Czasem jest mi wstyd, że jestem człowiekiem, a czasem ogarnia mnie złość, kiedy widzę do czego człowiek jest zdolny. I pomyśleć, że jesteśmy najbardziej rozumnymi istotami na Ziemi... To widać na przykład patrząc na powalone przystanki autobusowe w miastach, czy na wyrwane z chodników kosze na śmieci... Pamiętam wyprawę (sprzed kilku lat) do lasu. Lubię w nim przebywać. Razem z moimi czworonogami spotkałem wtedy sarny. Dostrzegłem też jastrzębia wypatrującego pożywienia. Po niewielkim deszczu na leśną drogę wypełzł ochoczo padalec. Krople rosy lśniły w słońcu na jego delikatnej skórze. Moje psy ze zdziwieniem powąchały to bezbronne stworzonko. Chyba pierwszy raz w życiu spotkały takiego nieznajomego. Po chwili poszliśmy dalej zostawiając nowego przyjaciela. Wkrótce na skraju sosnowego lasu znalazłem kurkę. To był mój pierwszy jadalny grzyb znaleziony w tamtym sezonie. Cieszyłem się, że „mój” las jest tak hojny w podarunki.
Tylko warto pamiętać o wiedzy na temat grzybów. Dość łatwo pomylić jadalnego z trującym. Parę lat temu zaopatrzyłem się w książkę na ten temat. Jednak dużo więcej nauczyłem się od mojej babci. To ona pierwsza wprowadziła mnie w tajniki grzybobrania. I choć już odeszła (tak jak moje czworonogi) w świat wiecznego lasu, to jej słowa i przestrogi wciąż są ze mną... Gdy już wracałem do domu, by podzielić się z bliskimi nowymi leśnymi wiadomościami, w tym samym miejscu co poprzednio, spotkałem ponownie znajomego padalca. Leżał na leśnej drodze pokrojony na trzy części, a w dali słychać było beztroskie śmiechy jakichś wyrostków. Nie napiszę, co mi przyszło wtedy do głowy. Myślę, że łatwo się tego domyślić. To niesamowite wciąż dla mnie jest, że nie można pojąć tak oczywistej prawdy, że wchodząc do lasu, trzeba uszanować go i jego mieszkańców, wtedy las odwdzięczy się tym samym. Jeśli nie ma się choć krzty szacunku dla przyrody, to nie ma się prawa oczekiwać szacunku dla siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz