niedziela, 19 lipca 2009

Niezwyczajni...

Niezwyczajni ludzie istnieją. Myślę, że mijam ich czasem na ulicy, w pociągu, w autobusie, w pracy... Tylko otwierając się przed kimś (i odwrotnie) mogę poznać czyjąś niezwyczajność. Znam kilka niezwyczajnych osób. Jestem szczęśliwy, że pojawiły się na mojej drodze. Niezwyczajność odbierana jest indywidualnie. Dopiero z czasem można się przekonać, kto tak naprawdę jest/był dla nas niezwyczajny. To ogromna wartość spotkać takich ludzi. Gdy ich nie widzę, to noszę i pielęgnuję ich obraz w sobie. Dużo się od nich nauczyłem. Najpiękniejsze jest to, że w ogóle nie widać po nich niezwyczajności. Są najzupełniej zwyczajni w swoich słabościach i smutkach, radościach i nadziejach. Wyjątkowość ich zwyczajności przekuwa się według mnie na niezwyczajność w tym, że potrafią wciąż iść do przodu, pokonywać przeszkody, dzielić się, poszukiwać i wzrastać, a ja jestem wdzięczny, że mam możliwość wzrastać razem z nimi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz