Tęsknię za zimą w górach, a tu przyszła wiosna w powietrzu... w listopadzie! Przyroda nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Dziś we Wrocławiu było w cieniu +18 stopni. I ten zapach ciepłego jesiennego powietrza. Tak, to prawdziwy dar jesieni. I cieszę się nim póki mogę, bo będzie trwał przecież tylko chwilę... Jak wszystko co najpiękniejsze.
Przypomniało mi się też takie słoneczne i ciepłe, również listopadowe zdjęcie (właśnie to powyżej), które zrobiłem w takich samych pogodowych warunkach jakie miały miejsce dziś. Im bardziej się w to zdjęcie wpatruję, tym bardziej jest ono dla mnie niezwykłym symbolem wolności wyboru. Czasem właśnie jakiś powiew ciepłego powietrza pośród paskudnych pogodowo dni może być takim katalizatorem do przypominania sobie wciąż na nowo, że co rusz gdzieś spotykam na swojej Drodze kolejne rozstaje dróg i wybieram, którą drogą pójdę... I tak jak dziś cieszę się na pozór niedostrzegalnymi rzeczami, tak też ponoszę konsekwencje swoich decyzji. Czasem dobrych, czasem mniej... Przede wszystkim zaś cieszę się samą możliwością wyboru... Znam główny kierunek :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz