Ciężko o Ciszę, kiedy w głowie chaos myśli... Bo Cisza, o której piszę nie jest tylko Ciszą, która otacza, ale również wypływa z wnętrza... Szukam jej i staram się z nią zaprzyjaźnić, a ona ma czasem mnie gdzieś, woli inne miejsca... Nie poddaję się... Czasami szukam sprzyjających Ciszy okoliczności... Odnajduję ją (choć czasem z trudem) w zgiełku miasta i w wielu innych miejscach, ale najpiękniejszą Ciszę odnalazłem w górach.
Pamiętam, że kiedyś wybrałem się jesienią na wędrówkę grzbietem Karkonoszy od Szklarskiej Poręby przez Śnieżne Kotły, Przełącz Karkonoską, Śnieżkę, Sowią Przełęcz do Karpacza. Było pogodnie, niewielu wędrowców, wiatr cichutko szumiał, słońce wschodziło... Szedłem bez pośpiechu cały dzień, a pamiętam z tego dnia może kilka godzin... Nie wiem co działo się ze mną w trakcie tej wędrówki, po prostu szedłem, bo przecież przeszedłem wymieniony wyżej odcinek szlaku :) Ale gdzie był wtedy mój umysł? Tego nie wiem, bo mimo że miałem początkowo jakieś myśli, potem chyba ucichły... Patrzyłem, słuchałem, chłonąłem... I teraz myślę, że takie wyłączenie się było właśnie tą Ciszą, której czasem bardzo pragnę. Nie zainspirowało mnie to do niczego, nie pocieszyło, nie zdenerwowało, po prostu Coś się wydarzyło, a dziś wiem, że mi się podobało... Ta Cisza była zaskoczeniem, bo kompletnie się jej nie spodziewałem, pojawiła się zupełnie nieplanowana i pozwoliła na odkrywanie nowych terytoriów emocji, dotąd mi nieznanych, związanych tylko ze mną i z moim wnętrzem. Są różne rodzaje Ciszy. Ciszę można z kimś dzielić i przeżywać ją indywidualnie. Cisza może boleć, może ranić, może krzyczeć... Cisza może przynosić ukojenie, radość i energię... Jest też modlitwą, rozmową, medytacją, oderwaniem się od siebie... Jest też byciem ze sobą i słuchaniem siebie... I szukaniem Prawdy... Goniąc za czymś nie usłyszysz Ciszy... Nie usłyszysz siebie... Nie spotkasz się z ... A może właśnie chcesz Ciszę zagłuszyć? ...
Pamiętam, że kiedyś wybrałem się jesienią na wędrówkę grzbietem Karkonoszy od Szklarskiej Poręby przez Śnieżne Kotły, Przełącz Karkonoską, Śnieżkę, Sowią Przełęcz do Karpacza. Było pogodnie, niewielu wędrowców, wiatr cichutko szumiał, słońce wschodziło... Szedłem bez pośpiechu cały dzień, a pamiętam z tego dnia może kilka godzin... Nie wiem co działo się ze mną w trakcie tej wędrówki, po prostu szedłem, bo przecież przeszedłem wymieniony wyżej odcinek szlaku :) Ale gdzie był wtedy mój umysł? Tego nie wiem, bo mimo że miałem początkowo jakieś myśli, potem chyba ucichły... Patrzyłem, słuchałem, chłonąłem... I teraz myślę, że takie wyłączenie się było właśnie tą Ciszą, której czasem bardzo pragnę. Nie zainspirowało mnie to do niczego, nie pocieszyło, nie zdenerwowało, po prostu Coś się wydarzyło, a dziś wiem, że mi się podobało... Ta Cisza była zaskoczeniem, bo kompletnie się jej nie spodziewałem, pojawiła się zupełnie nieplanowana i pozwoliła na odkrywanie nowych terytoriów emocji, dotąd mi nieznanych, związanych tylko ze mną i z moim wnętrzem. Są różne rodzaje Ciszy. Ciszę można z kimś dzielić i przeżywać ją indywidualnie. Cisza może boleć, może ranić, może krzyczeć... Cisza może przynosić ukojenie, radość i energię... Jest też modlitwą, rozmową, medytacją, oderwaniem się od siebie... Jest też byciem ze sobą i słuchaniem siebie... I szukaniem Prawdy... Goniąc za czymś nie usłyszysz Ciszy... Nie usłyszysz siebie... Nie spotkasz się z ... A może właśnie chcesz Ciszę zagłuszyć? ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz