Niesprawiedliwość to jedna z tych „rzeczy”, które bolą najbardziej. Szczególnie w tych sferach, w których wyraźniej oczekuje się sprawiedliwości, bo przecież naiwnym wydaje się oczekiwanie jej na wszystkich płaszczyznach życia... Niesprawiedliwość wypływa z „wąskiego spojrzenia”... Ludzkiego spojrzenia... Uderza w godność, godzi w szacunek, podcina skrzydła nadziei, przewartościowuje dotychczasowe przekonania, rodzi żal... Może być świadoma i nieświadoma... I jedna i druga wywołuje cierpienie. To co wypływa z człowieka, jak i to w jaki sposób człowiek przyjmuje i reaguje na to co go spotyka, to kwestia tak indywidualna w swej różnorodności jak miliardy ludzi na świecie. Niesprawiedliwość panoszy się od zarania dziejów między ludźmi. Nie sposób jej uniknąć. Nigdy nie wiem jak ją przetrwać lub pomóc przetrwać ją komuś? W cieniu pokory, ciepłych myśli, dobrego słowa i empatycznej ciszy znajduję jednak odrobinę tej malejącej nadziei w czasem nieobliczalnych stanach bezradności... Odrobinę, która z czasem znów wzrasta i pozwala walczyć dalej... :)
Modlitwa to podróż do własnego wnętrza... Piszę tu o moich pasjach... O Camino... O spotkaniach... O podróżach do wewnątrz... O książkach, filmach i muzyce... O tym co jest we mnie... Czasem trzeba się zatrzymać, by móc iść dalej... Spojrzeć wstecz, usłyszeć swoje myśli... Zapamiętać jakiś obraz zatrzymany na fotografii... Wrócić do słów czasem zapomnianych i czerpać siłę... Czas jak rzeka płynie... Codziennie wsłuchuj się, czy upływa w rytmie Twego Serca, wtedy nigdy nie będzie stracony...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz