wtorek, 14 grudnia 2010

Ukryte w małych rzeczach...


Najpiękniejsze jest wszystko to co najprostsze. Jak choćby szklanka gorącej herbaty w zimny śnieżny czas na kuchennym stole... Jak choćby odrobina chleba i słoninki w domku – karmniku dla ptaków, i zimowej ptasiej uczty z zachwytem podpatrywanie...


Czy to nie dziwne, że w natłoku ilości spraw do załatwienia, natłoku rzeczy do wyboru, natężeniu hałasu bombardujących zewsząd reklam i polityki, pogoni za pieniądzem, za prezentami, za nadmiarem adrenaliny i wrażeń, w poszukiwaniu doznań, olśnień, przeżyć, nie potrafimy po prostu wybrać z tego wszystkiego czegoś najważniejszego dla siebie? Odkryć, że to nie leży gdzieś daleko... Gdzieś poza nami... Gdzieś, gdzie niby mamy tak usilnie biec... Odkryć, że to co najważniejsze kryje się w głębi każdego człowieka... Także w naszym na co dzień zagłuszanym wnętrzu...

Świadomie wybieram tak ważny czas... Choćby tylko odrobinę... By odnaleźć się w pozornie małych rzeczach, a wielkich sprawach, bo kocham siebie i nie pozwolę dać się zwariować w dzisiejszym zabieganym w pogoni za tym co zewnętrzne świecie... Czy w tej pogoni bowiem znajduje się szczęście?...

Posłuchaj jak niewiele z zewnątrz do szczęścia potrzeba... Wystarczy otworzyć się i być dla siebie... Posiedzieć z kimś bliskim w kuchni... Choćby jak w poniższej piosence: posiedzieć przy starej naftowej kuchence z unoszącym się nad nią zapachem nafty... I mieć do szczęścia choćby tylko ostry nóż do krojenia i spory bochenek chleba, by podzielić się nim z najbliższymi... To wystarczy... A gdy będzie trzeba, to spakować wszystko co najpotrzebniejsze choćby do piknikowego kosza i wyjechać, gdzieś... Żeby nikt nas nie odnalazł...

"Posiedzimy sobie razem w kuchni" - Elżbieta Adamiak i Krzysztof Kiljański


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz