piątek, 1 stycznia 2010

Nowy Rok

Przyszedł... I już spotkałem się z narzekaniami, że nic się nie zmieniło. Niby jak miało się coś ważnego zmienić w ciągu jednej sylwestrowo-noworocznej nocy? Wszystko zostało po staremu, ale tak mówią Ci, którzy oczekują zmian z zewnątrz. Nie wiedzą lub zapominają, że wszelkie zmiany małymi krokami zaczyna się od środka. Na koniec starego roku i na początek nowego, wcale nie liczy się dla mnie huk petard, urok fajerwerków, pomroczność alkoholowa, czy ciśnienie na "powierzchowność" jakie zauważalne jest u wielu ludzi przy tej okazji. To wszystko przemija tak szybko jak szybko płynie czas. Rok 2010 to Rok Święty, więc ten dopiero co rozpoczęty rok przywitałem po raz pierwszy w życiu razem z Dominikanami. Eucharystia o północy wśród roztaczającego się poza Kościołem huku petard i skupienie to wyjątkowe powitanie Nowego Roku. To będzie Dobry Rok i 365 nowych szans na realizację Drogi... Zaczynam, więc już od dziś, aby nie zmarnować żadnej z tych szans! Małymi kroczkami... Od środka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz