poniedziałek, 27 września 2010

Skarby moje...




Zapytałem niedawno jedną osobę o to czy ma przyjaciół, takich prawdziwych od serca... I usłyszałem, że jeszcze do niedawna odpowiedź na to pytanie brzmiała: „nie mam”. Jakie to smutne, pomyślałem. I cieszyłem się, że ta odpowiedź dotyczyła przeszłości. Od razu pomyślałem o swoich przyjaźniach, a przyjaciół mam troje... Każde z nich jest inne... Tak jak każda z tych wyjątkowych dla mnie relacji...

Pierwsza Przyjaźń – najstarsza, jest także najbardziej dynamiczna. Burzliwa, pełna zarówno gniewu, jak i śmiechu oraz łez, dojrzewała w bólach do tego, aby móc się Przyjaźnią nazywać. Łączy ze sobą dwa uparte charaktery i sprawdziła się w najliczniejszym wachlarzu różnych sytuacji. I wciąż trwa... Największy wyróżnik tej przyjaźni, która różni ją od dwóch pozostałych to chyba racjonalność, stąd nazwałbym ją umownie RACJONALNĄ.

Druga Przyjaźń – nie jest wcale drugą, czyli mniej ważną od pierwszej. Jest po prostu inna... Jest chyba najdelikatniejszą z pozostałych, skomplikowaną, a jakże bliską. Nie brakuje jej empatii i twardego stąpania po ziemi, ale to właśnie dzięki niej współposzerzam te najbardziej nienamacalne horyzonty i przestrzenie, poruszając się po labiryntach naszego wspólnego bycia. Ona wnosi w nasze życie powiew świeżości. Umownie nazwałbym ją DUCHOWĄ.

Trzecia Przyjaźń – choć najmłodsza, to jest z nich wszystkich chyba najbardziej spontaniczna. Zaskakuje wspólną twórczością. Dosięga najczęściej z pozostałych szeroko rozumianej sztuki. Bywa autoironiczna jak pozostałe, z tymże w jej przypadku ta autoironia jest zazwyczaj kolejną furtką do odkrycia czegoś nowego. Jest też z pozostałych najbardziej nieobliczalna. Aby odróżnić ją od pozostałych jakąś szczególną jej cechą, to nazwałbym ją ARTYSTYCZNĄ.

To są skarby moje, które jak kwiaty wymagają pielęgnacji... By nie obrosnąć w chwasty...  Nie jest łatwo się ze mną zaprzyjaźnić, albowiem raczej jestem tzw. outsiderem. Nie jest łatwo i mi się z kimś zaprzyjaźnić, albowiem wymaga to przede wszystkim sporej dozy czasu. Stąd skarb ten uważam za tymbardziej cenny... Wszystkich troje moich przyjaciół cechuje również szczególny rodzaj kociego sposobu bycia, czyli chodzenia własnymi ścieżkami i wyjątkowa wrażliwość - różnie okazywana. I ten nie do opisania kociołek wielu cech, zdarzeń, emocji i myśli, będący dla mnie Darem, pozwolił mi w trzech różnych momentach mojej Drogi odkryć każdą z tych wyjątkowych dla mnie przestrzeni... Dziękuję za to, że SĄ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz