli. Tak samo jak blog jest takim większym elektronicznym zeszytem, do którego w przeciwieństwie do komórki zajrzeć może każdy. Fenomen SMS opisywany już był w książkach, np. w książce Daniela Senderka "SMS. Słowa Mają Siłę", oraz w piosenkach, np. "SMS" Ewy Bem. Myślę, że siła SMS zależy tylko i wyłącznie od tego, jacy są ich autorzy. Znane są przecież przypadki, że SMS-em można kogoś prześladować. SMS jest tylko narzędziem, glinianą formą, z której ulepimy to co chcemy ulepić przy pomocy słów. To wszystko jest tylko formą przekazu, a odbiór może być już zupełnie inny. Dlatego nic nie zastąpi komunikacji twarzą w twarz, ale z dobrodziejstwa techniki warto w konstruktywny sposób korzystać.

sms bywa też niestety dla niektórych wygodną alternatywą dla prawdziwej rozmowy, bo łatwiej jest czasem coś napisać niż powiedzieć prosto w twarz. Smsy nie uczą odwagi.
OdpowiedzUsuń~Jim
To prawda, ale z drugiej strony SMS chyba nie wymyślono po to, aby odwagi uczył, a sprytnie wykorzystują go Ci, którzy odwagi cywilnej nie posiadają. Są sprawy takiej wagi, które nie nadają się na przekazanie w formie SMS, a jednak są poprzez SMS przekazywane. I to jest smutne i świadczy tylko o nadawcach takich wiadomości.
OdpowiedzUsuńSms są dobre jesli chcę się z kimś umówić na kawę, jeśli mam coś ważnego, a nie mogę się spotkać z tą osobą, to wolę napisać maila, jest szybciej i można więcej napisać, nie ogranicza mnie. SMS są szybkie i tanie, ale traktuję je raczej jako krótkie informacje niż substytuty rozmowy.
OdpowiedzUsuńBawienie się MMSami jest dużo ciekawsze.