Zaopatrzyłem się już w rozmówki polsko-hiszpańskie, w mapę ponad siedmiuset kilometrowego najstarszego szlaku pielgrzymkowego w Europie, czyli Camino Frances i zapowiedziałem się w pracy z urlopem na cały czerwiec. Od września ubiegłego roku dodatkowo niemal codziennie ćwiczę kondycję, rezygnując ze środków komunikacji publicznej na rzecz wędrówek pieszych na trasie dom - miejsce pracy... Pielgrzymka do Santiago de Compostela zrodziła się w mojej głowie jakiś rok temu. Mam zamiar wyruszyć w nią pieszo z Francji, a dokładnie z Saint Jean Pied de Port.
Wyruszam w celach duchowych, nie turystyczno-podróżniczych, czyli poszukuję odpowiedzi na ważne w swoim życiu pytanie. I mam zamiar ponieść do grobu Świętego Jakuba w Santiago de Compostela swój życiowy krzyż, a potem wybrać się na tzw. koniec świata, czyli do Finisterre nad Oceanem Atlantyckim. Na razie odkładam fundusze, zbieram informacje, przygotowuję się logistycznie, kondycyjnie i ekwipunkowo. I jestem z tego powodu szczęśliwy... Bo Droga, czy Pielgrzymka - trwa nie tylko na jakimś geograficznie umiejscowionym szlaku, ale Drogą jest właśnie Życie, tu i teraz... I trzeba iść za swoimi marzeniami :)
Wyruszam w celach duchowych, nie turystyczno-podróżniczych, czyli poszukuję odpowiedzi na ważne w swoim życiu pytanie. I mam zamiar ponieść do grobu Świętego Jakuba w Santiago de Compostela swój życiowy krzyż, a potem wybrać się na tzw. koniec świata, czyli do Finisterre nad Oceanem Atlantyckim. Na razie odkładam fundusze, zbieram informacje, przygotowuję się logistycznie, kondycyjnie i ekwipunkowo. I jestem z tego powodu szczęśliwy... Bo Droga, czy Pielgrzymka - trwa nie tylko na jakimś geograficznie umiejscowionym szlaku, ale Drogą jest właśnie Życie, tu i teraz... I trzeba iść za swoimi marzeniami :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz