Kiedy jest się zaganianym np. pracą, wówczas czas upływa bardzo szybko... Nie lubię tego, bo wtedy zagłuszone nadmiarem obowiązków zostaje moje "ja" i bywa czasem, że czuję iż coś w sobie tracę... Jeśli w ciągu całego dnia zabiegania za wypełnianiem bardziej lub mniej przyjemnych obowiązków zawodowych i domowych, za "naginaniem się" do często niezbyt istotnych oczekiwań innych ludzi, za "pośpiechem" komunikacyjnym, nie znajduję w sobie siły i czasu na bycie choć przez chwilę ponad to wszystko, to najzwyczajniej się spalam. Dlatego codziennie, w różnych i zupełnie nieokreślonych porach dnia, a nawet czasem po przebudzeniu się w środku nocy, ćwiczę sztukę uwalniania swoich myśli, które płyną wtedy bez żadnego konkretnego powodu w sobie tylko znanym kierunku. Najlepiej wychodzi mi to podczas wykonywania długich i żmudnych czynności... Przemieszczanie się środkami komunikacji również temu sprzyja. Wiem, że taka regeneracja umysłu pozwala mi nie "ścigać się" ze zmęczeniem ciała i niepewnością oraz odsuwa w dal ewentualne zniecierpliwienie. W przeciwieństwie do wszelkich dopalaczy rzeczywistości, które tylko oszukują organizm przytępiając zmysły.
Modlitwa to podróż do własnego wnętrza... Piszę tu o moich pasjach... O Camino... O spotkaniach... O podróżach do wewnątrz... O książkach, filmach i muzyce... O tym co jest we mnie... Czasem trzeba się zatrzymać, by móc iść dalej... Spojrzeć wstecz, usłyszeć swoje myśli... Zapamiętać jakiś obraz zatrzymany na fotografii... Wrócić do słów czasem zapomnianych i czerpać siłę... Czas jak rzeka płynie... Codziennie wsłuchuj się, czy upływa w rytmie Twego Serca, wtedy nigdy nie będzie stracony...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz